ekologia
Ekoseksualność, czyli naturę traktuj jak kochankę i przeżyj orgazm w błocie
EKo tydzień

Pranie w orzechach i jedzenie resztek ze sklepów. Byliśmy eko przez tydzień

Anna RusakAnna Rusak,04.11.2021 14:43

W związku z tegorocznym Szczytem klimatycznym COP26 w Glasgow redakcja Vibez postanowiła zmienić swoje codzienne życiowe wybory na bardziej ekologiczne

bEUAewzT

Postanowiliśmy sprawdzić, czy "bycie eko" to taka trudna i wymagająca sprawa. Każdy z nas w zeszłym tygodniu wprowadził do swojej rutyny kilka nowych zwyczajów. Porzuciliśmy jedzenie mięsa. Przekonaliśmy się, czy można być eko, gdy się choruje. Jedliśmy resztki i sprzątaliśmy orzechami piorącymi. Jesteście ciekawi, jak nam poszło?

Dżol: Czy na wegańskiej diecie można przeżyć?

Podczas naszego eko tygodnia otrzymałam misję, polegającą na sprawdzeniu, czy wegańskie jedzenie to sposób żywienia, który mogłabym wprowadzić u siebie na stałe. Jako osoba lubująca się w przepisach typu: "szybko, jednogarnkowo i smacznie" bałam się, że będzie to trudne wyzwanie. Czy tak było? 

Z pomocą przyszła mi redakcyjna psiapsi, Ania, która jest moim prywatnym guru w kwestii wegańskiej kuchni. Od razu wysłała mi mnóstwo linków z przepisami, które "koniecznie muszę wypróbować" :D 

bEUAewzV

Na pierwszy ogień poszło coś, co kiedyś jadłam u znajomych - ciecierzyca w sosie curry. Poziom trudności oceniam na 2/10, bo jeśli ja podołałam, to każdy da radę. Smakowo uważam, że to totalny sztos, bo jako fanka mięsa oraz sera w każdym daniu nie odczułam, żeby czegokolwiek mi tu brakowało. Przepis znajdziecie tutaj.

Curry
Curry (Materiały własne red. Vibez)

Kolejną rzeczą, którą przetestowałam, było wegańskie sushi domowej roboty, a dokładniej… wegański tuńczyk z arbuza. Tak, zdaję sobie sprawę jak to brzmi, ale SERIO, zachęcam do spróbowania. Moje kubki smakowe do tej pory nie ogarniają, jak to działa! Tutaj poziom trudności w mojej skali oceniam już na 7/10, niemniej absolutnie warto się tego podjąć. Idealne na wieczór ze znajomymi! Przepis znajdziecie tutaj.

sushi
sushi (Materiały własne red. Vibez)

Jako człowiek prosty, doceniający zwykłe kanapki, wzięłam sobie za cel zrobienie słynnej już w wegańskich kręgach pasty z suszonych pomidorów i śliwek z Jadłonomii. Generalnie suszone pomidory lubię, śliwki są okej, so why not? Brzmi jak spoko kolacja. Co najistotniejsze - tutaj poziom trudności również jest na moim ulubionym poziomie 2/10, czyli "wrzuć i zblenduj". 

bEUAewzX

Przyznam, że kanapki zjadłam ze smakiem, ale czy wrócę do tego przepisu? Raczej nie. Już chyba wolę gotowe pasty warzywne z Lidla.

pasta suszone pomidory
pasta suszone pomidory (Materiały własne red. Vibez)

Na koniec zostawiłam sobie coś śniadaniowego, czyli "wegański omlet a’la pancakes". W oryginalnym przepisie powinnam zrobić właśnie pancakes, ale u mnie będzie "omlet" :D Smak? Dla mnie ekstra - z chęcią będę do tego wracać i zrobię w wersji takiej, jak należy, czyli z małymi placuszkami. U mnie zamiast syropu klonowego wjechało moje ulubione masło orzechowe z bananem. 

bEUAewAd

Polecanko max.

pancakes
pancakes (Materiały własne red. Vibez)

Jakie wrażenia? Cieszę się, że spróbowałam - okazało się, że serio, przy wielu przepisach człowiek się nie narobi, a wychodzi pysznie. Czy mogłabym tak jeść na okrągło? Nie, bo za bardzo kocham ser (<3), ale takie eksperymenty sprawiają, że na pewno zwiększę liczbę wegańskich posiłków na co dzień.

bEUAewAe

Ania: Zrobiłam pranie w orzechach, a potem umyłam nimi naczynia

Eko produkty do sprzątania możecie już kupić nawet w Lidlu, ale zazwyczaj są sprzedawane w plastikowych opakowaniach, więc nie są w 100 proc. eko. Postanowiłam sprawdzić, czy da się posprzątać tak, żeby nie szkodzić ani sobie, ani planecie i kupiłam orzechy piorące.

Słyszałam o nich od dawna, ale trochę nie wierzyłam w ich możliwości. Że wrzucę kilka orzechów do pralki i wyjmę z niej piękne, białe, niczym "wyprane w Perwollu", ubrania? Chyba żart.

orzechy piorące
orzechy piorące (Materiały własne red. Vibez)

Do testu podchodziłam sceptycznie, dlatego postawiłam na pranie ręczników. Do dołączonego do orzechów woreczka, włożyłam 7 łupinekwsypałam łyżeczkę sody oczyszczonej, bo wyczytałam, że warto to zrobić.

bEUAewAf

Gdy wyjmowałam pranie wiedziałam, że coś jest nie tak – oczywiście woreczek się otworzył, mimo że dodatkowo specjalnie go zawiązałam, a zapach prania był dość… nieprzyjemny. Już w woreczku orzechy pachniały dość specyficznie.

orzechy piorące
orzechy piorące (Materiały własne red. Vibez)

Całe pranie musiałam więc wypłukać raz jeszcze. Przy drugim podejściu poszło już lepiej, bo do sody dodałam jeszcze kilka kropel aromatu cytrusowego.

bEUAewAg

Orzechy można wykorzystywać parę razy, więc postanowiłam wypróbować je w zmywarce. Naczynia nie miały żadnego nieprzyjemnego zapachu, nie było żadnych zacieków i wszystko pięknie się umyło.

orzechy piorące
orzechy piorące (Materiały własne red. Vibez)

Orzechy piorące kupicie w sklepach internetowych i tych ekologicznych, a 250 g starczy na jakieś 40 prań. Są wydajne, można je wykorzystać na wiele sposobów – ja zrobiłam z nich jeszcze uniwersalny wywar do czyszczenia. Podobno można nim też zwalczyć szkodniki na kwiatkach.

bEUAewBb

Jakub: Aplikacja do ratowania jedzenia

Too Good To Go jest aplikacją, której celem jest walka z marnowaniem żywności. Pośredniczy ona pomiędzy użytkownikami (klientami), a lokalami sprzedającymi jedzenie (barami, restauracjami, fast foodami, kawiarniami, piekarniami, sklepami, supermarketami, itd.).

Kiedy lokalowi nie udaje się sprzedać jedzenia w ciągu dnia, posiłki są wystawiane w Too Good To Go, gdzie można je zdobyć po dużej przecenie. W aplikacji jest pewien haczyk. Kiedy zamawiamy jedzenie w Too Good To Go, nigdy nie wiemy, co dokładnie znajdzie się w paczce - decyduje o tym sprzedawca na podstawie tego, co nie zeszło mu ze sklepowych półek.

Too Good To Go
Too Good To Go (Kolaż: Vibez)

Aby zacząć korzystanie z aplikacji, wystarczy się zarejestrować i ustawić obszar, na którym chcemy polować na paczki z żywnością. W momencie, gdy trafimy na interesującą nas ofertę, rezerwujemy ją i przychodzimy do wybranego lokalu o godzinie, która jest podana w ogłoszeniu.

W swojej dotychczasowej działalności w aplikacji uratowałem cztery paczki z jedzeniem, których łączna deklarowana wartość wynosiła 155 zł, a po obniżce na Too Good To Go zapłaciłem za nie w sumie 52,5 zł. Wynika z tego prosta kalkulacja, że żywność w aplikacji jest przeceniona o około jedną trzecią normalnej ceny.

Too Good To Go
Too Good To Go
Too Good To Go
Too Good To Go (Materiały własne red. Vibez)

Czy paczki z jedzeniem były warte swojej ceny? Zdecydowanie TAK. W cenie kilkunastu złotych za zamówienie otrzymujemy bardzo dużo smacznego jedzenia - co zresztą widać po zdjęciach, które wkleiłem do artykułu. Bochny chleba, bułki, kanapki, rogaliki z czekoladą, sałatka warzywna, kawałki ciasta, brownie. Wszystko, co jadłem, było świeże i jakościowe. Moje podniebienie było bardziej niż zadowolone.

Too Good To Go
Too Good To Go (Materiały własne red. Vibez)
Too Good To Go
Too Good To Go (Materiały własne red. Vibez)

Recenzowanych paczek byłoby pięć, gdyby nie jedna przykra sytuacja, kiedy zamówiłem jedzenie, a po przyjechaniu na miejsce okazało się, że lokal był już zamknięty. Otrzymałem wyjaśnienie, że był to błąd systemu. Tego typu wtopę można łatwo zgłosić w aplikacji i w kilka dni otrzymujemy zwrot pieniędzy za zamówienie (ponieważ za paczkę płacimy "z góry").

Too Good To Go uważam za swoje osobiste odkrycie roku. Nigdy bym się nie spodziewał, że jeżdżenie po mieście za przecenionym jedzeniem sprawi mi tyle frajdy. Too Good To Go to nie tylko szama na promce, ale i poczucie, że robi się coś dobrego - ocala się jedzenie przed wyrzuceniem do kosza. Biorąc to wszystko pod uwagę, na pewno zostanę bardzo aktywnym użytkownikiem tej aplikacji.

Angelika: Przestałam kupować w sieciówkach. W lumpach są o wiele FAJNIEJSZE rzeczy!

20 zł za wełniany sweter? Tak, to możliwe. Oczywiście trudniej jest znaleźć takie cacko, bo w ciucholandach zazwyczaj są tylko złote strzały: jeden rozmiar, jeden kolor, jedna rzecz. Ale nadal! Materiał: 100 proc. wełna - bardzo przyjemny, naturalny i co najważniejsze, ogrzeje zimą.

Za podobny sweterek w sieciówce zapłaciłabym pewnie ok. 80-150 zł, ale wtedy byłby wykonany z np. poliestru, akrylu czy nylonu...

Drugim moim zakupem były jeansy. Skład także z tych "lepszych", bo 94 proc. bawełny. Koszt: 10 zł.

eko
eko (Materiały własne red. Vibez)

Oczywiście nie były to rzeczy nowe, ale nadal lepszej jakości i za mniejsze pieniądze. Mimo że nie jest to również 100 proc. eko, bo większość lumpeksów nie spełnia norm i nie są zakwalifikowane jako współtworzące zamknięty obieg (przeważnie towar spływa do Polski z Niemiec, Anglii czy krajów skandynawskich), to nadal te materiały są zdrowsze dla naszego organizmu i możemy mówić o tym "lepszym" wyborze.

Tutaj znajdziecie info, które sklepy z odzieżą używaną są w 100 proc. eko:

Na koniec moich testów, jeszcze zanim ktoś zapyta "ale jak to, kupiła tylko dwie rzeczy?". Ano tak to, bo przede wszystkim starajmy się ograniczać zakupy, czy to z sh, czy z sieciówek. Najważniejszy jest w tym wszystkim UMIAR i kupowanie jedynie takich rzeczy, których faktycznie potrzebujemy.

Oliwier: Nie da się żyć bez plastiku podczas choroby, sorki

W ramach naszego vibezowego wyzwania próbowałem przejść na życie bez plastiku. Nie w Warszawie, tylko w mniejszej miejscowości, gdzie życie eko nie jest "trendy" i większość mieszkańców niestety nie myśli tak rozwojowo.

Wszyscy dobrze wiemy, że życie w większych miastach może być bardziej eko z kilku względów. Po pierwsze: wszelakie trendy najpierw trafiają do większych metropolii, a potem dopiero rozchodzą się do mniejszych miasteczek.

W takiej Warszawie czy Krakowie można spróbować żyć bez tworzyw sztucznych, bo sklepów oferujących rzeczy zero waste czy "na gramy" jest w opór. A w moim rodzinnym Tarnowie? Jest jedna kawiarnia, która zachęca do przychodzenia z własnym kubkiem czy pudełkiem. Jedna na miasto, które zamieszkuje 100 tys. ludzi.

Niestety pierwsze kilka dni wyzwania zakończyły się porażką. Dlaczego? Bo byłem chory.

Leki często pakowane są w plastik. Wziewy są przeważnie w plastikowym inhalatorze. Ampułki z płynem do inhalacji są plastikowe. Tego się nie da obejść, jakkolwiek byśmy chcieli i próbowali ratować pingwiny.

Spójrzmy na inne rzeczy: prześwietlenie. Może i wyniki są nadrukowane na papier, ale są pakowane w plastikową folię. A test na koronawirusa? Przecież testy są trzymane w sterylnych, zgadnijcie… plastikowych opakowaniach.

Możemy się spinać, że "to nie ma sensu" i "życie bez plastiku jest niemożliwe". Bo… to prawda. Aby całkowicie porzucić plastik, każda osoba musiałaby zmienić swoje życie. Czy to diametralnie, czy tylko "odrobinę". Niektórym przyszłoby to o wiele łatwiej, gdyż mieszkają w dużym mieście. A innym, w tym mi, trudniej - gdyż małe miasta implementują trendy ze sporym opóźnieniem.

Często świadomy wybór eko doprowadza do drenażu portfela. Logiczne przecież jest to, że cokolwiek wybieranego w szkle będzie droższe od popularnego plastiku. Czy warto? Sami musimy sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Jak to jest z tym byciem eko, czyli drobne podsumowanie

Teraz już wiecie, że na wegańskiej diecie naprawdę można przeżyć (i jest to nawet smaczne przeżycie), orzechy piorące nadają się do sprzątania (nie, nie jest to żaden scam), a niemarnowanie jedzenia łączy się z wypasionymi, pysznymi posiłkami.

Przy okazji też udowodniliśmy, że w lumpie SERIO można kupić spoko ciuchy za 20 zł, a bycie chorym, to w zasadzie byciem człowiekiem otoczonym plastikiem, od którego nie da się uciec.

Moglibyśmy napisać, że to był trudny tydzień, ale chyba byśmy skłamali. Okazało się - no może poza jednym przypadkiem - że to całe bycie eko wcale nie jest takie trudne. Zachęcamy więc do pójścia naszym śladem i wprowadzenia jakiejś eko aktywności z naszego testu do swojej codzienności. My daliśmy radę, to i wy dacie, a planeta na pewno wam za to podziękuje!

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Hala,zgłoś
Miałam orzechy piorące, naprawdę brudnym, np. dziecięcym ubrankom, nie dają rady. A te tylko do odświeżenia, wystarczy przeprać w czystej ciepłej wodzie, nawet bez orzechów i efekt jest ten sam.
Odpowiedz
0
like
0
dislike
EMERYT,zgłoś
a między nogami też zakaz mięsa???----może jakieś warzywko?
Odpowiedz
1
like
3
dislike
4,3,2,1...,zgłoś
Proponóję bardzo prosty test. Przez pierwsze 2 dni jeść same warzywa i owoce bez używania przypraw, zupy, sałatki, surówki, duszone lub surowe jak kto woli. Przez kolejne dwa dni jeść same mięso np. schabowy, kurczak itp również bez przypraw, pieczone, duszone, gotowane bez znaczenia. Gotowe wędliny i kiełbasy są zabronione ponieważ same w sobie zawierają przyprawy. Gwarantuję że pierwsze 2 dni pszejdziecie gładko, natomiast po pierwszym posiłku dnia 3 zatęsknicie za warzywami i owocami ponieważ same mięso bez przypraw jest wręcz ohydne i ten ohydny smak jest maskowany poprzez dodawanie przypraw, ale jakich? z czego te przyprawy? Pozdrowienia dla tzw. mięsożerców kpiących z wegan
Odpowiedz
3
like
3
dislike
zobacz odpowiedzi (1)
Zobacz komentarze: 18
Komentarze (18)
arrow
16-latkowie z Polski odkryli, jak skutecznie walczyć z plastikiem. Pomogą nam… larwy mola woskowego