Sombr zagrał pierwszy i ostatni klubowy koncert w Polsce? He made it [RECENCJA]
Od debiutu z albumem "I Barely Know Her" po triumf na MTV Video Music Awards - sombr zdobywa serca fanów swoją naturalnością i energią na scenie. 15 lutego po raz pierwszy wystąpił w Polsce, wypełniając warszawski Klub Stodoła po brzegi i udowadniając, że do spektakularnego show nie są potrzebne fajerwerki - wystarczy 20-latek z NY ze sporym ego.
Sombr to w dalszym ciągu świeżynka na międzynarodowej scenie muzycznej. Choć szał na młodego artystę wybuchł jeszcze podczas zeszłorocznych wakacji, to w ciągu ostatnich miesięcy jego kariera urosła do szalonych rozmiarów. Efekt kuli śniegowej zapoczątkował wyjątkowo udany debiut z albumem "I Barely Know Her", z którego pochodzą takie bangery jak "back to friends", "undressed" czy "12 to 12". Potem było już z górki - piosenkarz zdobywał szczyty list przebojów jak zawodowy alpinista, a nominacje do VMA czy Grammy miały być przyjemnym finiszem jego wędrówki.
Podobne
- Katy Perry spełniła swój teenage dream? Nie uwierzysz, co stało się podczas show w Krakowie [RELACJA]
- Sombr wydał nową piosenkę. "Homewrecker" czy kowboj z Dzikiego Zachodu? [OPINIA]
- Valley po raz pierwszy w Polsce. Chodźcie na koncert i podlewajcie kwiaty!
- Kendrick Lamar i SZA ruszają w stadionową trasę. Wyjątkowy koncert także w Polsce!
- Olivia Rodrigo przyjedzie do Polski? "Pewniaki" i delulu propozycje na festiwale
Mimo że był naprawdę blisko prestiżowych nagród, to dotychczas na swojej półce postawił jedynie (i aż!!) trofeum za Najlepszy teledysk alternatywny ("back to friends"), które odebrał podczas gali MTV Video Music Awards. Mimo to druga połowa 2025 r. przyniosła mu coś dużo cenniejszego niż wszystkie statuetki razem wzięte - ogrom oddanych fanów, którzy uwielbiają jego naturalność i wybaczają fakapy "typowej Zetki".
Sombr zagrał pierwszy i ostatni klubowy koncert w Polsce?
15 lutego sombr po raz pierwszy wystąpił w Polsce. W ramach trasy "The Late Nights & Young Romance Tour" zagrał koncert w warszawskim Klubie Stodoła. Bilety na show wyprzedały się w ciągu kilku minut, przez co ich ceny na rynku wtórnym przewyższały nawet kilkukrotnie ich pierwotną wartość. W social mediach i portalach resale'owych pojawiały się oferty sięgające tysiąca złotych, podczas gdy te same wejściówki można było kupić w lipcu za nieco ponad 200 zł.
W zupełności nie dziwie się fanom, którzy w akcie desperacji weszli na debet, żeby zdobyć bilety na koncert sombra. Najprawdopodobniej to była ostatnia okazja, żeby zobaczyć go w kameralnej scenerii. Szalone, że klub mieszczący około 3 tys. osób może być aż tak ciasny dla amerykańskiej gwiazdy, dla której showbiznes stanął otworem mniej niż rok temu. Jestem bardziej niż pewna, że kolejny raz zaprosi nas na arenową potańcówkę.
Sombr nie ma zbyt wielkiego pola manewru jeśli chodzi o dobór repertuaru - podczas koncertu w Warszawie zagrał wszystkie utwory z płyty "I Barely Know Her", najnowszy singiel "Homewracker" (którego recenzję przeczytacie tutaj) oraz kilka kawałków z wcześniej wydanych EP-ek. Oto pełna setlista:
- "i wish i knew how to quit you"
- "we never dated"
- "savior"
- "perfume"
- "do i ever cross your mind"
- "come closer"
- "in your arms"
- "undressed"
- "caroline"
- "Walk to Poland" (Lil Yachty cover)
- "dime"
- "would've been you"
- "Homewrecker" (New song)
- "canal street"
- "crushing"
- "under the mat"
- "back to friends"
- "12 to 12"
Po co fajerwerki, skoro jest sombr? Książkowy przykład na to, jak robić koncerty
Koncert sombra powinien świecić (dosłownie i w przenośni) przykładem dla klubowych koncertów zagranicznych artystów. Piosenkarz udowodnił, że bez fajerwerk, confetti i laserów w dalszym ciągu można zrobić show i porwać widownię do tańca. Podczas występu stałam niemalże na samym tyle płyty, a mimo to czułam ogromne zaangażowanie fanów, którzy recytowali teksty piosenek 20-latka z USA. Jego energia udzieliła się dosłownie każdemu - nawet dźwiękowcy podśpiewywali sobie pod nosem: "in the room full of people i look for you". To właśnie na tym polega fenomen sombra - z pozoru zbyt nonszalancki dzieciak z wielkiego miasta, który dobrze wie, czego chce, ale podczas osiągania celów bawi się znakomicie.
Wróćmy na moment do światła - mimo ubogiej scenografii, to m.in. efekty świetlne sprawiły, że z wielką satysfakcją oglądało się ten koncert. Z innych plusów - przyjemne nagłośnienie i jeszcze przyjemniejsze gitarowe solówki bandu artysty. Gdyby sombr zdecydowałby się na nagranie płyty live, ta zdecydowanie trafiłaby do mojej topki. Na żywo nawet słuchane miliony razy single - szczególnie "undressed" - nabrały nowego wymiaru. Dodatkowo po występie jeszcze mocniej doceniłam takie kawałki jak "we never dated" i "come closer", który według mnie ma w sobie coś ze sznytu Epire of The Sun. Nie mogę nie wspomnieć o wokalu piosenkarza - choć przez większość czasu brzmiał naprawdę nieźle, to chwilami niedociągnięcia były dość mocno tuszowane pół playbackiem i efektem pogłosu. Jestem jednak w stanie przymknąć na to oko z powodu wielu wytańczonych, wyskakanych i wybieganych kilometrów, które zrobił podczas koncertu.
Z koncertu wyszłam z dwoma refleksjami. Po pierwsze: uwielbiam to, że Zetki coraz odważniej podbijają mainstream. Po drugie: sombr to urodzony showman. Do zobaczenia na arenie panie Shane Michael Boose.
W temacie koncert
- Sombr wydał nową piosenkę. "Homewrecker" czy kowboj z Dzikiego Zachodu? [OPINIA]
- Jak przeżyć dreamy Meet & Greet? Pamiętaj o tych 6 punktach [VIBEZ IN LINE]
- A$AP Rocky ogłasza światową trasę. Już we wrześnie wystąpi w Polsce
- Machine Gun Kelly już niedługo zagra w Polsce. Najbardziej energetyczne show 2026 r.





