wywiad
Memy z Janem Paweł II. Dlaczego młodzi śmieją się z papieża Polaka? [WYWIAD]
Pokolenie Z w pracy

Pokolenie Z w pracy. Jak dogadać się z szefem boomerem? [WYWIAD]

Źródło zdjęć: © Vibez / Canva
Blanka RogowskaBlanka Rogowska,16.01.2023 08:40

O pokoleniu Z w pracy krążą różne opinie. Że to pracownicy roszczeniowi, przewrażliwieni, nieszanujący pracy. - Pokolenie Z wydaje mi się bardzo szczere i otwarte, co starsi mogą rozumieć jako brak szacunku. Dla młodych niczym złym nie są gify w wiadomościach, krótkie komunikaty tekstowe. Zetka napisze "ok", "spoko", "zrobi się" na polecenie wykonania zadania i myśli, że sprawa jest załatwiona, a po drugiej stronie może siedzieć starszy pracownik, w którym aż się gotuje - o tym jak dogadać się ze szefem boomerem, januszem biznesu i odnaleźć się w międzypokoleniowym zespole w rozmowie z Vibez.pl mówi Katarzyna Leśniak, psycholożka.

O pokoleniu Z na rynku pracy mówi się coraz więcej, zwiastując, że pracodawcy będą musiały przygotować się na zderzenie z zupełnie inną mentalnością. Z kwietniowego raportu "Work monitor" Randstad wynika, że zetki w odróżnieniu od starszych kolegów, wolą być szczęśliwe niż utrzymać zatrudnione za wszelką cenę. Wolałyby, żeby firmie przyświecała misja zgodna z ich światopoglądem. Sama praca jako wartość w ich piramidzie szczęścia nie jest zbyt wysoko. Redakcja "Money" pisze o pokoleniu niecierpliwych pracowników - job-hopperów, którzy są gotowi cyklicznie zmieniać pracę w czasie krótszym niż dwa lata. Według badań instytutu Great Place to Work, polskie zetki w pracy są znacznie krytyczniej nastawione do szefów, a sama wyższość w strukturze nie jest dla nich powodem do odczuwania wobec nich szacunku. Są najbardziej zestresowaną grupą pracowników. Zetki narzekają na pensję, stres, pracę, która obniża ich emocjonalny dobrostan. Są wrażliwe na łamanie kodeksu pracy.

Wystarczy kilka nagłówków i raportów z badań, by w pracodawcach utrwalić stereotyp zetki, jako roszczeniowego i nieambitnego pracownika. Starsi czasem nie rozumieją, co złego jest w odbieraniu telefonu od szefa po godzinach pracy. Jesteś zetką i nie wiesz, jak dogadać się z szefem boomerem? Praca cię stresuje, ale nie wiesz, czy to twój szef jest toksyczny, czy to ty nie radzisz sobie ze stresem?

O rady pytamy Katarzynę Leśniak, psycholożkę z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia Grupy LUX.

Pokolenie Z w pracy. Rady dla przedstawicieli pokolenia Z

Blanka Rogowska: Rozumie pani obawy pracodawców?

Katarzyna Leśniak, psycholożka: - Nie demonizowałabym zetek. Z badań wynika, że to najbardziej zestresowana grupa pracowników, że są skłonni do porzucenia miejsca pracy. Ale przecież to młodzi ludzie, najczęściej w swojej pierwszej pracy w życiu. Pewnie, że są zestresowani! Pewnie, że myślą o tym, żeby miejsce pracy zmienić, eksplorować świat dalej. Mało kto dziś pracuje przez całe życie tam, gdzie zaczynał. Z badań wyłania się, że mają dość idealistyczne podejście. Ale młodość ma tendencję do idealizmu. To normalne.

Zetki powinny zrozumieć, skąd wynika inne podejście do pracy starszych kolegów. Urodzeni w latach 80. pamiętają czasy niekończących się bezpłatnych staży, umów śmieciowych, jeszcze starsi dwucyfrowego bezrobocia z lat 90. Starsi są przyzwyczajeni, że dla pracy trzeba się poświęcić, że etat to wielka wartość, którą trzeba za wszelką cenę utrzymać. Skoro dla nich praca po godzinach była przez lata normą, to oczekują tego od innych. I wtedy następuje zderzenie.

Kierowanie się stereotypem, że zetki są roszczeniowe i leniwe, zamyka rozmowę o faktach. Bo co złego jest w tym, że to pracownicy uwrażliwieni na łamanie kodeksu pracy? Czy naprawdę szef musi do nas dzwonić po godzinach pracy?

Co w takim razie zrobić, gdy już trafimy na takiego janusza biznesu, czyli szefa, który prawa pracy nie szanuje i chce naszym kosztem zmaksymalizować swoje zyski?

- Zacznijmy od tego, jak na niego nie trafić. Rozmowa kwalifikacyjna jest nie tylko po to, by pracodawca postanowił, czy chce nas zatrudnić, ale też byśmy my zastanowili się, czy chcemy mieć takiego szefa. Pytajmy. Ile godzin dziennie realnie będę musiał pracować? Co z pracą w weekendy? Co z nadgodzinami? Czy muszę być dyspozycyjny wieczorami? Przeczytajmy dokładnie umowę, która wiele rzeczy konkretyzuje. Dowiedźmy się czegoś o firmie, o jej wartościach i misji. To bardzo ważne, bo jednym z zarzutów do zetek jest między innymi nonszalancja w aplikowaniu na dane stanowisko czy brak przygotowania do rozmowy.

Umowa to jedno, praktyka drugie. Miałam kiedyś szefową, która nagminnie zlecała mi pilne zadania wieczorem. Gdy sygnalizowałam, że nie może być tak, że codziennie robię bezpłatne nadgodziny, mówiła: "ja też pracuję po 18 godzin dziennie i co mam zrobić?".

- Jej słowa to manipulacja. Ona też miała swojego szefa, na którego zrzucała to, że musi robić nadgodziny, poza tym jej wynagrodzenie na pewno było wyższe. W dodatku - może nieświadomie - grała na emocjach, wzbudzając współczucie wobec niej samej i poczucie, że wszyscy jadą na tym samym wózku.

Wyłączmy emocje. Skupmy się na faktach. Nie mówmy: "jestem zmęczona, dlaczego mi to robisz", nie tłumaczmy, że "jestem smutna i już mi się nie chce". Odpowiadajmy jak najkrócej: "Zajmę się tym w godzinach pracy, czyli o 8 rano", "Niestety, ja pracuję do 17".

Możemy się bać, że jeśli tak odpowiemy, to szef nas nie będzie lubił, ale stawianie granic jest elementem budowania szacunku. Jeśli postawimy granice na samym początku, jest większa szansa, że nikt nie będzie ich próbował przekroczyć. Asertywność to nie tylko umiejętność mówienie "nie", ale komunikowanie swoich potrzeb: "Potrzebuję wolnego weekendu" - to prosty komunikat, z którego nie musimy się tłumaczyć.

Pewniej trudniej będzie wywalczyć to w grupie samych starszych pracowników, którzy są przyzwyczajeni do tego, że "praca to poświęcenie" i tak być musi.

Miałam kiedyś w zespole koleżankę, która nie przestawała pracować. Zaczynała o godz. 6 rano, a jeszcze o 23 była w systemie pracowniczym. Włączała się w zadania podczas dni wolnych, urlopu. W końcu każdy z nas nawet w weekend i wieczorem musiał sprawdzać służbowego maila z obawy, że pod naszą nieobecność zabierze przydzielone nam na później zadania. Koniec końców to ona zaczęła wyznaczać standardy.

- Takie zachowanie zaprzecza pracy zespołowej. Zaczęłabym od tego, żeby delikatnie nazwać rzeczy po imieniu. Bo ta sytuacja nie jest normalna i myślę, że ta koleżanka od czegoś innego w pracę uciekała. Praca kompulsywna, służąca do rozładowania napięcia, albo ucieczki, jest znakiem, że coś złego się dzieje.

Najlepiej nie budować muru, nie dzielić się na obozy "my" i "ona". Warto podjąć choć jedną próbę zaproszenia na kawę, drinka, obiad, pogadania o czymś z pracą niezwiązanym. Jeśli to możliwe zwróćmy jej uwagę, dlaczego czas wolny jest dla nas ważny. Można opowiedzieć o swojej pasji, podróżach, dodać, że dzięki temu mamy więcej energii do pracy właśnie.

Byłam świadkiem takiej sytuacji: młody chłopak jest w swojej pierwszej pracy i ma o wiele większe kompetencje w zakresie technologii niż starsi koledzy. Ale oni nie chcą słuchać o rozwiązaniach, które ten proponuje. Mówią: "my zawsze tak robiliśmy", "jesteś za młody, żeby zrozumieć", "najpierw zajmij się czymś prostszym".

- To tzw. ageizm, czyli dyskryminacja ze względu na wiek. Jeśli znajdziemy się w takiej sytuacji warto bez emocji poprosić o rozmowę o faktach. Powiedzmy: "proszę wytłumacz mi, dlaczego". Można nawet pozornie zgodzić się z oponentem i powiedzieć: "masz rację, jestem młody, ale chcę się od ciebie uczyć. Wytłumacz mi proszę, dlaczego mój pomysł jest zły".

Jeśli to nic nie daje, a sytuacja się powtarza, można odnieść się do tego, że ktoś w końcu nas tu zatrudnił, więc uznał, że nasze kompetencje mogą być przydatne. Bo siła zespołów zróżnicowanych - także pod względem wieku - polega właśnie na tym, że ludzie mają różne kompetencje, perspektywy, doświadczenia. Najgorsze, co możemy zrobić to się obrazić albo ulec emocjom.

Pokolenie Z wydaje mi się bardzo szczere i otwarte, co może przez starszych być postrzegane jako to nieokazujące szacunku. Granica pomiędzy szczerością a brakiem taktu może być cienka i dla każdego będzie gdzie indziej. Na przykład, dla młodych niczym złym nie są gify w wiadomościach, krótkie komunikaty tekstowe. Zetka napisze "ok", "spoko", "zrobi się" na polecenie wykonania zadania i myśli, że sprawa jest załatwiona, a po drugiej stronie może siedzieć starszy pracownik, w którym aż się gotuje.

Mało, kto lubi, gdy jego rozmówca zerka na komórkę, a dla zetek to może być zwykły odruch.

Jak okazywać szacunek w międzypokoleniowym języku?

- Szacunek to nie tylko zwroty grzecznościowe, ale też nasza postawa ciała. Pokolenie Z to w dużej części osoby, które ważny dla rozwoju i dojrzewania moment spędziły zamknięte w domu z powodu lockdownu. Zdalna nauka sprawdziła, że nie miały możliwości na przećwiczenie różnych społecznych zachowań, w tym rozmów z dużo starszymi. Warto zdać sobie z tego sprawę.

Przed rozmową wstępną zapytajmy najpierw rówieśnika: "co ci nie odpowiada w moim zachowaniu?", "co pomyślałbyś o mnie na pierwszy rzut oka?". Potem warto poprosić o radę kogoś starszego, np. tatę, brata, ulubioną ciocię. Zapytajmy ich, czy by nas zatrudnili. Jeśli nie, to dlaczego. To wymaga otwarcia i wyjścia ze strefy komfortu.

Jak rozpoznać, że dana praca jest niewarta naszego stresu? Jak zrozumieć, czy to faktycznie miejsce pracy jest toksyczne, czy problem jest po naszej stronie, bo to my nie radzimy sobie z normalną sytuacją?

- Zetkom często wytyka się rzekomo mniejszą odporność na stres. To trochę wynika z wieku, bo odporność psychiczną zdobywa się wraz z doświadczeniem, z kolejnymi sytuacjami konfrontacji z krytyką, odrzuceniem, porażką, zerwania relacji. Jeśli takich sytuacji nie przeżyliśmy, to nie mieliśmy możliwości zbudowania strategii radzenia sobie ze stresem. Stres jest nieodłączną częścią życia. Potrzebujemy go, tak samo jak lęku. Obydwie te emocje ostrzegają nas przed zagrożeniem, motywują. Problem jest wtedy, gdy wszystko odbieramy jako zagrożenie.

To normalne, że w pracy są mniej i bardziej stresujące okresy. Ale jeśli od dłuższego czasu za każdym razem, gdy dzwoni szef czy współpracownik robi nam się niedobrze, to coś jest na rzeczy. Jeśli każda myśl o pracy, nawet podczas urlopy czy w weekend, powoduje w nas wielki dyskomfort, to coś jest nie tak.

Są dwa wyjścia. Albo problem jest w nas, albo poza nami. Może być tak, że miejsce pracy generuje umiarkowany poziom stresu, ale to my nie umiemy go odreagowywać.

Poobserwujmy się i to w kilku obszarach życia: zarówno w pracy, jak i poza nią. Podczas urlopu, wyjazdu, ale i w domu. Zastanówmy się, czy ten przewlekły stres zaczął się, odkąd pracujemy tam, gdzie pracujemy, czy towarzyszył nam od zawsze? Czy praca wpłynęła na kontakty z innymi, na sen, apetyt? Czy pojawiły się objawy psychosomatyczne: częste bóle głowy, bóle brzucha, problemy jelitowe?

Kolejnym krokiem jest zastanowienie się, co robię, aby ten stres zniwelować. Czy wychodzę z domu? Uprawiam sport? Zdrowo się odżywiam? Spotykam się z ludźmi? Mam inne - poza pracą - zainteresowania i zajęcia. A może po pracy przy biurku wracam do domu i przez kolejne sześć godzin nadal tkwię przed komputerem, bo gram w grę? Uciekam w używki albo ryzykowne zachowania?

Jeśli doszliśmy do wniosku, ze źródłem stresu jest właśnie praca, a my podjęliśmy się różnych strategii, by ten stres właściwie rozładować, to wtedy warto pomyśleć o zmianie. Jeśli wierzyć wynikom badań, które mówią, że dla zetek ważniejsze jest lepsze samopoczucie niż utrzymanie pracy za wszelką cenę, to pewnie mają rację. Szkoda zdrowia, a zdrowie psychiczne jest jego częścią.

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 17
  • emoji ogień - liczba głosów: 1
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 1
  • emoji złość - liczba głosów: 0
  • emoji kupka - liczba głosów: 0
Związkowiec,zgłoś
Szkoda, że młodzi ludzie nie zrzeszają się w związkach zawodowych. Jeśli chcą walczyć o swoje prawa, to niech zatroszczą się o uzwiązkowienie. Wielu tutaj rozumie język angielski, więc zacytuję tu amerykańską związkową pieśń "Solidarity Forever" - "the union makes us strong"!
Odpowiedz
1
like
0
dislike
Komentarze (1)
arrow
Szkoła nie uczy, jak się uczyć? Licealiści mają rozwiązanie [WYWIAD]