Ekoseksualność, czyli naturę traktuj jak kochankę i przeżyj orgazm w błocie
Seks z drzewem, masturbacja pod wodospadem, ekologiczne zabawki erotyczne - czym jest ekoseksualność i czy uratuje nas przed katastrofą klimatyczną?
Jeszcze tydzień temu, przy okazji zagłębiania się w zodiakpłciowość myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy. Wydawało mi się, że wiązanie swojej tożsamości płciowej ze znakiem wagi czy barana, to jakaś granica, której mój umysł już ponownie nie przekroczy. I wtedy pojawiła się ekoseksualność.
Podobne
- Przetestowałam majtki menstruacyjne i powiem Wam, czy warto w nie inwestować
- Aurora martwi się o przyszłość świata. "Obserwowałam ludzi w bólu" [WYWIAD]
- Kacper Potępski u Gonciarza i Quebonafide, czyli jak rozmawiać o transpłciowości
- Zdjęcie z całującymi się dziewczynami z Łodzi wywołało burzę. Dlaczego Polska ma taki problem?
- Fala upałów to tylko początek. Ten eksperyment pokazuje, że sami sobie jesteśmy winni
Pewnie, gdyby nie fakt, że wiem o istnieniu xenopłciowości, pomyślałabym po prostu, że to "ekologiczne uprawianie seksu", które miałoby się opierać np. na używaniu ekologicznych zabawek erotycznych. Cóż, okazało się, że sprawa jest nawet bardziej złożona niż xenopłciowość.
Jak to się zaczęło?
W 2015 roku Jennifer Reed - doktorantka na wydziale socjologii z Uniwersytetu Nevada w Las Vegas - napisała artykuł: "From Ecofeminism to Ecosexuality: Queering the Environmental Movement" i właściwie od niego zaczął się wielki boom na ekoseksualność. Rok później o naukowczyni pisał Vice, a teraz o tym intrygującym ruchu wspomina Krytyka Polityczna.
Reed doszła do tego, że termin "ekoseksualność" pojawił się już na początku XXI wieku, a w 2008 zaczynał być ruchem społecznym. Wtedy to Annie Sprinkle i Elizabeth Stepens - wrócimy do nich później - zaczęły organizować ekoseksualne śluby. W 2016 roku zainteresowanie tym nurtem wzrosło i, jak widać, utrzymuje się do dziś.
Na czym polega ekoseksualność?
Jeśli chcielibyście się dowiedzieć, czym konkretnie jest ten ruch, to niestety nie dostarczę jasnych odpowiedzi. Twórcom chodziło przede wszystkim o to, byśmy zmienili sposób, w jaki patrzymy na planetę. Zazwyczaj postrzegamy ją jako "matkę ziemię". Osoby ekoseksualistyczne chcą patrzeć na nią jak na kochankę. W manifeście możemy przeczytać:
"Bezwstydnie przytulamy się do drzew, masujemy ziemię stopami, prowadzimy erotyczne rozmowy z roślinami. Jesteśmy wielbicielami słońca i obserwatorami gwiazd. Pieścimy skały, rozkoszujemy się wodospadami i podziwiamy krzywizny Ziemi. Kochamy się z Ziemią naszymi zmysłami. Świętujemy nasze Ziemskie miejsca. Jesteśmy bardzo brudni".
To myślenie o Ziemi jak o kochance może przejawiać się na wiele różnych sposobów. Można korzystać z ekologicznych produktów podczas seksu. Można kąpać się nago. Można urządzać sobie nagie wędrówki. Ale można też, jak mówiła Vice Amanda Morgan: "pieprzyć się z drzewem lub masturbować się pod wodospadem". Orgazmy w błocie czy seks z kapustą też są podobno jakimś wyjściem.
Ekoseksualność jest też pojmowana jako tożsamość płciowa. Osoby ekoseksualne mogą być osobami LGBTQ+, heteroseksualnymi, aseksualnymi i właściwie w swoim manifeście twierdzą, że "są wszędzie".
What is an Ecosexual? Is it normal?
Ślub z ziemią i księżycem
Na popularność ekoseksualiności i postrzeganiu jej jako tożsamości płciowej, znacząco wpłynęły działania performerek - Annie Sprinkle i Elizabeth Stephens. Aktywistki założyły stronę internetową, stworzył filmy dokumentalne i bardzo intensywnie promowały ekoseksualizm.
Zorganizowały też trasę "Dirty Sexecology: 25 Ways to Make Love to Earth" podczas której wszyscy ekoseksualiści mogli poślubić ziemię, księżyc i całą naturę. Chciałyby też, by "E" zostało dodane do LGBTQIA+. Według nich w 2016 roku było ponad sto tysięcy ludzi, którzy identyfikowali się z ekoseksualnością.
☆Ecosexual Bathhouse Trailer☆
Zejdźmy na ziemię
W bardziej przyziemnym rozumieniu tego nurtu chodzi po prostu o bardzo bliskie i czułe relacje z planetą. Ekoseksualizm ma nas uwrażliwiać na problemy ziemi, sprawiać, że bardziej poważnie będziemy podchodzili do kryzysu klimatycznego.
Szczerze, myślę że ekoseksualiści dogadaliby się z xenopłciowością - w końcu ona pewnie dopuszcza nawet identyfikowanie swojej tożsamości płciowej z pomidorem. Tylko że, tak samo jak w przypadku xeno i zodiakpłciowości, mamy tu znowu do czynienia z drobnym nadużyciem w stosunku do społeczności osób LGBTQ+.
Wydaje mi się, że odpowiedzią na lepsze i bardziej czułe traktowanie kryzysu klimatycznego jest po prostu ekopoetyka. I to ona, a nie orgazm w błocie, faktycznie może zmienić to, jak postrzegamy katastrofę klimatyczną i naszą planetę. Ale jeśli czujecie, że identyfikujecie się z Ziemią i jesteście osobami ekoseksualnymi, to też w porządku. W końcu nie krzywdzicie tym nikogo, prawda?
W temacie LGBT+
- Mudormood ma żal do Friza i Wersow. "Irytuję się bardzo, kiedy widzę top of the top influencerów"
- Jonathan Bailey okrzyknięty "Najseksowniejszym Mężczyzną na Świecie"? To pierwszy gej, któremu się udało
- Gejowski klub "Pink Pony" zmienił nazwę. Lesbijki zarzucają mizoginię?
- Nie będzie ustawy o związkach partnerskich. "Spotkaliśmy się w połowie drogi"
Popularne
- SmileLandia istnieje? Wyjaśniamy, o co chodzi w nowym trendzie
- Piosenki tworzone przez AI podbijają "Viral 50 - Polska". Wszystko przez poziom polskiej muzyki?
- Popek poleciał do Turcji zrobić zęby. Efekt jego metamorfozy jest niesamowity
- Influencer podzieli się empatią. Pod warunkiem, że zapłacisz
- Ikea wypuściła własne blind boxy. W środku m.in. ikoniczne rekiny-blåhaje
- Wersow testuje Burgera Drwala. Jak oceniła króla zimy z McDonald's?
- Świetna wiadomość dla fanów Muminków. Pierwsza muminkowa kawiarnia otwiera się w Polsce
- Zamknęli influencerów w więzieniu? Premiera "Eksperyment: Odsiadka" już za kilka dni
- Jarmark all inclusive? Płacisz raz - jesz i pijesz, ile chcesz





