lifestyle
Mandzio nie zawalczy na Fame MMA 17? Internauci: "żałosne"
kadr z reklamy tamponów

Analizujemy okresowe reklamy. Czy Wy też w "te dni" nosicie kaski?

Źródło zdjęć: © reklama OB
Anna RusakAnna Rusak,09.10.2020 14:04

Niebieski płyn zamiast krwi i chowanie podpasek to tylko czubek góry lodowej tego, co serwują nam reklamy. Dlatego rozbieramy je na części i pokazujemy, co nam w nich nie pasuje.

Zacznijmy od "hitu", a konkretniej od reklamy Always, której nie da się wyrzucić z głowy.

Gdy myślę o tym, że w zasadzie ta reklama w dużej mierze kształtowała moje - i właściwie całego pokolenia - spojrzenie na okres, to nie dziwię się, że wciąż aż tak odbiega ono od rzeczywistości.

Reklama Always TIPTOP

Dobra, a więc po pierwsze, to wszystko ma być na tip-top. Nawet podczas okresu, gdy nie masz na to ochoty, bo nie czujesz się najlepiej, powinnaś założyć szpilki, obcisłe ciuchy, zrobić makijaż i udawać, że wszystko jest takie super, a ty jesteś taka radosna – no na tip-top po prostu. Tylko uwaga - to może być szokujące - podczas okresu niewiele rzeczy jest na tip-top.

Zaczynając od tego, że może się spóźnić albo przyjść za wcześnie. Możesz się obudzić z plamą na materacu lub na spodniach. W zasadzie w każdej chwili coś może ci przecieknąć. I pewnie gdyby nie to, że okres jest tematem tabu, o czym już pisaliśmy, to nie musiałabyś się tego wstydzić. To byłaby plama jak każda inna, np. ta po sosie na koszulce.

Zamiast tego wkładkę w reklamie polewa się niebieskim płynem, a szczęśliwe i radosne dziewczyny idą na zakupy. Prawda jest jednak trochę inna. Okres boli. W zasadzie na wielu płaszczyznach. To nie są tylko bóle menstruacyjne. Wiele dziewczyn tuż przed lub w trakcie nie ma ochoty na nic, bo czuje się po prostu źle.

Jasne, rozumiem, że te wszystkie pozytywne, kolorowe i tańczące obrazki mają nam pokazać, że okres wcale nie musi nas ograniczać. Prawda jest jednak taka, że sporą część z nas jednak ogranicza.

Zwolnienia np. z wf-u to nie jest fanaberia czy lenistwo, a potrzeba. Gdy boli nas ręka czy kostka, to nikt nie zmusza nas do ćwiczeń. Ale gdy boli nas brzuch, bo mamy okres, to już ciężko zrozumieć, że nie czujemy się komfortowo na wf-ie.

Tak – okres to nie choroba, ale bardzo często ignoruje się jego wpływ na nasze samopoczucie. Dlatego gdy macie miesiączkę, powinnyście po prostu jeszcze bardziej, jeszcze czulej się sobą zająć.

Warto zrobić łagodną jogę, która rozluźnia napięte mięśnie, zjeść coś dobrego, przygotować sobie termofor np. z pestek wiśni. Nie chodzi o to, żebyście rezygnowały z normalnego życia, po prostu w te dni traktujcie siebie z czułością.

I wiecie, od emisji tej reklamy minęło jakieś 9 lat. Można pomyśleć, że coś się zmieniło, że już wiemy, że okres nie jest niebieski, tylko czerwony. Albo że nie musimy już chować podpasek i tamponów, żeby tylko nikt się przypadkiem nie dowiedział, że mamy miesiączkę.

To prawdopodobnie nie będzie dla Was zaskoczeniem, ale... nic się nie zmieniło. Właściwie prawie nic, ale to zostawmy sobie na deser w ramach pocieszenia.

Reklama tamponów o.b. - to ona zmotywowała nas do napisania tego tekstu. W zasadzie jeszcze gorsza niż reklama Always, bo tylko udaje, że zrywa z jakimś stereotypowym obrazem okresu.

Okres i wieczór z chłopakiem? Zero skrępowania!

Żeby to jednak dostrzec, trzeba się uważnie wsłuchać. Na samym początku dostajemy informację: "Tu chodzi o Ciebie", a potem następuje całą sekwencja, która pokazuje, co zrobić, żeby to jemu było "wygodnie" z naszym okresem.

Jeszcze większym absurdem jest to, że dziewczyna, żeby"„zmierzyć się" z okresem, zakłada kask na głowę. Nie wiem, czy ma chronić ją, czy tego chłopaka – to pozostawiam Wam do interpretacji. Niestety ten kask nie uchroni nas przed kolejnymi sekwencjami reklamy, w których to słyszymy:

Lubisz być z nim maksymalnie blisko? Podczas okresu budujesz dystans? Dosłownie. Na wypadek gdyby chciał położyć głowę na twoich kolanach albo się przytulić?

Wiecie, bo każda dziewczyna, gdy ma okres obkłada się poduszkami, żeby tylko nikt, a już na pewno nie jej chłopak, nie poczuł/nie dowiedział się, że ma miesiączkę.

Miesiączka wciąż jest czymś, co mamy schować, ukryć, udawać, że nie istnieje. A istnieje. I może gdybyśmy mówili o niej otwarcie, to po pierwsze mężczyźni/chłopcy wiedzieliby, że ona istnieje, ma zapach i wcale nie jest niczym nieodpowiednim, a po drugie oszczędziłybyśmy dziewczynom/kobietom tego nieustającego wstydu.

Bo oto kolejna reklama o.b., która przedstawia okres jako coś do ukrycia. Tym razem opowiada o miesiączce podczas szkolnego wyjazdu.

Okres i szkolna wycieczka? Pełna dyskrecja!

Padają tu oczywiście takie pytanie: "Co zrobić żeby nikt się nie zorientował?". Kolejna reklama dotycząca wf-u: "Możesz schować się w dresach, ale wtedy tym bardziej się domyślą". Oczywiście podpaski trzymamy w specjalnej saszetce.

Mogłabym wyliczać jeszcze długo, ale zostawię Was z tym dość humorystycznym ujęciem tego problemu.

Cut for Time: Tampax Secrets - SNL

Najgorsze jest w tym wszystkim to zakłamanie. Z jednej strony w reklamach twórcy próbują przekazać, że okres mógł nas kiedyś ograniczać, a teraz już nie musi (bo mamy tampony), ale z drugiej strony wciąż pokazuje się go jako coś, co mamy ukrywać - a trzeba przyznać, że wstyd jest dość ograniczającym uczuciem.

Dodajmy do tego zdanie, które pada w jednej z nowszych reklam: "Wszystkich, których zszokował schemat budowy pochwy, informujemy, że jest XXI wiek". Cóż, sama firma zdaje się o tym nie wiedzieć, bo według nich okres wciąż jest niebieski.

Na pocieszenie deser, czyli Your KAYA. Piszę deser, bo do każdej paczki firma dorzuca krówki. Drobny gest, ale trzeba przyznać, że potrafi dużo zmienić. Ważniejsze od nich jest jednak podejście marki do okresu. W końcu jest czerwony. W końcu nie trzeba się go wstydzić. W końcu (przede wszystkim) można o nim rozmawiać otwarcie.

Your KAYA - akcja #mensTRUEacja

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 5
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 2
  • emoji złość - liczba głosów: 0
  • emoji kupka - liczba głosów: 0
Komentarze (0)
arrow
"Nastolatki na krawędzi", czyli transfobicznie o dorastaniu [RECENZJA]