Florence and the Machine dokonali niemożliwego

Florence and the Machine dokonali niemożliwego - sprawili, że ludzie żyli chwilą [RECENZJA]

Źródło zdjęć: © Instgaram
Oliwia RutaOliwia Ruta,09.03.2026 15:00

Po ponad dziesięciu latach Florence and the Machine wrócili do Polski. 7 marca odbył się koncert, który na długo zapadnie w pamięci fanów. To były najbardziej beztroskie dwie godziny, jakie przeżyłam w 2026 r.

Florence and the Machine to brytyjski zespół indie rockowy, na czele którego stoi Florence Welch. Choć wielu może kojarzyć go z takich piosenek jak "Dog Days Are Over", "You’ve Got the Love " czy "Shake It Out", to na przestrzeni ostatnich 15 lat artystka wraz z bandem wzbogaciła swoją dyskografię o kilka dobrych płyt i jeszcze więcej singli. Pod koniec 2025 r. ukazał się kolejny album zespołu - "Everybody Scream". W ramach promocji wydawnictwa wyruszył w światową trasę koncertową "Everybody Scream Tour". 7 marca w krakowskiej TAURON Arenie fani piosenkarki mieli okazję usłyszeć część z najnowszych piosenek na żywo. To były najbardziej beztroskie dwie godziny, jakie przeżyłam w 2026 r.

trwa ładowanie posta...

Florence and the Machine wystąpili w Polsce

7 marca Florence and the Machine po raz pierwszy od ponad 10 latach zagrali dla polskiej publiczności solowy koncert. Choć nie tak dawno, bo cztery lata temu wystąpili na Orange Warsaw Festivalu, to fani mocno stęsknili się za ich energią. Najbardziej wytrwali przybyli pod TAURON Arenę w środku nocy, aby móc oglądać blisko dwugodzinny show z pierwszych rzędów i wyśpiewać słowa sentymentalnych piosenek prosto w oczy Florence. Na koncercie nie zabrakło zarówno utworów z najnowszego albumu zespołu, jak i starszych bangerów:

  1. "Everybody Scream"
  2. "Witch Dance"
  3. "Shake It Out"
  4. "Seven Devils"
  5. "Big God"
  6. "Daffodil"
  7. "Which Witch"
  8. "Cosmic Love"
  9. "Spectrum)"
  10. "Never Let Me Go"
  11. "Hunger"
  12. "Buckle"
  13. "King"
  14. "The Old Religion"
  15. "Howl"
  16. "Heaven Is Here"
  17. "Sympathy Magic"
  18. "One of the Greats"
  19. "Dog Days Are Over"
  20. "Free"
  21. "And Love"
trwa ładowanie posta...

Florence and the Machine dokonali niemożliwego - sprawili, że ludzie żyli chwilą

Koncert Florence rozpoczął się de facto w momencie, w którym weszłam na arenę i zasiadłam na trybunach. Niesamowitą atmosferę budowali podekscytowani fani, intrygująca playlista oraz idealnie dobrany support. Na godzinę przed występem gwiazdy wieczoru scenę przejęła Paris Paloma. Autorka viralowego "labour" rozgrzała publiczność, dając koncert na miarę headlinerki. Myślę, że po takim debiucie w Polsce można spodziewać się jej w line-upie, któregoś z przyszłorocznych festiwali.

Apetyty rośnie w miarę jedzenie, więc gdy w końcu nastał moment wejścia Florence na scenę publiczność była w innym świecie. Koncert zaczął się dość tajemniczo - nad wybiegiem zawieszono wielką kurtynę, która zasłoniła widok zarówno osobom będącym z lewej, jak i prawej strony. Wtedy do akcji wkroczyli tancerze, a w zasadzie ich cenie, widoczne na materiale ozdobionym roślinnymi motywami. Po chwili tkanina została wciągnięta przez specjalny system zamontowany przy suficie, a oczom publiczności ukazała się Florence w towarzystwie performerów. Po wejściu smoka wykonała tytułową piosenkę z nowego albumu - "Everybody Scream". Już wtedy wiedziałam, że koncert będzie prawdziwą emocjonalną kompilacją.

trwa ładowanie posta...

Wyzwolenie, surowość i spontaniczność to znaki rozpoznawcze Florence, które w pełni ukazały się podczas jej występu w Polsce. Choć dało się odczuć, że koncert miał swój scenariusz - część piosenek śpiewana na wybiegu, część na specjalnym podeście znajdującym się bezpośrednio przy publiczności, a pozostałe na scenie głównej - to artystka chętnie wyrywała się ze schematu. Pierwszy raz od dawna byłam świadkiem tak owocnego handlu wymiennego energią - Florence nakręcała fanów, a fani ją. Nieustannie miała kontakt z publicznością - personalne spojrzenia, a nawet piątki i uściski rozdawane osobom stojącym w pierwszych rzędach. Tłum nie został oczywiście dłużny piosenkarce - od początku do końca było widać ogromne zaangażowanie; ludzie przeżywali prawdziwe katharsis.

Trudno byłoby zbudować mistyczną aurę bez udziału wybitnych muzyków i tancerzy. Choć bez trudu można wytypować frontmankę zespołu, to w żadnym stopniu nie przyćmiła reszty zespołu. Podczas koncertu była przestrzeń na liczne solówki oraz inne wariacje muzyczne i wizualne.

trwa ładowanie posta...

Kulminacyjnym momentem koncertu był piosenka, która obecnie ma blisko 1,5 miliarda odtworzeń na Spotify; która sprawiła, że kariera Florence urosła do ogromnych rozmiarów; która po dziś dzień zajmuje specjalne miejsce w sercach fanów - "Dog Days Are Over". W pewnym momencie artystka poprosiła publiczność, żeby odłożyła telefony do kieszeni i żyła chwilą. Zazwyczaj takie "śpiewki" nie działają na podekscytowanych fanów, którzy nie wyobrażają sobie wrócić do domu bez nagrania największego hitu idola. Tym razem było inaczej. Podczas ostatniego refrenu piosenki niemalże wszystkie telefony - zarówno z płyty jak i trybun - zniknęły. Ludzie skakali, bawili się i budowali swoje core memories - dokałdnie tak, jak prosiła Florence.

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 1
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 0
  • emoji złość - liczba głosów: 0
  • emoji kupka - liczba głosów: 0
Mam wpływ! - Vibez