serial
"Nastolatki - generacja jutra" to "Chłopaki do wzięcia" tylko opowiadają o "Zetkach" [Recenzja]
Emily w Paryżu

"Emily w Paryżu" sezon 2 – miało być inkluzywnie i bez stereotypów, a jest jak było [RECENZJA]

Źródło zdjęć: © Netflix
Anna RusakAnna Rusak,24.12.2021 12:08

"Emily w Paryżu" w 2. sezonie niczym nie zaskakuje. To wciąż stereotypy, cukierkowe życie i piękny Paryż.

bFFvUBTT

"Emily w Paryżu" w drugim sezonie miała nas pozytywnie zaskoczyć. Lily Collins w wywiadzie mówiła, że tym razem będzie trochę mniej stereotypowo, bardziej inkluzywnie, a nad wszystkim będzie się unosił duch "Girl power".

Po tych dziesięciu odcinkach mogę wam powiedzieć, że żadna z tych obietnic nie jest dotrzymana, a serial ogląda się tak samo jak pierwszy sezon. W pewnym momencie po prostu zaczynacie się zastanawiać, po co to w ogóle dalej robicie.

Jeśli więc poprzedni sezon "Emily w Paryżu" wam się podobał, to ten najnowszy też pewnie "łykniecie". Nie nastawiajcie się jednak na wielkie zachwyty, to w końcu mało wymagający serial, który może sobie po prostu lecieć w tle, gdy dojadacie pierogi lub pakujecie prezenty.

Emily w Paryżu: Sezon 2 | Oficjalny zwiastun | Netflix

Teraz przejdźmy do moich "ale"

Zacznijmy może od tego "odczarowanego z idealności" i stereotypów Paryża. Okej, może jest ich trochę mniej, Emily nie chodzi już tak często w beretach, ale miasto wciąż pokazywane jest od tej turystycznej, idealnej, pocztówkowej strony.

bFFvUBTV

Pojawia się co prawda nowa postać, która kwestionuje to "romantyczne" spojrzenie. Twierdzi nawet, że miasto zostało utkane z marketingowych chwytów, jest przereklamowane i udaje coś, czym nie jest. Tylko zaraz potem nasza Emily zabiera go na nocny przejazd po Sekwanie, podczas którego wzdycha do oświetlonej wieży Eiffla.

A i jeśli tym "odejściem od stereotypów" miało być pokazanie mocno umalowanej Rosjanki, która – tu UWAGA DROBNY SPOILER – lubi kraść, to twórcy "Emily w Paryżu" chyba nie znają definicji stereotypu.

Inkluzywność i siostrzeństwo w "Emily w Paryżu"

Z tą inkluzywnością to też nikt tutaj nie poszalał. W zasadzie odejście od normy kończy się w pierwszym odcinku, gdy jedna z bohaterek wykonuje k-popową piosenkę podczas drag show. Wątki LGBTQ+ są gdzieś na jakimś czwartym tle i nikt, kto widział jakikolwiek serial Netflixa, nie będzie ich nawet zauważał.

Jeśli chodzi o ten "girl power" i "siostrzeństwo", to wątek, z którym kończyliśmy pierwszy sezon, jednak znacząco utrudnia doświadczenie tych haseł w serialu. (SPOILER dla tych, którzy nie widzieli pierwszego sezonu) Ukrywanie przed swoją "najlepszą przyjaciółką" przez kilka odcinków, że spało się z jej facetem, jest raczej mało siostrzeńskim zachowaniem.

bFFvUBTX

Rzeczywistość? Nie, dziękuję

Tak, wiem, że to serial "gulity plesure" i nie powinnam wymagać za dużo od produkcji, która najlepiej wchodzi, gdy po prostu jesteśmy zmęczeni na tyle, że nie chce nam się o czymkolwiek myśleć. Wciąż jednak uważam, że "Emily w Paryżu" jest w pewnym stopniu szkodliwa.

Chociażby dlatego, że dalej promuje jakąś nierealną wizję, która może negatywnie wpłynąć na młode osoby i ich wyobrażenie o tym, kim mogą być w przyszłości. Praca tak naprawdę raczej nie polega tylko na chodzeniu na lunche, bieganie w obcasach po brukowej kostce raczej nie kończy się dobrze, a zdradzona przyjaciółka nie wybacza tak szybko. Paryż taki piękny i idealny też nie jest.

bFFvUBUd

Wiem, że to zarzuty, które pojawiały się przy pierwszym sezonie, ale tutaj też muszę o nich wspomnieć. Tym razem przecież miało być inaczej. Wyszło jak wyszło, może trzeci sezon okaże się bardziej realistyczny, choć bardzo w to wątpię.

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Komentarze (0)
arrow
Serial "Rozmowy z przyjaciółmi": czy zachwycają tak jak "Normalni ludzie"? [RECENZJA]