społeczeństwo
Były poseł partii Kukiz'15 nie może pracować z kobietami. Rozpraszają go swoim wyglądem
Ukraina

Inwazja na Ukrainę to spore obciążenie dla naszej psychiki. Czy powinniśmy martwić się tylko o siebie?

Źródło zdjęć: © Dziewuchy Dziewuchom, Instagram.com
Anna RusakAnna Rusak,25.02.2022 12:20

Inwazja Rosji na Ukrainę wiąże się ze sporą dawką lęku, strachu i niepewności. Powinniśmy skupić się więc na swoim zdrowiu psychicznym czy może wypracować jakieś rozsądne strategie radzenia sobie z sytuacją? Jak wybrać między troską o siebie a troską o Ukrainę?

bFOvQHvn

To, co wydarzyło się na Ukrainie wstrząsnęło wszystkimi. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się, co aktualnie się dzieje, ale nie wiecie, z jakich źródeł skorzystać, zerknijcie do tekstu, w którym znajdziecie miejsca podające rzetelne informacje.

Wszyscy najprawdopodobniej zastanawiamy się, co możemy zrobić. Spora część z nas żyje w dużym lęku, niepewności i strachu. Te uczucia są oczywiście zrozumiałe, dlatego powinniśmy się też zastanowić, jak powinniśmy przyswajać takie treści.

Inwazja na Ukrainę – czy powinniśmy troszczyć się tylko o nasze zdrowie psychiczne?

Na kilku profilach pojawiły się informacje zachęcające np. osoby wysoko wrażliwe do znacznego ograniczania wiadomości dotyczących konfliktu. Część z nich deklaruje, że treści dotyczące wojny będzie znakować oznaczeniem TW (Trigger Warning).

Pytanie tylko, czy w tej sytuacji naprawdę to my powinniśmy być teraz najważniejsi? Jasne, troska o zdrowie psychiczne jest istotna, w ogromnym lęku możemy działać nierozważnie i impulsywnie, powielać fake newsy, ale całkowite odcięcie się od sytuacji, nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem.

bFOvQHvp

Musimy pamiętać, że gdy my tutaj zastanawiamy się, jak delikatnie się ze sobą obchodzić, na Ukrainie ludzie walczą o życie i swój kraj. Nie należy mylić troski o siebie z egoizmem. Takie podejście może też sprawić, że bardzo szybko, odcinając się od problemu, po prostu o nim zapomnimy.

Troszczmy się o siebie, ale wychylajmy się poza swoje "ja"

Co też oczywiście nie oznacza, że powinniśmy wszystko kompulsywnie śledzić i nakręcać w sobie spiralę lęku. Wydaje mi się, że można się w tych podejściach spotkać gdzieś pośrodku. Jeśli informacje o sytuacji na Ukrainie tak bardzo nas przytłaczają, powinniśmy je sobie dozować. Sięgać tylko po sprawdzone informacje, nie zamieniać tego w bezmyślnie scrollowanie przerażających zdjęć czy newsów.

bFOvQHvr

Nie chodzi też o to, byśmy całkowicie porzucili nasze zdrowie psychiczne. Jeśli czujemy się przeciążeni, powinniśmy sobie zrobić chwilową przerwę od newsów. Każdy z nas może sobie wypracować własny system radzenia sobie z lękiem. Dla jednych pomocne będzie wyciszenie się czy joga, innym dobrze zrobi udział w solidarnościowym marszu czy przekucie lęku w działanie pomocowe np. przez dołączenie do zbiórek.

Jeśli czujecie się przytłoczeni, możecie też po prostu z kimś porozmawiać. To może być bliska wam osoba czy terapeuta. Jeśli macie na to przestrzeń, zapytajcie też najbliższych o to, jak się czują. Troszczmy się o siebie nawzajem, budujmy solidarność i wspólnotę, ale nie zamykajmy się w swoich bezpiecznych bańkach.

bFOvQHvx

Ten tekst nie ma na celu umniejszanie niczyich uczuć, lęków. Po prostu są sytuacje, w którym powinniśmy trochę wychylać się poza orbitę własnego "ja". Oczywiście należy to robić w zgodzie ze swoimi granicami, ale inwazja Rosji na Ukrainę raczej nie jest sytuacją, w której powinniśmy głaskać się po głowie.

Nawiązując do pytania z leadu - nie da się wybrać między troską o swoje zdrowie, a troską o losy Ukrainy. Możemy jedynie skupić się na obu tych kwestiach. Nie zamykać się na sytuację i wiadomości, jednocześnie dbając o swoje granice. Czy to łatwe? Na pewno nie i dla każdego z nas rozwiązanie tego problemu będzie wyglądało inaczej. Pamiętajmy tylko, by nigdy nie zamykać się na cierpienie drugiego.

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Parada Równości w Warszawie bez antyputinowskiej organizacji "Za wolną Rosję"