Homofobus stał przed sądem w Warszawie dniu ogłoszenia wyroku

Wyrok za zniszczenie homofobusa. Internet zapłonął

Źródło zdjęć: © @fundacjanieustającejpomocy Instagram, canva
Marta Grzeszczuk,
23.05.2023 12:36

22 maja Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście wydał wyrok w sprawie konfrontacji aktywistów z furgonetką i kierowcą fundacji Pro-Prawo do Życia. Działacze Stop Bzdurom zostali skazani na prace społeczne.

Zapadł wyrok w głośnej sprawie z 27 czerwca 2020 r. Aktywiści kolektywu Stop Bzdurom zatrzymali furgonetkę należącą do fundacji Pro-Prawo do Życia. Pojazd był oklejony homofobicznymi hasłami i nadawał przez głośnik homofobiczne komunikaty. Jak podaje portal oko.press, furgonetka podjechała na ulicę Wilczą w Warszawie, pod lewicowy squat "Syrena".

Małgorzata Sz. (znana jako Margot), Paweł Sz. i Zuzanna M. ze Stop bzdurom uszkodzili furgonetkę i próbowali odebrać siłą telefon nagrywającemu ich kierowcy. W pojeździe znajdowała się kamera nagrywająca całe zdarzenie. Zajście miało miejsce w czasie nagonki na osoby LGBTQ+, wywołanej przed wyborami w 2019 roku przez PiS. Homofobusy krążyły po Polsce od wielu miesięcy.

"Tęczowa noc" po aresztowaniu Margot

Margot została aresztowana 7 sierpnia 2020 r., co wywołało falę demonstracji środowisk LGBTQ+ i sojuszników w całym kraju. Podczas "tęczowej nocy" w Warszawie aresztowano 48 osób. Jak podał portal wyborcza.pl, podczas jednego z procesów o bezzasadność tych zatrzymań, funkcjonariusz policji zeznał: "Otrzymaliśmy polecenie zatrzymania wszystkich osób oznakowanych barwami LGBT, niezależnie od tego, w jaki sposób się zachowywali. Polecenie to traktowaliśmy jako rozkaz, który należy wykonać".

O "tęczowej nocy" i przetrzymywaniu Margot w areszcie było głośno na całym świecie. Otwarte listy w obronie aktywistki i społeczności LGBTQ+ napisali artyści, naukowcy i 55 ambasadorów reprezentujących swoje kraje w Polsce. Margot została zwolniona z aresztu 28 sierpnia.

22 maja sąd pierwszej instancji wydał wyrok w sprawie Małgorzaty Sz., Pawła Sz. i Zuzanny M. Uznano ich winnymi udziału w zbiegowisku, którego celem był "gwałtowny zamach na mienie oraz zdrowie pracowników fundacji" (art. 254 kodeksu karnego). Zostali skazani na od sześciu miesięcy do roku prac społecznych. Mają też zapłacić odszkodowania na rzecz fundacji, pokrzywdzonych kierowców furgonetki i ponieść koszty procesowych. Wyrok nie jest prawomocny.

Reakcje na wyrok dla aktywistów LGBTQ+

Reakcje na wyrok są oczywiście spolaryzowane. Trzy lata po "tęczowej nocy" w Polsce nadal łatwo wzbudzić emocje wokół środowiska LGBTQ+ Przypomnijmy, że nasz kraj jest najbardziej homofobicznym w Unii Europejskiej według niedawnego raportu ILGA-Europe.

Polaryzacja opinii w sprawie wyroku skazującego aktywistów Stop bzdurom
Polaryzacja opinii w sprawie wyroku skazującego aktywistów Stop bzdurom (Twitter)

Środowiska LGBTQ+ i ich sojusznicy podkreślają, że największe zastrzeżenia budzi uzasadnienie wyroku. Sędzia Aleksandra Smyk uznała, że aktywiści działali "z błahego powodu", którym było to, że "nie podobał im się wystrój jakiegoś samochodu i emitowane dźwięki". Stwierdziła również, że "nie jest tak, że czyjeś poglądy są lepsze czy gorsze. Takiej gradacji przyjąć nie można".

Obrończyni Zuzanny M. Karolina Gierdal skomentowała to uzasadnienie: "Usłyszeliśmy dziś na sali sądowej, że homofobia i transfobia to uprawniony pogląd, który może być głoszony w toku debaty publicznej". Na Twitterze mocno skomentował wyrok youtuber Patryk Chilewicz z duetu Vogule Poland. Podkreśla szkodliwość zrównywania homofobii z obroną przed nią.

trwa ładowanie posta...

Wyrok w sprawie o zniesławienie osób LGBTQ+ przez Pro-Prawo do Życia

Emocje wokół sprawy Margot zwróciły uwagę publiczną na wcześniejszą bezkarność fundacji Pro-Prawo do Życia w nękaniu środowiska LGBTQ+. Od czasu "tęczowej nocy" zapadły cztery skazujące wyroki w sprawie homofobusów. Ostatni z nich 22 marca 2023 r. w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe.

To pierwsza sprawa, w której zarzuty o zniesławienie udało się postawić prezesowi Pro-Prawo do Życia Mariuszowi D. W poprzednich trzech w Gdańsku, Szczecinie i w Zielonej Górze do odpowiedzialności zostali pociągnięci kierowcy furgonetek.

W procesie, który wytoczyło Mariuszowi D. stowarzyszenie Tolerado, został skazany na rok prac społecznych przez 20 godzin w miesiącu. Dodatkowo fundacja została zobowiązana do wpłacenia 15 tys. zł na Polską Akcję Humanitarną, zamieszczenie na swojej stronie przeprosin i podanie wyroku do wiadomości publicznej.

Jak podała Wyborcza, sędzia Małgorzata Uszacka uzasadniła swój wyrok następująco: "Celem kampanii było utożsamienie osób homoseksualnych z pedofilią i wzbudzenie do nich niechęci. Należy to uznać za mowę nienawiści wobec osób homoseksualnych. Ponadto komunikaty głosowe miały charakter pomawiający i mogły wywołać niepokój wśród opiekunów osób małoletnich. Oskarżony przed sądem nie udowodnił, że prezentowane na furgonetkach treści są prawdziwe." Ten wyrok również nie jest prawomocny.

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 3
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 0
  • emoji złość - liczba głosów: 3
  • emoji kupka - liczba głosów: 1
Atakujacy busa powinien dostac zawiasy i zaplacic za busa. Czlowiek chory i jak widac brak mu tolerancji ,ktorej sam sie domaga. Moze psycholog.
Odpowiedz
8Zgadzam się0Nie zgadzam się
fpdkm,zgłoś
Sędzia Aleksandra Smyk uznała, że aktywiści działali "z błahego powodu", którym było to, że "nie podobał im się wystrój jakiegoś samochodu i emitowane dźwięki". Stwierdziła również, że "nie jest tak, że czyjeś poglądy są lepsze czy gorsze. Takiej gradacji przyjąć nie można". Prawda, powód nie był może błach, ale zajazdów już w Polsce stosować nie wolno. Nie zależnie czy to słuszne czy nie, napadanie kogoś, to nadal napadanie. A próba odebrania telefonu, mogła być wskazówką, że chcą gościa poważnie pobić. Co jak nie podoba mi się twoja opinia, poglądy to mam prawo cię pobić? No raczej nie
Odpowiedz
7Zgadzam się0Nie zgadzam się