trendy
Smartfon Coca-Cola trafi do sprzedaży. Co już o nim wiemy?
Dlaczego iPhone tyle kosztuje?

Dlaczego iPhone’y są takie drogie?

Źródło zdjęć: © Zdjęcia: Unsplash, Kolaż: Vibez
Oliwier NytkoOliwier Nytko,08.06.2021 09:55

Olaboga, dlaczego iPhone’y tyle kosztują? Przecież są to proste telefony z małą ilością pamięci RAM i nudnymi wyświetlaczami. WTF?

Ta seria smartfonów, która została zapoczątkowana w 2007 roku, od zawsze była wyznacznikiem najlepszego telefonu. Apple tak naprawdę od dłuższego czasu nie torowało swoimi nowymi modelami dróg na rynku. Ale robiło coś innego: ulepszało to, co już zostało wprowadzone. I żeby nie było, wcześniej torowali drogę do innowacji.

Najlepszym przykładem było usunięcie portu 3,5 mm w 7. Wszyscy producenci po czasie zaczęli adaptować to rozwiązanie u siebie. Niestety dzięki Apple nie podłączymy łatwo naszych przewodowych słuchawek. Niemniej jednak to był przełom.

Ale przecież mowa dzisiaj o… właśnie, o jakich iPhone’ach piszemy dzisiaj? Ano, na warsztat wezmę nówki i używki. Te pierwsze o wiele łatwiej wytłumaczyć, a używki to będzie takie danie główne. To co, zaczynamy?

Każdy, kto kupił nowego iPhone'a, wie, ile trzeba za niego zapłacić. Wręcz krocie, ponieważ każdy nowy model kosztuje dużo. Obecnie ceny zaczynają się od 3599 złotych. I co najlepsze, to tylko dlatego, że Apple wydało iPhone’a 12 mini, który jest bardziej „budżetową” wersją normalnej 12’tki.

Dlaczego? Z tego względu, że „mini” jest mniejsze. Ot, mniejszy ekran, mniejsza bateria, mniejsza cena. Ale przecież różnica pomiędzy małym a „normalnym” modelem powinna być nieduża, prawda? Nie. Oficjalna początkowa wycena 12’tki to 4199 złotych. Auć.

Dlaczego Apple tak srogo wycenia swoje produkty? Bo może. Koniec tematu, przejdź… no dobra, trochę wytłumaczenia.

Jeszcze mały disclaimer: jest to moja opinia o iPhone'ach, która jest podparta wieloma sprzętami (od magicznego 4S do obecnej 11'tki) i doświadczeniem.

Ceny telefonów w ostatnich kilku latach poszły zdecydowanie do góry. Teraz za typowy nowy telefon z górnej półki trzeba zapłacić co najmniej 3199 złotych. Jest to norma, do której każdy się stosuje. Czy mowa o Apple, Samsung, OnePlus, czy Xiaomi.

Nowe smartfony tyle kosztują, bo:

  • Koszty produkcji są wysokie. Sama produkcja smartfona to, według różnych źródeł, około 431 dolarów. Dodajmy do tego marketing, R&D i Apple nie zarabia AŻ tyle.
  • Mogą. Jeżeli klienci będą nadal kupować telefony po podwyżce cen, to czemu by ich nie podnosić?

I tyle. Zero większej filozofii, jedynie proste obliczenia. Sprawa wygląda ciekawiej w przypadku używanych telefonów. Pewnie widzieliście, iż używka iPhone’a 7 nadal chodzi za kilkaset złotych - niezłe WTF, prawda? Kawałek elektroniki, któremu zaraz wybije pięć lat :O

To ma sens - i zaraz Wam pokażę dlaczego!

Okres wsparcia jest BARDZO długi

Jakkolwiek by to nie brzmiało, często oprogramowanie jest przeszkodą do płynnego korzystania z telefonów. Większość telefonów na konkurencyjnym systemie, otrzymuje uaktualnienia do dwóch, maksymalnie trzech lat od swojej premiery. Czyli, teoretycznie, po 36 miesiącach powinniśmy rozglądać się za czymś nowym. Bo po co nam coś, co nie obsłuży najnowszych aplikacji, czy nie otrzyma ważnych poprawek zabezpieczających.

To nęka każdego użytkownika Androida. Samsung Galaxy S9 z 2018 roku nie otrzyma teraz aktualizacji do najnowszego systemu, bo… bo tak. Witamy w XXI wieku. Już nawet nie warto wspominać o oczekiwaniu na aktualizację - bo na Androidzie nie każdy dostaje ją w tym samym czasie. Małe „xd”.

A Apple? Ono wspiera nawet swoje najstarsze dzieci. Przed chwilą na konferencji WWDC 2021 ogłoszono, że system iOS 15 będzie wspierał NAWET iPhone’a 6s.

6-letni smartfon z najnowszym systemem :)

Apple deklaruje co najmniej 5-letni okres wspierania swoich telefonów. Kupując takowego, kupujemy także spokój ducha na kilka ładnych lat.

Nie mają dużej konkurencji

Z kim musi obecnie walczyć Apple? Samsung, OnePlus i… Apple? O Google nie wspominam, bo nadal ich Pixele nie są dostępne w Polsce.

Sorki, ale konkurencja w postaci nudnego Samsunga, który przerzucił swoje moce przerobowe na serię Fold, to nic. Szczerze, smartfony od koreańskiej firmy od czterech lat nie wniosły niczego nowego na rynek.

OnePlus to pretendent do tronu, który musi się jeszcze wyrobić w oczach masowego klienta. A Apple? Ich telefony są tak dobre, że klienci nie znajdują powodów, dla których mieliby co rok wydawać po 3-4 tysiące złotych. Ot, ten wąż zaczął zjadać swój ogon.

Wszystko działa idealnie ze wszystkim

O co chodzi w tym „wszystko”? Ano, każda rzecz wydana przez Apple działa perfekcyjnie ze sobą. Telefon jest swoistym hubem. Można z niego zarządzać naszymi słuchawkami, aktualizować Apple Watcha, zacząć pisać maila (i skończyć go na iMaku) - możliwości są prawie nieograniczone.

I każda rzecz jest jakoś połączona ze sobą. Kupując iPhone’a, warto dokupić słuchawki AirPods, bo działają bezproblemowo. Potem warto też rozejrzeć się za Apple Watchem, jeżeli zależy nam na mobilności. ”Kurczę, potrzebuję czegoś do oglądania filmów w łóżku” - iPad rozwiąże ten problem. I tak dalej kręci się karuzela Apple.

Dlatego wartość dodana w postaci kompatybilności i synergii może oddziaływać na cenę. Osoby w ekosystemie Apple będą wolały zapłacić więcej za telefon, aby móc wykorzystywać wszystkie atuty świata marki spod nadgryzionego jabłuszka.

Nowe szybko nie tanieją

Apple nie obniża szybko cen, a starsze modele są nadal sprzedawane przez producenta. W tym momencie na oficjalnej stronie można kupić od ręki prawie 3-letniego iPhone’a XR za 2599 złotych. XR był „budżetowym” modelem na starcie, a nadal trzeba wydać na niego krocie.

Skoro firma nie obniża cen, to dlaczego ceny miałyby lecieć w dół? To nie ma sensu. Posiadacze na tym zyskują — ich sprzęty trzymają pierwotne ceny całkiem nieźle. Ile było historii, gdzie ktoś kupił używaną ósemkę, poużywał z pół roku i sprzedał w cenie zakupu?

iPhone’y są jak chleb

Nie zawiedziecie się na zakupie. Będzie pasować do wszystkiego. I nie zawiedzie Was. Jeżeli stoicie przed zakupem telefonu, a nigdy go nie posiadaliście, to przemyślcie taki wybór. Bo warto!

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 4
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 7
  • emoji smutek - liczba głosów: 1
  • emoji złość - liczba głosów: 0
  • emoji kupka - liczba głosów: 4
Komentarze (0)
arrow
Tinder wprowadza randki w trybie incognito. Co to znaczy?