szkoła
Dzieci śpiewają wulgarny utwór na szkolnych andrzejkach
Matura ustna 2023

Czarnek nieuczciwie potraktował maturzystów. Będzie bunt? [WYWIAD]

Źródło zdjęć: © Vibez / Canva, Facebook
Blanka RogowskaBlanka Rogowska,15.09.2022 07:21

Matura 2023 z języka polskiego będzie o wiele trudniejsza niż do tej pory. Będzie ją zdawała młodzież z rocznika, której edukacja była jednym wielkim eksperymentem MEiN-u. - Nie trzeba być specjalistą od szkolnictwa, żeby widzieć przepaść między tym, co było a tym, co będzie - mówi Bogumiła Bielak, nauczycielka języka polskiego.

Blanka Rogowska: - Przyszłoroczni maturzyści w kolejnych apelach do Przemysława Czarnka, ministra edukacji, domagają się odwołania ustnej matury z języka polskiego i obcego. Powody? "Niemal trzy lata przygotowań pod wymagania starej matury, w tym dwa lata na lekcjach zdalnych, mnóstwo problemów psychicznych młodego pokolenia" - wymieniają w liście do szefa MEiN-u. Wymyślają czy mają rację?

Bogumiła Bielak, nauczycielka języka polskiego, współtwórczyni inicjatywy Protest z Wykrzyknikiem:

- Matura ustna jest ważna i potrzebna. Z uwagi na przedłużające się fale pandemii i okresy nauki zdalnej słusznie zawieszono ją w ostatnich latach. Z pewnością trzeba do niej wrócić. Tylko, że jeszcze nie w tym roku szkolnym.

Młodzież, która będzie zdawała maturę w 2023 roku, niemal dwa lata spędziła na nauce zdalnej. Nie miała szansy nabyć umiejętności mówienia na forum, odnajdywania się w sytuacji zbliżonej do egzaminu ustnego, zaprezentowania się przed komisją, czy po prostu innymi ludźmi. Nie przećwiczyła radzenia sobie z tremą podczas wystąpień publicznych. Nie dziwi mnie, że się boją.

Gdy zaczynali naukę w szkole średniej nie było jeszcze wiadomo, jak będzie wyglądał egzamin dojrzałości w 2023 roku. Nie było informatora maturalnego, kryteriów oceniania, wymagań egzaminacyjnych. One pojawiły się mniej więcej dopiero w połowie ich edukacyjnej drogi w szkole średniej. To sytuacja bez precedensu. W dodatku nieuczciwa, ponieważ nauczyciele pracowali z uczniami w oparciu o stare zasady. Nowe nie były jeszcze znane.

Aż tak wiele się zmieniło?

- Zarówno matura ustna, jak i pisemna obejmuje znacznie więcej materiału niż do tej pory. Inaczej też jest oceniana.

Na egzaminie ustnym zdający wylosują dwa pytania, a nie jak wcześniej jedno. Zadania, zarówno w części ustnej, jak i pisemnej mogą dotyczyć wszystkiego, co określone jest w podstawie programowej, wszystkich epok i obowiązkowych lektur, czyli ponad 40 tekstów literackich, 200 zagadnień. Wcześniej obowiązkowych lektur było kilkanaście, w ostatnich dwóch latach dodatkowo o kilka mniej. Nie trzeba być specjalistą od szkolnictwa, żeby widzieć przepaść między tym, co było a tym, co będzie.

I choć niektóre z tych kilkudziesięciu lektur wystarczy znać we fragmentach, to w dalszym ciągu należy umieć umiejscowić je w odpowiedniej epoce, kontekście, odnieść do sytuacji historycznej, autora.

Część pisemna będzie znacznie trudniejsza. Obejmie trzy części. Wcześniej były dwie. W arkuszu pierwszym znajdą się: "Język polski w użyciu", czyli część sprawdzająca umiejętność czytania ze zrozumieniem, argumentowania, znajomości zasad i posługiwania się poprawną polszczyzną.

Potem mamy nowość, czyli "Tekst historycznoliteracki". W tej części znajdą się co najmniej dwa zadania dotyczące każdej z grup okresów literackich, tak więc wszystkich epok, od antyku po literaturę okresu transformacji i najnowszą. Taki mentalny zwrot ku czasom sprzed 2005 roku, tyle że wtedy wielu maturzystów było zaopatrzonych w bułki z wkładką w postaci ściągi, tudzież marynarki, których kieszenie niemal obrywały się od tzw. bryków. Wiem, co mówię, gdyż właśnie wtedy, w roku 2002 zaczynałam pracę w szkole.

Drugi arkusz nowej matury to wypracowanie. Wymagana liczba wyrazów wzrośnie z minimum 250 do 400. Maturzysta na podstawie musi mieć o 100 słów więcej, niż w poprzednich latach na rozszerzeniu. Czas na rozwiązanie wprawdzie zostanie wydłużony ze 170 do 240 minut, jednak poziom trudności bardzo wzrośnie.

Jeśli chodzi o maturę rozszerzoną w 2023 roku poprzeczka również została wysoko podniesiona. Będzie składała się z dwóch elementów (dotąd tylko z wypracowania), czyli testu oraz wypracowania zawierającego minimum 500 wyrazów (dotąd 300). Czas zostanie wydłużony zaledwie o 30 minut (z 180 do 210). Tymczasem wypracowanie ma być niemal dwa razy dłuższe, dodatkowo uczeń ma poradzić sobie z testem zawierającym tekst wiodący (ok. 1200 wyrazów, do krótkich nie należy) oraz zadania egzaminacyjne.

Mam więc nadzieję, że minister Czarnek weźmie sobie do serca głos młodych ludzi. To na ich opinii powinno mu zależeć najbardziej.

Z przyszłorocznymi maturzystami MEiN postąpił nieuczciwie. Nowa matura w porównaniu z tą, którą zdawały dwa poprzednie roczniki oraz wcześniejsze, jest o wiele trudniejsza. Dodajmy do tego dwa lata nauki zdalnej, to, że edukacja młodzieży z tego rocznika jest jednym wielkim eksperymentem. Oni jako pierwsi będą zdawali maturę po reformie minister Anny Zalewskiej, która zlikwidowała gimnazja.

Poza tym są w złej kondycji psychicznej.

Jest tak źle?

- Kluczowe lata dla rozwoju spędzili zamknięci w domu. Nie rozwijali umiejętności społecznych, nie spotykali się z rówieśnikami. Dorosłym to może wydawać się nieważne, ale to przecież jakby ktoś wyciął typowe dla nastoletniego, bardzo ważnego okresu, doświadczenia, gdy człowiek uczy się życia i samego siebie.

Do tego doszła wojna w Ukrainie, kryzys klimatyczny czy prognozowany kryzysy ekonomiczny i energetyczny. Dodajmy jeszcze hejt i nienawiść, która nie pojawia już tylko w internetowych wypowiedziach jakiś anonimowych ludzi, ale z ust polityków, w tym tych odpowiedzialnych za edukację. Młodzi bardzo się tym przejmują. Jak nastolatek ma się czuć bezpiecznie w sytuacji, gdy wie, że od dorosłych, od których zależy jego życie, bije nienawiść do poszczególnych grup społecznych, ma miejsce dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, młodzież normalną i tęczową, odnosząc się do ostatnich wypowiedzi ministra Czarnka? W przyszłorocznej kampanii wyborczej zapewne znowu będzie szukało się jakiegoś wroga.

Tymczasem psychologów w szkołach brakuje. W wielu w ogóle ich nie ma albo pojawiają się bardzo rzadko. Dyrektorzy stają na głowie, by ściągać ich z poradni psychologiczno - pedagogicznych.

Bywa, że w placówce jest tylko pedagog. Z tego co słyszę od nauczycieli z różnych szkół, kolejka do gabinetu wydłuża się z każdym dniem. Ona nigdy się nie skraca. Wielu uczniów cierpi na fobię społeczną, stany lękowe, depresję, zaniżone poczucie własnej wartości.

Mamy kryzys, nie tylko kondycji uczniów, ale i całej szkoły: od nauczycieli, przez dyrektorów, po jakość edukacji. Od lat nic nie zmieniło się na lepsze. Wręcz przeciwnie.

Zdawałam maturę 25 lat temu. Wtedy w klasie było po 30 i więcej osób. Dziś jest tak samo, chociaż mamy do czynienia z niżem demograficznym. Podnosi się poziom wymagań maturalnych, ale nie polepsza się warunków do zdobywania wiedzy. Absurd.

Co należy zmienić?

- Zmniejszyć liczebność klas. Za tym - gwarantuję - pójdzie podwyższenie jakości kształcenia. Ale tego nie da się zrobić bez wystarczającej liczby nauczycieli. Ci z kolei z zawodu odchodzą głównie przez zarobki i warunki pracy, choć nie tylko. Nie wiem, czy da się jeszcze bardziej obniżyć prestiż tego zawodu.

Mój mąż jest wykładowcą na uniwersytecie, kształci przyszłych nauczycieli języka angielskiego. Jego studenci po zdobyciu dyplomu nie idą uczyć do szkoły. Mąż spotyka ich w sieciowych sklepach jako kierowników działu. Jeśli inflacja będzie się pogłębiać, a zarobki będą, jakie są, nikt nie zaproponuje mądrych, nowoczesnych zmian w edukacji, to do tego zawodu będą przychodzić chyba jedynie tacy, którzy nie umieją sobie poradzić nigdzie indziej. Tym samym edukacja publiczna na dobrym poziomie przestanie istnieć. Już dziś wielu uczniów przechodzi do edukacji domowej lub placówek niepublicznych. Czy stać nas na źle wykształcone społeczeństwo?

Nawet oddany, świetny nauczyciel z pasją nie jest w stanie w obecnych warunkach rzetelnie przygotować 30-osobowej klasy do nowej, bardzo trudnej matury. W małej grupie łatwiej uświadomić sobie, po co właściwie się chodzi do szkoły, jest czas na każdego ucznia, uczennicę, zindywidualizowane podejście, zadawanie pytań.

W tym roku w życie weszły tzw. godziny czarnkowe, czyli dyżury nauczycieli, które mają być wykorzystane na konsultacje z uczniami i rodzicami. Nie wystarczy?

- Ten pomysł MEiN-u to po prostu żart. To jak splunięcie w twarz. Czy naprawdę minister Czarnek myśli, że my po zakończeniu lekcji wychodzimy ze szkoły i uczniowie nie mają z nami kontaktu? Na takie konsultacje poświęcamy o wiele więcej czasu niż godzinę tygodniowo.

Zwłaszcza od czasu pandemii czas prywatny i służbowy jakby zlały się w jedno. Podczas nauczania zdalnego utworzyło się mnóstwo grup np. na Messanegrze, WhatsAppie, gdzie dodani są i uczniowie i nauczyciele. Młodzi ciągle tam piszą. Nawet o późnych godzinach wieczornych. I my im odpowiadamy. Kontakt z rodzicami również nie ogranicza się do wysłania e- maila. Mam wrażenie, że wielu nauczycieli jakby nie wychodzi z pracy, że jest w stanie ciągłego czuwania.

Jedyna dobra rzecz, która zostanie po ministrze Czarnku to ożywienie młodzieży. Pierwszym impulsem był podręcznik do HiT-u wydawnictwa Biały Kruk. Wielu nie mogło uwierzyć w to, co czytało. Z kolei opór większości szkół, inicjatywa Mapa Wolna od (S)hitu, działania Wolnej Szkoły, zainteresowanie społeczeństwa edukacją, sprawiły, że i młodzi zaczęli się buntować. Kolejne apele do ministra Czarnka z prośbą, aby odwołał ustną maturę są tego przykładem.

Ostatnio minister Czarnek odwiedził pewne technikum w Kaliszu. Wstawił sobie potem na Facebooka zdjęcie z samymi dorosłymi, w tym politykami PiS-u, dziękował za miłe spotkanie uczniom. Z tego co wiem od młodych, gdy minister wjeżdżał na teren szkoły, z głośników wybrzmiała piosenka o PiS-ie, wszystkim nam znana z okresu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Nagranie wrzucono do sieci. Później zniknęło. Nie wiem, czy minister to słyszał. Łatwo domyślić się konsekwencji.

Nie chcę tego oceniać, nie jestem propagatorką wulgarnych piosenek. Jednak z tej historii wyciągam wniosek, że młodzież robi się coraz odważniejsza, a  Czarnek paradoksalnie ją w tym wzmacnia dając kolejne powody. Jeszcze kilka lat temu, gdy w szkole pojawił się ktokolwiek z zewnątrz, coś takiego nie miałoby miejsca. A tu sam minister i wulgarna piosenka, w której najważniejszym nie jest użycie brzydkich słów, tych przecież nie brakuje, ale to, co ona wyraża. Sprzeciw wobec tego, co robi obecny rząd. 10 lat temu mało który uczeń znał nazwisko ministra edukacji. Dziś chyba zna je każdy.

trwa ładowanie posta...

Aneta Korycińska, nauczycielka języka polskiego, w sieci znana jako "@babaodpolskiego", mówiła ostatnio w wywiadzie dla Vibez.pl o "efekcie Czarnka", który zaktywizował bunt młodzieży. Pani to potwierdza.

- Czym bardziej represyjny jest Czarnek, czym bardziej uderza w osoby LGBTQ+, w ludzi, którzy mają inne poglądy niż on, tym bardziej młodzież się radykalizuje. Ustawianie w szeregu wywołuje bunt. Mówienie: tak macie myśleć, w to macie wierzyć, tylko o tym możecie mówić, to proszenie się o wściekłość młodych. Pan minister o tym nie wie? Może i dobrze, że pan Czarnek jest ministrem, bo to przyśpieszy pewne procesy.

Do głębokiej zmiany potrzebujemy chyba nie tylko buntu młodzieży, ale i rodziców?

- Do niedawna wielu rodziców wychodziło z założenia: "to już nie podstawówka, jesteś prawie dorosły, to twoja sprawa". A teraz coraz więcej opiekunów mówi o szkole, w social mediach zawiązują się grupy, jak np. ta na Facebooku - "Jestem rodzicem i jestem przeciwko #LexCzarnek". Oczywiście, że to nie dotyczy wszystkich, ale obserwuję, że w podejściu rodziców zaszła duża zmiana. Ich świadomość wzrosła. I to jest bardzo dobra zapowiedź zmian.

Prawda jest taka, że edukacja to sprawa całego społeczeństwa, nie tylko nauczycieli, uczniów i rodziców. Od jakości edukacji zależy przyszłość nas wszystkich.

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Babcia,zgłoś
Uważam że program całej szkolły jest przeładowany a młodzież przez to przemęczona wymaganiami nauczycieli dodatkowymi zajęciami i korepetycjami bo nauczyciele często nie uczą tylko wymagają . Mlodzieży brak czasu na spotkania z kolegami i koleżankami a to też jest ważne do nawiązywania przyjaźni.
Odpowiedz
5
like
1
dislike
Niestety ten pseudominister od siedmiu bolesci ma to gleboko gdzies...
Odpowiedz
4
like
2
dislike
🐜🐜🐜,zgłoś
Ustna z polskiego nie koniecznie, ale z języka obcego tak.
Odpowiedz
2
like
4
dislike
Zobacz komentarze: 114
Komentarze (114)
arrow
Afera podpaskowa w szkole w Sanoku. Matka oburzona broszurą o dojrzewaniu