Nostalgiczny finish wakacji. Highlightsy Santander Letnie Brzmienia 2025 [RELACJA]
Cykl festiwali Santander Letnie Brzmienia właśnie dobiegł końca. Wielki finał odbył się w dniach 29 i 30 sierpnia na poznańskiej Cytadeli. To był weekend pełen nostalgii, dobrych brzmień i wzruszeń. Na jakich koncertach bawiłam się najlepiej? Które będę wspominać z łezką w oku?
Gdy powietrze zaczyna pachnieć jak ostatnie dni wakacji to znak, że czas na finał festiwalu Santander Letnie Brzmienia 2025 organizowanego przez Good Taste Production. W tym roku letni cykl po raz ostatni wybrzmiał w Poznaniu. Koncerty odbywały się 29 i 30 sierpnia się na terenie Cytadeli. Line-up w mieście koziołków i pyr z gzikiem prezentował się następująco:
Podobne
- TOP 5 projektów specjalnych Męskiego Grania - klasyki i zaskoczenia
- Inside Seaside - dlaczego festiwal w listopadzie to świetny pomysł? [RELACJA]
- Zlot łysoli w Krakowie? Nie, to tylko koncert Pitbulla [RELACJA]
- Open'er Festival 2025 ogłasza nowych artystów. Na pierwszy ogień: popowy fire
- Orange Warsaw Festival 2025. "Chappell Roan napisała mi DM: przygotuj się na warszawski tłum"
- Sugababes
- HEY
- Mrozu
- Zalewski
- Edyta Bartosiewicz
- Ania Dąbrowska
- Mela Koteluk
- Natalia Szroeder
- Babie Lato (Margaret, Zalia, Sara James)
- Faustyna Maciejczuk (DJ set)
- Nita (DJ set)
- jucho
- Shama
- Maja Golec
- Ranko Ukulele
- Marek Niedzielski
- Dawid Grzelak
- Angie.
Santader Letnie Brzemienia 2025 - nostalgiczne zakończenie wakacji
Tegoroczny sezon festiwalowy był dość mocno nostalgiczny. Na Openerze dostaliśmy mnóstwo hardrockowych zespołów takich jak Linkin Park, Nine Inch Nails czy Muse, które z pewnością były na liście "must see" wielu entuzjastów mocniejszych brzmień. Potem BitterSweet Festival, który był miłym powrotem do lat 90' i 00' (Nelly Furtado, Empire of the Sun, Mel C), a całą koncepcję wydarzenia idealnie podsumowuje słowo "vintage".
Letnie Brzmienia 2025 też mają w sobie coś nostalgicznego. Widać, że organizatorzy cyklu co roku próbują różnych rozwiązań, przez co publiczność dość mocno się rotuje. W poprzednich edycjach w line-upie było sporo gwiazd, które bardziej rezonowały z młodszymi odbiorcami, niż starszymi np. KACPERCZYK, WaluśKraksaKryzys, Lordofon, Zalia czy Szczyl. W tym roku zdecydowanie postawiono na gwiazdy, które Zetki kojarzą z dzieciństwa.
Ale czy to źle? Absolutnie nie. Klimat wydarzenia był bardzo przyjemny, spokojny - pełna chillera. Uczestnicy festiwalu mieli okazję usłyszeć na żywo bangery takie jak "Teksański" i "Moja i twoja nadzieja" od Hey, "Jenny" od Edyty Bartosiewicz czy "Push the Button" od Sugababes - a to nie zdarza się zbyt często. Słowem podsumowania - to był bardzo przyjemny finish wakacji.
Pierwszy dzień festiwalu - polały się łzy wzruszenia
Festiwal zaczęłam od koncertu duetu shama, który rozgrzał publiczność na Next-Fest Stage. Choć Basia Tomaszewska i Jimi Bachniak zajmują się muzą "na poważnie" dopiero od kilku lat, to są na dobrej drodze, żeby niebawem wyprzedawać całe trasy koncertowe. Oboje są bardzo świadomi i obyci ze sceną (a przynajmniej takie dają wrażenie) - co jest rzadkością wśród debiutantów. Ich koncert był bardzo smooth i cozy. Ogromny plus za zespół oraz chórek, które dopełniły to skromne, ale miłe show.
Następnie przyszedł czas na występ Ani Dąbrowskiej, która jest autorką takich hitów jak "Z tobą nie umiem wygrać" czy "Porady Na Zdrady". Piosenkarka bez trudu porwała publiczność, która chętnie bujała się w rytm wspomnianych piosenek (i nie tylko!). Nie ukrywam, że mi czegoś w tym występie zabrakło - Dąbrowska w moim odczuciu była nieobecna, tak, jakby miała już trochę dość po raz setny, jak nie tysięczny, wyśpiewywania słów "Charlie, Charlie". Dodatkowo pomiędzy utworami była trochę niezręczna, ale cóż, nie każdy jest mistrzem performance'u. Na ogromną pochwałę zasługuje band Ani - fantastyczne flow, TOP umiejętności. Właśnie tak chciałabym zapamiętać ten koncert.
Zaraz po Ani Dąbrowskiej Main Stage przejęły Margaret, Sara James oraz Zalia, które zaprezentowały projekt specjalny Babie Lato. To już trzecia odsłona corocznego kolektywu, uświetniającego festiwal. Tym razem tematem przewodnim była siła, przyjaźń i kobieca energia na wzór girlsbandów z lat 90'. Dziewczyny w swoim repertuarze miały wspólnie stworzone utwory takie jak "Co za noc", "Doby hotelowe" czy "Bla bla bla" oraz masę fantastycznych coverów - "Zakręcona" od Reni Jusis, "Zanim pójdę" od Happysad czy "I Love It" od Icony Pop i Charli xcx. Występ był bardzo energiczny i taneczny - trudno było wytrzymać w bezruchu, zawłaszcza, gdy wlatywał banger za bangerem. Każda z artystek miała wspaniały kontakt z publicznością - ludzie ich pokochali.
Po girly pop stars na scenę wbiegł Krzysztof Zalewski. Artysta postawił na prawdziwe wejście smoka, zaczynając swój koncert od mocnego kawałka "Zgłowy". Potem wleciało jeszcze kilka piosenek z najnowszego albumu oraz tych nieco starszych jak "Polsko", "Anuszka" czy "Miłość Miłość" (w wersji reggae!!). W międzyczasie piosenkarz znalazł chwilę na odważny i mocny statement dotyczący sytuacji w Gazie. Podczas całego show miał na sobie bezrękawnik w barwach Palestyny, solidaryzując się z krajem. Trzeba przyznać, że Zalewski wie, jak zrobić dobry koncert. Gitara, mocny głos i bajera to coś, za co tłum go pokochał.
Pierwszy dzień festiwalu zakończył się wyjątkowym występ zespołu Hey. Band na czele z Katarzyną Nosowską zagrał jedynie pięć koncertów w tym roku - wszystkie w ramach Letnich Brzmień. Wokalistka podkreśliła, że nie wie, kiedy jeszcze fani będą mieli okazję zobaczyć zespół w akcji. Zapewne to właśnie z tego powodu wzruszyła się kilkukrotnie podczas wykonywana sentymentalnych piosenek takich jak "Teksański", "Moja i twoja nadzieja" czy "A Ty?". Pomimo kilku łez, Nosowska w przerwach pomiędzy utworami rzucała rozbrajające żarty, które powodowały uśmiech na twarzach publiczności. Moją ulubioną anegdotką z tego wieczoru była historia o tym, jak piosenkarka wybrała się na kajaki i podczas krótkiego postoju usłyszała, że ktoś przy ognisku gra jeden z jej kawałków. Przyznała, że żałuje, że nie wyszła wtedy z krzaków, żeby dla fabuły dołączyć do biesiady.
Drugi dzień festiwalu - nogi same rwały się do tańca
Drugi dzień festiwalu rozpoczęłam od koncertu Meli Koteluk. Przyznam, że piosenkarka od zawsze i już na zawsze będzie zajmowała specjalne miejsce w moim sercu (upał 30 stopni, samochód i album "Migracje" - tak brzmiało moje dzieciństwo). Ale spokojnie - na setliście oprócz sentymentalnych "staroci" takich jak "Fastrygi", "Melodia ulotna" czy "Żurawie Origami" nie zabrakło również kawałków z najnowszego albumu artystki "Harmonia". Występ Meli nieco różnił się od ostatnich, na których miałam okazję być w tym roku. Wokalistka spodziewa się dziecka, które lada moment przyjdzie na świat. Z tego powodu nie była w stanie tańczyć i robić show na scenie. Niemalże cały koncert spędziła, siedząc na krześle. Na szczęście jej głos oraz fantastyczny zespół nadrobił wszystko.
Zaraz po Meli na Main Stage wskoczyła Natalia Szroeder. Piosenkarka rozruszała publiczność, która chętnie bujała się do hitów takich jak "Parasole", "Pętla" czy "Powinnam?". Artystka aż kipiała pozytywną energią, która udzieliła się widzom. Zawsze jestem pod wrażaniem, jak dobrze Natalia radzi sobie na festiwalach - mimo że nie każdy zna jej twórczość, to wszyscy bawią się przednio.
Po koncertach dziewczyn przyszedł czas na Edytę Bartosiewicz. Nie był to standardowy występ piosenkarki, ponieważ wraz z nią na scenie zagrała cała orkiestra. Wspólnie zaprezentowali nowe aranże kultowych piosenek takich jak "Zegar", "Jenny" czy "Ostatni". To był jeden z tych koncertów, do których jeszcze długo będę wracała myślami. Dzięki obecności niezliczonej liczby instrumentalistów, utwory Edyty zyskały dodatkowej głębi. Nie ukrywam, że artystka zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko i mam wrażenie, że nikomu nie udało się przebić jej występu.
Po koncercie divy przeniosłam się na Next-Fest Stage, żeby zobaczyć show Dawida Grzelaka. Artysta zaprezentował materiał ze swojej najnowszej EP-ki "DAWID GRZELAK DOES IT BETTER". Wybrzmiały utwory takie jak "ZABIJĘ CIĘ", "BLUZA" czy "NADAL". Mimo że był to występ z tych zdecydowanie bardziej kameralnych, to widać, że Dawid miał na niego pomysł, swoją wizję, do której zaprosił całą publikę. Na maksa wykorzystał czas, którego (niestety!!) dostał naprawdę niewiele. Jego koncert był intrygujący, inny niż pozostałe. Na scenie znajdował się tylko on, mikrofon i światło - to wystarczyło, żeby zbudować piękną opowieść bez zbędnych rozpraszaczy. Podczas show nie zabrakło również interakcji z fanami - Dawid zatańczył nawet z dwiema osobami z publiczności walca.
Następny w line-upie był Mrozu, który szarmanckim krokiem wbiegł na scenę główną. Niemalże natychmiastowo porwał publiczność do tańca - to był moment, w którym nawet najbardziej oporni zakręcili bioderkami. W setliście oczywiście nie mogło zabraknąć piosenek takich jak "Złoto", "Galacticos" czy "Jak Nie My To Kto". Według mnie jedynym minusem koncertów Mroza jest uderzająca powtarzalność. Odnoszę wrażenie, że artysta ma konkretne scenariusze, które realizuje na każdym z występów, nie zostawiając przestrzeni na spontaniczność.
W końcu przyszedł czas na wielki finał - nie tylko festiwalu, ale również całego cyklu Letnie Brzmienia 2025. Na Main Stage wkroczył zagraniczny girlsband Sugababes. Dziewczyny wykonały swoje największe hity takie jak "Push the Button", "Round Round" czy "About You Now". Na koncercie bawiłam się świetnie - resztkami sił aktywnie uczestniczyłam w nim do samego końca. Piszę to z bólem serca, ale niestety pod względem widowiskowym, dużo bogatsze wizualnie były koncerty polskich artystów. Sugababes nie miały żadnej scenografii, pirotechniki, czy wymagających układów. Odniosłam wrażenie, że na scenie panował lekki chaos - jakby leciały na spontanie. Niemniej jednak dobrze było poczuć klimat lat 00'.
W temacie festiwal muzyczny
- Stworzył spektakl "Trójkąt Warszawski". "Albumy Taco są niczym poezja pisana prozą" [WYWIAD]
- Nowy najlepszy festiwal w Polsce? TOP momenty BitterSweet Festival
- Rytm ulicy, bity i legendy sceny: czas na hip-hopową odsłonę Maybelline NY Music StoriesMat. Sponsorowany
- Ty nadajesz rytm! Szykuj się na najgorętszy festiwal tego lata. I jego hitową odsłonęMat. Sponsorowany
Popularne
- Mężczyzna wyrwał chłopcu czapkę, którą ten dostał od tenisisty. Fejkowe oświadczenie lata po X
- McDonald's przywraca kultowe produkty. Klasyki wracają już wkrótce!
- Lody Wojanek już wkrótce w Żabce? Podobno już są w niektórych sklepach
- Nowy obrzydliwy trend. Szon Patrol ruszył na polowanie
- Jakie sosiwo wariacie? Walka w Żabce: Julia Żugaj kontra Łatwogang
- Zrobili konkurs kwiczenia jak świnie. Peppa byłaby dumna?
- Kim jest Makowkamusic? Influencerka znów budzi emocje
- Ola Jasianek zwolniona z pracy. Ekspertka ocenia sprawę
- Ola Jasianek pod lupą ZUS-u. Tiktoker złożył obywatelski donos