szkoła
Uczniowie masowo rezygnują z religii. Ksiądz grzmi: "to moda"
Obowiązek szkolny, a 17-latni absolwenci szkół branżowych

17-latkowie po zawodówkach muszą uczyć się dalej. Jakie kary?

Źródło zdjęć: © Vibez / Canva
Blanka RogowskaBlanka Rogowska,26.01.2023 14:30

Według art. 70. Konstytucji RP nauka do 18. roku życia jest w Polsce obowiązkowa. Tymczasem w 2025 roku aż 16,5 tys. 17-latków ukończy szkoły branżowe. Jeśli nie zdecydują się na kontynuację nauki, ich rodzicom mogą grozić kary. Eksperci oceniają, że nastolatkowie będą zapisywać się do szkoły by fikcyjnie realizować biurokratyczny wymóg i zabierać w placówkach miejsca tym, którzy naprawdę chcą się uczyć.

Z analizy Ministerstwa Edukacji i Nauki, wynika, że w 2025 roku prawie 16,5 tys. uczniów może ukończyć szkołę branżową mając tylko17 lat. Problem w tym, że według art. 70. Konstytucji RP, nauka do 18. roku życia jest w Polsce obowiązkowa.

Barbara Nowicka pyta resort Przemysława Czarnka o 17-letnich absolwentów zawodówek

Co ma zrobić więc młodzież, która ukończy szkołę zawodową przed osiągnięciem pełnoletniości? Do wyboru jest kontynuacja nauki w technikum i trzyletnim liceum ogólnokształcącym dla dorosłych, czy tzw. szkole branżowej II stopnia, która przygotowuje do matury uprawniającej do podjęcia studiów.

Jednak eksperci ostrzegają, żeby aby wywiązać się z obowiązku szkolnego 17-latkowie będą zapisywać się do tych szkół tylko po to, by fikcyjnie realizować biurokratyczny wymóg.

Na problem uwagę zwróciła Barbara Nowicka, posłanka KO, w interpelacji pt. "Interpelacja w sprawie uczennic i uczniów kończących szkołę branżową pierwszego stopnia w wieku 17 lat", skierowanej do Przemysława Czarnka, ministra edukacji.

Jak to możliwe, że 17-latkowie ukończą szkołę zawodową przed osiągnięciem pełnoletności? Jak tłumaczy w interpelacji Nowicka, chodzi o uczniów i uczennice, którzy rozpoczęli naukę w wieku lat sześciu, a po szkole podstawowej wybrali naukę w szkole branżowej.

"Młodzież, pomimo ciążącego na niej obowiązku nauki, po zdaniu egzaminu zawodowego uzyskuje wykształcenie zasadnicze branżowe i jest przygotowana do wejścia na rynek pracy. W związku z ukończeniem szkoły ponadpodstawowej pojawia się problem, gdzie i jak wypełnić obowiązek szkolny" - pisze Nowicka w interpelacji. Dalej posłanka tłumaczy, że szkoły branżowe II stopnia, ze względu na ich ograniczoną dostępność oraz brak możliwości kontynuacji nauki w niektórych zawodach, nie będą wystarczającym rozwiązaniem problemu. "Należy zaznaczyć, że po ukończeniu jedynie szkoły branżowej pierwszego stopnia nie ma możliwości napisania matury i kontynuacji nauki na studiach. Absolwenci, będąc w dalszym ciągu osobami niepełnoletnimi, nie są pełnoprawnymi podmiotami na rynku pracy. Opisana sytuacja budzi niepokój zarówno wśród uczennic oraz uczniów, jak i rodziców, którzy sygnalizują mi ten problem" - pisze Nowicka.

Resort Czarnka: W 2025 roku nawet 16,5 tys. niepełnoletnich absolwentów zawodówek

W odpowiedzi na interpelację Nowickiej resort edukacji podaje, że w takiej sytuacji w 2025 roku może znaleźć się ok. 16,5 tys. nastolatków. Marzena Machałek, Sekretarka Stanu w MEiN, w odpowiedzi na interpelacje pisze, że na takich osobach będzie ciążył obowiązek uczęszczania do publicznej lub niepublicznej szkoły ponadpodstawowej albo realizowanie przygotowania zawodowego u pracodawcy w charakterze młodocianego pracownika.

"W przypadku, gdy uczeń kończy branżową szkołę I stopnia przed ukończeniem 18. roku życia, uczeń ten może spełniać obowiązek nauki nie tylko przez uczęszczanie na kwalifikacyjne kursy zawodowe lub do liceum ogólnokształcącego dla dorosłych (od klasy drugiej), ale również przez uczęszczanie do branżowej szkoły II stopnia, która funkcjonuje w systemie od 1 września 2020 r. Absolwent branżowej szkoły I stopnia, który będzie kontynuował naukę w dwuletniej branżowej szkole II stopnia może uzyskać dyplom zawodowy w zawodzie nauczanym na poziomie technika oraz wykształcenie średnie branżowe - umożliwiające przystąpienie do egzaminu maturalnego, a po jego zdaniu kontytuowanie nauki na studiach" - czytamy w odpowiedzi.

Prawnik: Możliwe kary dla rodziców

Eksperci twierdzą jednak, że rozwiązania proponowane 17-latkom przez MEiN będą tylko usankcjonowaniem fikcyjni, bo przecież nastolatek może zapisać się do szkoły, ale już niekoniecznie przykładać się do nauki, czy nawet chodzić na zajęcia. Tym samym będzie zabierał w placówkach miejsce uczniom, którzy uczyć się chcą.

- Problem jak najbardziej istnieje. To luka w przepisach i ustawodawca powinien ją rozwiązać, regulując tę kwestię. W innym wypadku będziemy mieli do czynienia z fikcją - mówi Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, w rozmowie z "Dziennikiem Gazeta Prawna". - Z powodów biurokratycznych będziemy utrzymywali iluzję, która nikomu nie służy, zwłaszcza edukacji - mówi i dodaje, że - jak wskazuje MEiN – takie osoby mogłyby podjąć pracę i w ten sposób realizować obowiązek szkolny, ale skoro na pracodawcy będzie ciążył obowiązek przyuczania młodocianego pracownika do zawodu, to najpewniej zatrudni go na mniej korzystnych zasadach.

Jeszcze ciekawszy jest wątek łamanie konstytucyjnego obowiązku nauki. Kto będzie ponosił odpowiedzialność?

- Za brak realizowania tego wymogu odpowiedzialność ponoszą rodzice – twierdzi Paweł Osik, partner z kancelarii Pietrzak Sidor & Wspólnicy, cytowany przez "Dziennik Gazeta Prawna", który wyjaśnia, że w takim przypadku postępowanie egzekucyjne może nałożyć na rodzica karę grzywny, która jednorazowo nie może ona przekraczać 10 tys. zł, a łącznie 50 tys. zł.

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 1
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 0
  • emoji złość - liczba głosów: 2
  • emoji kupka - liczba głosów: 7
Komentarze (0)
arrow
Minister edukacji ma dość. Chce zabierać uczniom telefony