zdrowie-psychiczne
LGBT+. Filmy i seriale, które pomagają zrozumieć
vibez.pl Sętorek Angelika

Nie "inwalida", nie "niepełnosprawny". Radzimy, jak mówić, żeby nie stygmatyzować

Źródło zdjęć: © Sętorek Angelika / vibez.pl
Anna RusakAnna Rusak,03.12.2020 15:21

W Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami wyjaśniamy zawiłości językowe i wskazujemy, jak zachowywać się w stosunku do tych osób.

bDzsGkUP

3 grudnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami i już w samej nazwie kryje się temat, którym przy tej okazji chcielibyśmy się zająć. Może niektórzy z Was zastanawiają się, dlaczego używamy tu wyrażenia "osób z niepełnosprawnościami", a nie "osób niepełnosprawnych" albo "inwalidów"?

Dlatego, że tak właśnie powinniśmy się zwracać do takich osób. Nie raz pisaliśmy już o tym, jak ważne jest używanie odpowiednich wyrażeń i słów. Chociażby ostatnio, gdy zajmowaliśmy się deadnamingiem. W tym wypadku jest podobnie.

To, jak mówimy i jak piszemy o osobach z niepełnosprawnościami, ma ogromne znaczenie. W naszym języku wciąż tkwią jednak pewne sformułowania, których nie należy używać. Dzisiaj wyjaśnimy Wam, dlaczego powinny one zniknąć z naszych słowników.

"Osoba niepełnosprawna" czy "z niepełnosprawnością"?

Na początek zajmijmy się najpopularniejszym wyrażeniem – "osoba niepełnosprawna". Co jest z nim nie tak? Ten zwrot jest po prostu stygmatyzujący. Skupiając się tylko na jednej cesze, zamyka kogoś w "skorupie" niepełnosprawności. A przecież oprócz tego, że ktoś jest np. osobą niewidomą, jest także biegaczką, matką czy graczem.

bDzsGkUR

Z tego względu sformułowanie "osoba z niepełnosprawnością/ niepełnosprawnościami" jest lepsze. Nie zamyka osoby, o której mówimy, w jednym określeniu. Spójnik "z" sprawia bowiem, że niepełnosprawność określa tylko jedną z części tożsamości danej osoby.

Dzięki temu możemy "odseparować" niepełnosprawność od innych cech danej osoby. Tak, żeby niepełnosprawność jej nie definiowała, tylko była jednym z elementów składających się w większą całość.

"Kaleka" z kolei to określenie, które zapożyczyliśmy z języków wschodniosłowiańskich i oznacza ono "brak czegoś". Używaliśmy go, by podkreślić, że ktoś jest niższy. "Inwalida" wywodzi się natomiast z łaciny. Niektóry odczytywali to słowo jako określenie "kogoś, kto potrzebuje specjalnej troski”, co wskazywałoby na to, że jest to osoba, która samodzielnie sobie nie radzi.

bDzsGkUT

Jak możecie się domyślić, oba te sformułowania są niewłaściwie i krzywdzące. Co gorsza są nacechowane pejoratywnie i budzą bardzo wiele negatywnych skojarzeń. To, że kiedyś ich używaliśmy, bo były akceptowane, nie oznacza, że wciąż powinny funkcjonować w naszym języku.

Nasza świadomość wzrasta, dlatego nasz język też powinien się rozwijać i dostosowywać do tego, co wiemy. A skoro mamy świadomość tego, że pewne stwierdzenia krzywdzą, nie widzę powodu, byśmy wciąż ich używali.

Mini poradnik savoir-vivre

Ważne jest też to, jak podchodzimy do osób z niepełnosprawnościami. Zanim będziemy chcieli komukolwiek pomóc, najpierw zapytajmy, czy ta osoba tego potrzebuje. Jeśli spotkacie kogoś, kto będzie np. w towarzystwie tłumacza języka migowego, to zwracajcie się bezpośrednio do tej osoby, a nie do osoby mu/jej towarzyszącej.

bDzsGkUZ

Gdy spotkacie osobę niewidomą np. w metrze i okaże się, że potrzebuje Waszej pomocy, zasygnalizujcie jej swoją obecność, ale nie dotykajcie jej. Po pierwsze nie każdy czuje się komfortowo w takiej sytuacji, a po drugie możecie ją przestraszyć. Jeśli powie, że potrzebuje Waszej pomocy, to pozwólcie jej złapać swoje ramię, a nie trzymajcie jej pod rękę.

Bardzo ważne jest, byśmy nie ignorowali takich osób, byśmy słuchali tego, czego potrzebują, a nie decydowali za nie. Uważajmy też na to, jak się do nich zwracamy, żeby nikt nie poczuł się źle i niekomfortowo.

Komentarze (0)
arrow
Czym jest Blue Monday? Dlaczego jest to szkodliwy mit?