społeczeństwo
"Niedorajdy", "niesamodzielni", "płatki śniegu". Co jest nie tak z pokoleniem Z? [WYWIAD]
Marta Konarzewska  - proces

Prawica szczuła, że edukacja antydyskryminacyjna zmieni cię w geja... i przegrała w sądzie

Źródło zdjęć: © Canva, Facebook
Jakub TyszkowskiJakub Tyszkowski,16.03.2022 16:00

Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza chciało dowieść, że zajęcia antydyskryminacyjne, które prowadziła nauczycielka Marta Konarzewska, mogą doprowadzić do zmiany orientacji seksualnej uczniów. Sąd orzekł, że są to bzdury, a na nienawiść do LGBTQ+ nie ma miejsca.

bFYEwdSH

Marta Konarzewska jest edukatorką antydyskryminacyjną, scenarzystką i byłą nauczycielką. Jej nazwisko znalazło się w liście, który w 2016 roku Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza (SRWWiM) rozesłało do 20 tys. szkół. Organizacja chciała zdyskredytować osoby i organizacje kojarzone z edukacją antydyskryminacyjną oraz sprawić, aby szkoły zamknęły przed nimi swoje drzwi. Spoiler: nie udało się.

Akcja zainicjowana przez SRWWiM uderzała nie tylko w Martę Konarzewską, ale również w Agnieszkę Kozakoszczak z Fundacji na rzecz Różnorodności Społecznejprof. Małgorzatę Fuszarę oraz w trzy organizacje: Fundację na Rzecz Różnorodności Społecznej (FRS), Kampanię Przeciw Homofobii (KPH) oraz Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA).

bFYEwdSJ

Szczucie na społeczność LGBTQ+

Treść listu była obrzydliwym stekiem bzdur i manipulacji. "Chcielibyśmy Państwa ostrzec przed wprowadzeniem takiej edukacji i związanego z nią kodeksu równego traktowania" - napisało SRWWiM. "Pod szlachetnie brzmiącą nazwą edukacji antydyskryminacyjnej kryje się plan promowania w szkole zachowań i zwyczajów LGBTQ odrzucających wszelkie normy społeczne w sferze seksualności."

Stowarzyszenie zaalarmowało przy tej okazji ówczesną Minister Edukacji Narodowej, a w sprawę zaangażowało się Ordo Iuris.

Długa batalia sądowa w obronie godności

Początkowo wymienione w liście osoby i organizacje chciały rozwiązać sprawę polubownie. Nie udało się, dlatego Marta Konarzewska pozwała SRWWiM o naruszenie dóbr osobistych. Pierwszy wyrok zapadł w 2021 roku na korzyść nauczycielki. Sprawa się przeciągnęła, ponieważ autorzy listu wnieśli apelację. Na szczęście Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał wyrok pierwszej instancji.

bFYEwdSL

Sąd przyznał, że umieszczenie nazwiska Konarzewskiej w liście naruszyło jej godność, a stawiane jej zarzuty są absurdalne. Sąd zwrócił uwagę na fakt, że orientacja psychoseksualna jest wrodzona i działaniami edukacyjnymi nie ma możliwości jej zmienić. Powołał się też na oświadczenie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, w którym stwierdzono, że orientacja homoseksualna, biseksualna i homoseksualna są sobie równe.

Głupie zarzuty, realne konsekwencje

W efekcie wyroku SRWWiM zobowiązane jest m.in. do:

  • usunięcia listu ze strony internetowej stowarzyszenia;
  • zaniechania naruszania dóbr osobistych Marty Konarzewskiej poprzez rozpowszechnianie listu;
  • umieszczenie na stronie organizacji przeprosin adresowanych do Marty Konarzewskiej;
  • wysłanie wskazanych przez sąd informacji do MEN oraz dyrekcji dwóch warszawskich szkół.
bFYEwdSR

Organizacje LGBTQ+: Wyrok jest przełomowy

Organizacja Kampania Przeciw Homofobii określiła wyrok sądu jako przełomowy dla edukacji antydyskryminacyjnej w Polsce.Ten wyrok daje nadzieję, może nie wszystko jeszcze wolno w tym kraju. Może nie wolno głosić treści, które mają moc śmiercionośną. Straszenie edukacją antydyskryminacyjną i banialukami na jej temat to skandal - powiedziała Marta Konarzewska.

To nie antydyskryminacja krzywdzi tylko nienawiść. Nie wolno mącić rodzicom w głowach, karmić ludzi lękami bez podstaw, odwracając uwagę od prawdziwych zagrożeń jak nienawiść, brak zrozumienia i i empatii. Nie czas na ideologiczne brednie, kiedy umierają dzieci. Nie wszystko wolno, naprawdę. Ten wyrok traktuję symbolicznie, jako postawienie granicy. I oby takich więcej.

- Marta Konarzewska

Źródło: kph.org.pl

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Komentarze (0)
arrow
Organizacje pro-life nie mogą pikietować przy klinikach aborcyjnych. Ruch Narodowy: "To prześladowanie katolików"