recenzje
"Apokawixa". Najbardziej odjechany film roku jest o zombie [RECENZJA]
Zróbmy zemstę

"Zróbmy zemstę" od Netfliksa to odświeżająca teen drama, której potrzebujecie [RECENZJA]

Źródło zdjęć: © Zróbmy zemstę
Anna RusakAnna Rusak,17.09.2022 05:00

"Do Revengeę" to nowa teen drama od Netfliksa. W głównych rolach zobaczycie Mayę Hawke i Camilę Mendes. Jeśli czekaliście na jakiś odświeżający i ciekawy film o nastolatkach, to dobrze trafiliście.

Czy zemsta może być słodka? Na to pytanie w filmie "Zróbmy zemstę" odpowiadają dziewczyny, które naprawdę mają powody, by o niej marzyć. Czy bohaterki grane przez Camilę Mendes i Mayę Hawke w końcu odegrają się na osobach, które zniszczyły im życie?

Jeśli jesteście fanami lub fankami teen dram, to ta produkcja będzie idealna na niedzielny, leniwy seans.

"Zróbmy zemstę" czym jest film?

"Zróbmy zemstę" opowiada o dwóch dziewczynach, która połączyła - jak można się domyślić po tytule - chęć zemszczenia się na osobach, które w szkole zaszły im za skórę. Jedna z nich, Dreia, w której rolę wciela się Camila Mende (Riverdale), prowadzi życie idealne.

Zróbmy Zemstę - Oficjalny Zwiastun - Netflix

Ma chłopaka Maxa, który jest typowym popularnym licealistą, rządzi całą szkołą i chce studiować prawo na Yale. Problem polega na tym, że ktoś upublicznia sekstaśmę Drei i jej reputacja szybko ulega zniszczeniu, a "przyjaciele" się od niej odwracają.

Z pomocą przychodzi jej Eleonora, w którą wciela się Maya Hawke (Stranger Things). Dziewczyna jakiś czas temu została oskarżona o napaść seksualną przez byłą koleżankę. Nowe przyjaciółki postanawiają zemścić się na osobach, które zrujnowały im życie i w pewnym sensie zamieniają się rolami.

Eleonora ma zaprzyjaźnić się z byłymi przyjaciółmi Drei i zdobyć zaufanie jej byłego chłopaka, a Dreia ma za zadanie jakoś odpłacić się byłej koleżance Eleonory. W filmie bardzo szybko okaże się, że choć zemsta wcale nie jest taka trudna do wykonania, to jest dość… uzależniająca.

trwa ładowanie posta...

"Zróbmy zemstę", czyli dobry i świeży film o nastolatkach

Dużym plusem filmu jest to, że jest po prostu dobrze napisany i zrobiony. W postaci odgrywane przez Hawke i Mendes po prostu się wierzy, nie są też szablonowe i w zasadzie co chwila nas zaskakują. Mogę się założyć, że w pewnym momencie będziecie zaskoczeni tym, w jaką stronę zmierza cały ten plan zemsty.

Trzeba też przyznać, że "Zróbmy zemstę" dobrze radzi sobie z manewrowaniem między wszystkimi kliszami. Mamy popularnego chłopaka, który oprócz tego, że jest przystojnym blondynem, to nie boi się malować paznokci i nosić naszyjników.

Przyjaźń między dziewczynami nie kończy się też tylko na zrobieniu "magicznej przemiany wyglądu" tej "mniej popularnej". Szybko okazuje się, że poza zemstą połączy je też przyjaźń i - chyba przede wszystkim - poczucie osamotnienia.

trwa ładowanie posta...

"Zróbmy zemstę". Czy warto?

Minusem jest trochę zbyt pompatyczne zakończenie. Wplatanie w to wszystko wątków patriarchatu jest moim zdaniem trochę przesadzone. Postać Maxa, byłego Drei, na którego spada wina za wszystko co złe, jest mimo wszystko chyba najbardziej stereotypowa i szablonowa.

Nie zauważyłam, żeby film w jakimkolwiek stopniu poruszał jakieś poważniejsze problemy, z jakimi zmagają się współcześnie młode feministki, a już na pewno nie dopatrywałabym się źródła tych problemów w jednym, popularnym chłopaku z liceum.

Wątki siostrzeństwa też są tu trochę ślisko rozegrane, bo jednak nie mogę napisać, że kobiety w "Zróbmy zemstę" jakoś wybitnie się wspierają. Na pewno nie powiedziałabym, że tak wygalają dobre relacje między kobietami, bo obie bohaterki wciąż są - przede wszystkim - dość toksyczne. Ale bądźmy dla nich wyrozumiali. To dopiero nastolatki.

Jeśli lubicie teen dramy i potrzebujcie jakiegoś luźnego, ale zabawnego i dobrze zrobionego filmu, to "Zróbmy zemstę" może przypaść wam do gustu. To po prostu lekka, naprawdę świeża i przyjemna produkcja na weekend.

trwa ładowanie posta...
Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Komentarze (0)
arrow
"Jak otworzyć się na obfitość". Niestety, przeczytałem ebooka Animaluje [RECENZJA]