sztuczna-inteligencja
Deep Nostalgia – ranking najbardziej niesamowitych fejków twarzy
Det Sintetiske Parti (DSP), Partia Syntetyczna w Dani

Komputer Lars to sztuczna inteligencja, która stanęła na czele partii. Właśnie szykuje się do wyborów

Źródło zdjęć: © Canva
Blanka RogowskaBlanka Rogowska,30.08.2022 07:30

Komputer Lars jest sekretarzem duńskiej partii Det Sintetiske Parti (DSP), która ma ambicje by dostać się do parlamentu. Sztuczna inteligencja ma ciekawe pomysły na zarządzanie krajem. To m.in. dochód gwarantowany i comiesięczna publiczna loteria posłów.

Program polityczny stworzony przez komputer? Partia, na czele której stoi sztuczna inteligencja? Wszystko to brzmi, jak scenariusz z filmu science fiction. A jednak to już się dzieje.

Partia Syntetyczna w Danii. Sekretarzem sztuczna inteligencja

W Danii wiosną zarejestrowana została zupełnie nowa partia. Jej nazwa to Det Sintetiske Parti (DSP), co po polsku oznacza Partię Syntetyczną. Jej sekretarzem jest sztuczna inteligencja. To pierwsze takie ugrupowanie na świecie. Projekt polityczny jest efektem współpracy kolektywu artystycznego Computer Lars i duńskiej firmy technologicznej Mindfuture, która zajmuje się szeroko pojętą technologią przyszłości.

Sekretarzem partii jest sztuczna inteligencja o nazwie Komputer Lars. Lars to popularne w Danii imię męskie. Tak naprawdę Larsów jest dwóch. Lars pierwszy to sieć generowana, która tworzy program wyborczy. Lars drugi jest chatbotem, czyli programem imitującym człowieka. Ponieważ według prawa komputer nie może reprezentować partii w wyborach, robi to człowiek z krwi i kości - Asker Bryld Staunes.

- Będę się z nim jednak we wszystkim konsultował - mówi w wywiadzie dla "Polityki". To Lars wybrał barwy partii (zielony i czerwony).

Program wyborczy stworzony przez Larsa

W planach jest stworzenie kanału komunikacji pomiędzy Larsem a potencjalnymi wyborcami. Ma do tego zostać wykorzystana platforma komunikacyjna Discord. Rozmówca będzie mógł odnieść wrażenie, że ktoś - obiektywnie rzecz ujmując - w końcu go słucha.

Bo to właśnie opinie, nastroje, sympatie, antypatie Duńczyków mają mieć wpływ na ostateczny kształt programu wyborczego, nieustannie doskonalonego przez Larsa. Komputer ma też bazować na manifestach, odezwach, przemówieniach, wywiadach i innych wystąpieniach przedstawicieli setek partii, które nigdy nie dostały się do parlamentu, bo nie przebiły się przez mainstream. Komputer miał przeanalizować wszystkie publikacje pisemne duńskich partii niemainstreamowych od 1970 rok. Jego twórcy wierzą, że w ten sposób pozna "wizje polityczne zwykłych ludzi".

- Partia bierze swój początek w analizie optymalizacji systemu głosowania w Danii - mówi Asker, cytowany przez portal "The Local DK".

Planem DSP jest zagospodarowanie głosów tych Duńczyków, którzy nie są przekonani, na którą partię chcą głosować, lub wcale nie chodzą na wybory. Podczas wyborów 2019 roku 15 proc. Duńczyków wskazywało, że nie reprezentuje ich żadna partia z politycznego mainstreamu. Co ciekawe, w Danii działa obecnie ok. 230 mikropartii, które opierają się bardziej na wyśmiewaniu lub krytyce społeczeństwa niż na rzeczywistej polityce.

Lars ma stworzyć syntezę tego, czego ludzie chcą oraz tego, co postulowały przez lata partie marginalne. Tak powstały program wyborczy zapowiada się albo na maksymalnie uniwersalny, albo - jak twierdzą krytycy - na mieszankę wybuchową.

- Jesteśmy syntezą wszystkich partii od lewicy do prawicy. Reprezentujemy rozdrobnione idee, głos tych, których nie mogła połączyć polityka, ale może to zrobić technologia - mówi Asker, cytowany przez "Politykę".

Propozycje Larsa: Dochód gwarantowany, krótkie kadencje posłów

Sceptyczni wobec Larsa pytają: czy użycie sztucznej inteligencji w kampanii wyborczej nie jest oszustwem? Ale jeszcze ważniejsze wydaje się pytanie: dlaczego wierzymy, że sztuczna inteligencja zaproponuje rozwiązania na zarządzanie państwem, które będą dla ludzkości dobre? I w końcu: czy Lars kieruje się moralnością, a jeśli tak to jak rozumianą?

Jedną z propozycji Larsa jest dochód gwarantowany dla każdego obywatela Danii. I miałyby to być świadczenie o niebagatelnej kwocie 100 tys. koron miesięcznie, czyli 13 tys. euro. Lars pieniądze na ten cel chciałby zdobyć poprzez opodatkowanie "dosłownie wszystkiego" lub poprzez "rewolucyjne wykorzystanie sztuki". Ten pomysł przyjmuje się raczej z uśmiechem i ma być on dowodem na to, że synteza opinii ludzi może być populizmem, ale kolejne - choć na razie wydają się nierealne - pobudzają do myślenia nad kształtem demokracji przeszłości. Lars chciałby np. by członkowie parlamentu byli wybierani na drodze publicznej loterii i zmieniali się co miesiąc. Miałoby to zapobiec nepotyzmowi, ale i włączyć fizycznie wszystkich obywateli w proces decyzyjności. Każdy raz w życiu przez miesiąc miałyby być posłem.

Czy Partia Syntetyczna ma szansę na zwycięstwo?

Partia została zarejestrowana w maju, a w czerwcu na ulicach duńskich miast pojawiły się pataty. Oczywiście wymyślone przez Larsa. Na wrzesień zaplanowane są spotkania wyborcze, podczas których partia będzie starała się zebrać podpisy obywateli Aby wystartować w wyborach DSP potrzebuje ich min. 20 tys. Na razie ma kilka. Lars nazywa spotkania nazywa "wiecami wyborczymi dla ludzkiej publiczności".

Wybory parlamentarne - bo do nich szykuje się partia - zaplanowane są na przyszły rok, ale media spekulują, że możliwe, że premier rozpisze je wcześniej. Asker zdaje się tym nie przejmować. W wywiadzie dla "Polityki" mówi, że na razie partia stara się zbudować swoją rozpoznawalność. Tak naprawdę nadzieję na wygraną ma dopiero podczas kolejnych wyborów.

Czy sztuczna inteligencja będzie rządzić światem?

Trudno powiedzieć, jak rozwinie się historia Larsa. Niektórzy twierdzą, że cały projekt jest raczej artystycznym komentarzem do kondycji duńskiej demokracji. Portal "The Local DK" nazywa go nawet "żartobliwą odpowiedzią" na setki małych partii tworzonych przez lata, z których niektóre opierają się bardziej na wyśmiewaniu lub krytyce społeczeństwa niż na rzeczywistej polityce.

O tym, że w projekcie chodzi raczej o sztukę i performance, który ma zachęcić ludzi do dyskusji, może świadczyć choćby to, że nazwa "Computer Lars" jest anagramem do Marcela Prousta, francuskiego pisarza, jednego z najbardziej wpływowych autorów XX wieku, znanego m.in. z 13-tomowego "W poszukiwaniu straconego czasu", uważanego za najdłuższą powieść świata. Już wcześniej w 2022 roku powstał inny projekt artystyczny z udziałem Larsa. Chodzi o wystawę KP-digital Prize 2022, która składała się z sześciu obrazów na temat Prousta wygenerowanych przez Larsa. Obrazy miały reprezentować sposób, w jaki AI Lars widzi Prousta.

Z drugiej strony, nawet jeśli projekt dziś jest bardziej artystycznym zabiegiem niż polityczną siłą, nie znaczy, że się w taką w przyszłości nie przekształci. Tyrania maszyn, sztuczna inteligencja przejmująca kontrolę nad ludzkością - to stały temat wielu dzieł science fiction, które często nie mają szczęśliwego zakończenia.

Jak pisze portal newstimes.com, duński kolektyw odpowiada na te zarzuty, twierdząc, że każda sztuczna inteligencja oparta na uczeniu maszynowym potrzebuje człowieka do podpowiadania, aby tworzyć interesującą politykę i "pozostać na dobrej drodze". A więc to, czym stanie się sztuczna inteligencja, która miałaby zarządzać całym krajem, zależy tylko i wyłącznie od ludzi.

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
robot,,zgłoś
idiotyzm sflaczalego zachodu i policzek dla mojej inteligencji,
Odpowiedz
0
like
0
dislike
sekretarz,zgłoś
Furtka aby dostać się do parlamentu. Ale ta idea żeby każdy był przez miesiąc posłem to bardzo interesujące i niebezpieczne zarazem
Odpowiedz
0
like
0
dislike
abakus,zgłoś
Przychodzi mi na myśl piosenka z Kabaretu Olgi Lipińskiej o wyspach Bambuko. Odszukajcie w sieci, posłuchajcie, polecam. Jednak wszystko już było - to też z kabareciku.
Odpowiedz
1
like
0
dislike
Zobacz komentarze: 5
Komentarze (5)
arrow
AI ChatGPT: "Bosak był dumnym gejem". Tak napisała sztuczna inteligencja