Nie będzie wege burgerów. Jaki los czeka ptasie mleczko i paluszki rybne?
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydało rozporządzenie dotyczące nazewnictwa w roślinnych zamiennikach produktów mięsnych. Cios dla wegan i wegetarian.
Wojenka między mięsożercami a osobami na diecie roślinnej lub częściowo roślinnej toczy się metodą podjazdową. Zaczepki, rzadziej bezpośrednie ataki to coś, czego doświadcza się zarówno w internecie, jak i przy rodzinnym stole. A to wujek zakpi, że siły nie będziesz mieć, jak nie zjesz tego schabowego, a to kuzynka wypomni, że mleko od krowy pochodzi basically z gwałtu i że lepiej, jak przerzucisz się na owsiane.
Podobne
Skrajna postawa i jednej i drugiej grupy przyczynia się do dziwnego zaostrzenia konfliktu i stereotypizacji osób na różnych dietach. Dla jasności: weganie nie jedzą tylko sałaty i nie roznoszą lewackiej propagandy, a mięsożercy nie mają cholesterolu wybitego ponad skalę i nie są zwolennikami torturowania zwierząt.
Afera o nazewnictwo. Wegański burger robi brrr
Kłótnia o słuszność nazywanie wege zamiennika burgerem czy parówką toczy się właściwie od czasu, kiedy na rynku pojawiły się roślinne produkty. Wówczas odpalili się zagorzali mięsożercy i skrajni puryści językowi.
Burger to burger, parówka to parówka, szynka to szynka. Przeciwnicy wege kotletów bardzo często i bardzo głośno twierdzą, że osoby na wegańskiej diecie powinny przestać się oszukiwać i zacząć sięgać po prawdziwe steki - skoro ewidentnie potrzebują zastępników.
Argument, że można lubić smak mięsa, ale nie chcieć przykładać ręki do zabijania zwierząt lub zanieczyszczania środowiska uważają za nietrafiony.
Mięsożercy wygrali. Minierstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wkroczyło do akcji
Wegańskie nazwy mięsnych odpowiedników miały wskazywać, jakiego smaku można oczekiwać lub podpowiadać o przeznaczeniu produktu. Nie zapominajmy o ułatwianiu życia. "Wegański burger" brzmi lepiej niż "krążek z teksturowanego białka grochu". Przy tej drugiej nazwie można zwątpić, że mamy do czynienia z czymś do jedzenia.
Zamiast roślinnych parówek będą więc boczniakowe pałki, a szynkę zastąpią sojowe plastry. Nie brzmi to dobrze - mimo że smakuje.
Minierstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ostatecznie podjęło decyzję, że aby produkt mógł nazywać się szynką, wędliną czy kiełbasą, w jego składzie będzie musiała znaleźć się odpowiednia ilość mięsa.
Decyzja Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Czas pożegnać wege hot-dogi
Projekt wykluczy używanie nazw "wegańska szynka", "burger z halloumi" czy "roślinny boczek". Nowe przepisy wejdą w życie po 12 miesiącach od ich ogłoszenia. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi na czele z (jeszcze) Anną Gembicką informuje, że działania zostały podjęte w celu ochrony konsumentów przed wprowadzeniem ich w błąd.
Napisy, zielone etykiety i umieszczenie wege produktów w wege dziale to najwyraźniej było za mało.
RIP ptasie mleczko, jeżyki, kopytka, owoce morza i paluszki rybne.
Źródło: kobiecieinspiracje.pl
Popularne
- To oni pozwali Sylwestra Wardęgę. Lista jest bardzo długa
- W 12 godziny spała z 1000 facetów. Onlyfansiara twierdzi, że pobiła rekord
- Dubajska czekolada trafiła do Żabki. Limitowana i ekstremalnie droga
- AI Iga Świątek wali szoty w reklamie pubu Mentzena. Będą pozwy?
- "Fazolandia" sprzedana. Koniec marzenia słynnego youtubera
- Jelly Frucik spał z Wojtkiem Golą? Żaden 20-stronnicowy dokument tego nie wymaże
- Dawid Podsiadło z AliExpress. Hubert jak Maciej Musiał - też posprząta mieszkanie
- Merch Drwala 2025 nadchodzi. Trzy daty, które lepiej zapamiętaj
- 19 stycznia krytyczną datą dla TikToka. MrBeast zabrał głos