szkoła
RPO odmawia interwencji w sprawie lekcji religii w Częstochowie
Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty

Barbara Nowak do RPO: Religia na końcu zajęć? "Żądanie dyskryminujące katolików"

Źródło zdjęć: © Vibez / Canva, Facebook
Blanka RogowskaBlanka Rogowska,07.11.2022 13:00

RPO pyta Barbarę Nowak, małopolską kurator oświaty, jakim prawem naciska na dyrektorów szkół, by umieszczali zajęcia z religii w środku planu lekcji. Nowak odpowiada, że żądania umieszczenia katechezy na krańcowych godzinach lekcyjnych jest "dyskryminujące katolików i wszystkich rodziców uczniów, którzy wyrazili wolę uczestniczenia ich dzieci w lekcjach religii, a także nauczycieli katechetów poprzez godzenie w godność pełnionego przez nich zawodu". Czy ma rację?

Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, wielokrotnie podkreślała swoje przywiązanie do Kościoła rzymskokatolickiego. Na początku tego roku opinia publiczna zarzuciła jej, że dyskryminuje uczniów, którzy są niewierzący, czy wyznają religię inną niż katolicyzm. W sprawie interweniował nawet Marcin Wiącek, Rzecznika Spraw Obywatelskich (RPO). Wezwana przez niego do odpowiedzi Nowak twierdzi, że to prawa katolików w szkołach są zagrożone. Kto ma rację?

Barbara Nowak przyznaje, że naciska na dyrektorów w kwestii zajęć z religii

Oskarżenia o dyskryminację niekatolików pod adresem kuratorki Nowak w opinii publicznej zaczęły być kierowane w październiku. To wtedy (8 października) na debacie pt. "Prześladowany jak katolik" jako panelistka wystąpiła Nowak. Jak przekazuje "Gazeta Wyborcza", kuratorka została zapowiedziana jako jeden z "najbardziej atakowanych świeckich katolików w Polsce". Nowak osobiście przekazała, że naciska na dyrektorów szkół, aby lekcje katechezy nie były planowane w godzinach, które gwarantowałyby brak okienka dla uczniów, którzy nie są zapisani na religię.

- Od lat proszę dyrektorów, by lekcje religii nie odbywały się na pierwszej lub ostatniej godzinie. To nie jest w porządku. To jest sygnał, zachęta dla młodych ludzi, by na nie nie chodzili - powiedziała Nowak, cytowana przez "Gazetę Wyborczą". Nowak powiedziała też, że szkoła jest miejscem, gdzie "zaczyna się atakowanie katolików" oraz, że bez zajęć z religii rzymskokatolickiej zwycięży "ideologia gender".

Spór o lekcje religii w środku planu lekcji

Na te słowa zareagowało wielu polityków opozycji i  przedstawicieli organizacji pozarządowych zajmujących się szerzeniem tolerancji, podnosząc, że kurator Nowak mija się z prawdą, bo to właśnie osoby innych wyznań są bardziej narażone na dyskryminację niż katolicy. Podnoszony był też argument, że szkoła publiczna ma być szkołą świecką, a nauka powinna mieć pierwszeństwo nad katechezą.

Dodajmy, że w tym momencie żadne przepisy nie regulują tego, czy religia powinna być umieszczana na ostatniej lub pierwszej lekcji. w myśl przepisów § 1 ust. 1a rozporządzenia MEN z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach zajęcia religii i etyki uwzględnia się w tygodniowym rozkładzie zajęć. Jednak ponieważ katecheza jest przedmiotem nadobowiązkowym, a w wielu szkołach - zwłaszcza szkołach średnich w dużych miastach - chodzi na nią mniejszość uczniów - organizacje społeczne i rodzice od lat apelują, aby lekcje religii nie odbywały się w środku zajęć. Podonoiszą przy tym, że organizacja lekcji religii nie może odbywać się kosztem uczniów, którzy na nią nie chodzą.

RPO pyta Nowak o lekcje religii

W sprawę wypowiedzi Nowak włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, który - jak czytamy na stronie internetowej RPO - drogą pisemną zwrócił Nowak uwagę, że jej słowa są sprzeczne z postulatami zgłaszanymi RPO przez rodziców, a warunki organizacji zajęć etyki i religii są w gestii dyrektorów szkół, a nie kuratorów.

RPO poprosił Nowak o wskazanie podstawy prawnej wydawania dyrektorom zaleceń, co do umieszczania katechezy w środku planu zajęć.

Pismo z odpowiedzią Nowak datowane jest na 2 listopada i można je przeczytać na stronie internetowej RPO. Nowak oświadczyła , że nie wydała żadnych wiążących zaleceń dyrektorom szkół. Nie wycofała się jednak ze słów o "naciskach".

W piśmie przypomina, że Konkordat, czyli umowa między Polską a Watykanem, która zawiera zapis o nauce religii w szkołach, jest ratyfikowaną umową międzynarodową.

"Nie znajduję żadnego uzasadnienia dla twierdzenia, na którym opierają się skarżący na mnie do Pana Rzecznika posłowie, że mniejszość nieuczęszczająca na lekcje religii ma być grupą uprzywilejowaną w swoich żądaniach. Jeśliby podążać tokiem rozumowania posłów, to w każdej klasie, gdzie znajduje się chociaż jedno dziecko nieuczęszczające na lekcje religii, powinno się lekcje tego przedmiotu, umieszczać na początku lub na końcu podziału godzin w danym dniu" - pisze Nowak.

Nowak o "neomarksistowskiej tolerancji represywnej, która wyraźnie promuje mniejszości"

Dodaje, że jej zdaniem umieszczenie religii na końcu planu zajęć jest łamaniem zasady równości:

"Posłowie żądający szczególnych uprawnień dla mniejszości uczniów nieuczęszczających na lekcje religii, wpisują się tym samym w zasady neomarksistowskiej tolerancji represywnej, która wyraźnie promuje mniejszości i pozostaje w jawnej sprzeczności z fundamentami demokracji, szanowania każdego człowieka i wymogu równego traktowania wszystkich uczniów i nauczycieli".

Co ciekawe, Nowak stawia na równi zajęcia z religii z matematyką, biologią i innymi, które odwołują się do wiedzy naukowej.

"Nie bez znaczenia jest też sygnał ze strony zarządzających szkołą w stosunku do katechetów, że przedmiot, którego uczą jest mniej ważny, a oni sami nie mają takich samych praw jak ich koledzy w ramach społeczności szkolnej. W dalszej perspektywie czasowej może to być źródłem roszczeń pracowniczych przeciwko dyrektorom szkół. Działanie deprecjonujące zarówno religię jako przedmiot, jak również nauczycieli religii ma także swój wymiar wychowawczy bardzo znaczący w skutkach. Wiedza i przekaz moralny religii jest tym sposobem poddawany w wątpliwość" - pisze Nowak.

Na koniec Nowak oskarża posłów, którzy podnieśli problem, o to, że to oni dyskryminują katolików. "Podsumowując, jako Małopolski Kurator Oświaty uważam żądania posłów za dyskryminujące katolików i wszystkich rodziców uczniów, którzy wyrazili wolę uczestniczenia ich dzieci w lekcjach religii, a także nauczycieli katechetów poprzez godzenie w godność pełnionego przez nich zawodu" - pisze.

Fundacja Wolność od Religii: Całe życie szkoły podporządkowane katolikom

Tymczasem z roku na rok coraz mniej uczniów chodzi na lekcje religii. Odpływ ze szkolnej katechezy widać zwłaszcza w szkołach średnich, w dużych miastach. Przykładowo w Łodzi w tym roku szkolnym ma religię nie się będzie chodzić już 78,8 proc. uczniów szkół średnich, w Gdańsku 63 proc., a w Szczecinie 80 proc.

Dorota Wójcik, prezeska Fundację Wolność od Religii, która zajmuje się promowaniem konstytucyjnej zasady rozdziału Kościoła i państwa oraz zapobieganiem praktykom dyskryminacyjnym wobec mniejszości bezwyznaniowej, mówiła niedawno w rozmowie z Vibez.pl:

- Należy pamiętać całą historię wprowadzenia religii do szkół, do edukacji publicznej. Tak naprawdę to organizacja tych lekcji miała być odpowiedzią na duchowe potrzeby rodziców, żeby ta edukacja religijna odbywała się na terenie szkół. Ale to nie miało tak wyglądać, że całe życie szkolne będzie podporządkowane tej części rodziców, którzy są rzymskimi katolikami, szczególnie jeśli ta część staje się mniejszością w wielu placówkach, szczególnie w dużych aglomeracjach miejskich. W Warszawie jest wiele szkół, których uczniowie uczęszczający na religię stanowią mniejszość - mówiła Wójcik. - Nie wiem, dlaczego większość uczniów miałaby spędzać te dwie godziny w bibliotekach czy świetlicach, żeby mniejszość mogła sobie spokojnie i płynnie uczestniczyć w katechezie.

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 0
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 0
  • emoji złość - liczba głosów: 0
  • emoji kupka - liczba głosów: 0
Komentarze (0)
arrow
Lublin: Na studniówce tańczyła z dziewczyną. W sieci awantura