technologie
Córka Steve’a Jobsa śmieje się z iPhone'a 14. Wygląda tak samo, jak poprzedni model?
wirtualne dzieci

"Pokolenie Tamagotchi" - w przyszłości dzieci będą WIRTUALNE? Szykujcie się na zmianę pieluch w Metaversie

Źródło zdjęć: © canva
Anna RusakAnna Rusak,02.06.2022 12:00

Czy czekają nas zmiany w rodzicielstwie? "Pokolenie Tamagotchi" ma być pierwszym, wirtualnym potomstwem ludzkości. "Dzieci, które będą żyły w Metaversie, nie będą się różniły się od tych żyjących w prawdziwym świecie".

bGxBfTvT

Biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia o gwałtach w "Metaversie", najnowsze przypuszczenia badaczy dotyczące tej platformy brzmią odrobinę niepokojąco. Badacze przewidują, że w przyszłości będziemy mieli wirtualne dzieci.

"Pokolenie Tamagotchi" to nazwa, która miałaby określać wygenerowane komputerowo potomstwo, którym ludzie w przyszłości będą się zajmowali w Metaversie. Czy to koniec rodzicielstwa, jakie znamy do tej pory?

"Pokolenie Tamagotchi", czyli wirtualne dzieci z Metaversu

Sprawę w swojej najnowszej książce "AI by Design: A Plan For Living With Artificial Intelligence" opisała brytyjska psycholożka behawioralna - Catriony Campbell - która jest również autorytetem w dziedzinie sztucznej inteligencji i nowych technologii.

trwa ładowanie posta...

"Pokolenie Tamagotchi" oczywiście bierze swoją nazwę od dobrze znanych niektórym elektronicznych zabawek, w których można było zajmować się cyfrowymi zwierzątkami. Tym razem jednak nie chodzi o zwierzaki, a o ludzi przyszłości.

bGxBfTvV


Jesteśmy już na dobrej drodze do tego, by stworzyć "pokolenia Tamagotchi" [wirtualnych dzieci], które pod każdym względem będą "rzeczywiste" dla swoich rodziców.

- Catriony Campbell

Zmiana wirtualnych pieluch - to przyszłość

Cyfrowe dzieci miałyby zachowywać się dokładnie tak jak te "rzeczywiste". Będzie się można z nimi bawić, przytulać, czasem pewnie też trzeba będzie im zmienić pieluchę. Różnica jest tylko taka, że nie będzie można ich dotknąć w rzeczywistym świecie.

W Metaversie miałoby to jednak być możliwe dzięki technologii, czyli np. zestawom słuchawkowym czy okularom. Do tego czasu najprawdopodobniej rozwinie się też ta część nauki, która zajmuje się naszym odczuwaniem świata przez zmysły w wirtualnej rzeczywistości. Badaczka przewiduje, że umożliwią nam to specjalne rękawice.

How Much You Can Feel In A VR Suit

Cyfrowe dzieci odpowiedzią na przeludnienie?

Campbell oczywiście zdaje sobie sprawę, że cyfrowe dzieci są raczej pieśnią przyszłości, ale przewiduje, że w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat technologia rozwinie się w taki sposób, że dzieci z Metaversu nie będą różniły się od tych "prawdziwych".

bGxBfTvX

Co więcej, według niej wirtualne dzieci będą całkowicie akceptowane przez społeczeństwa rozwinięte. Poza tym psycholożka uważa, że będziemy się na nie decydowali coraz częściej ze względu na przeludnienie. Możliwe, że to właśnie "pokolenie Tamagotchi" rozwiąże ten problem naszego świata.

Wirtualne dzieci mogą wydawać się ogromnym przeskokiem z miejsca, w którym teraz jesteśmy, ale w ciągu 50 lat technologia rozwinie się do takiego stopnia, że ​​dzieci żyjące w Metaversie nie będą się różniły od tych, które żyją w prawdziwym świecie.

- Catriony Campbell

Tak, koncepcja wirtualnych dzieci brzmi dość dziwnie i odrobinę niepokojąco, ale trzeba też przyznać, że to dość intrygująca koncepcja. Pojawia się też oczywiście wiele pytań związanych z funkcjonowaniem takich dzieci.

bGxBfTwd

Catriony Campbell co prawda twierdzi, że rodzice będą mogli swobodnie rozmawiać z wirtualnym potomstwem, zabierać je na wycieczki czy pływać w basenie, ale co z uczuciami ich podopiecznych?

Czy jeśli np. taki rodzic stwierdzi, że jednak nie podoba mu się takie wirtualne dziecko, będzie mógł je bez żadnego problemu po prostu porzucić? W jaki sposób to "pokolenie Tamagotchi" będzie dorastało i zakładało własne rodziny? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi...

trwa ładowanie posta...

Źródło: Dailymail

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Komentarze (0)
arrow
PS VR2: preorder wystartował, a w USA ceny poszybowały w górę