pop-qultura
Teledyski, które mogłyby być filmami. Chce się je oglądać bez końca
koncert

"Za mało Taco w Taco", czyli słuchamy nowego Hemingwaya [RECENZJA]

Anna Rusak,31.08.2020 21:40

Jak zwykle niespodziewanie. Taco Hemingway przyzwyczaił nas już do tego, że jego utwory pojawiają się nagle i zazwyczaj zaskakują. Tym razem nie było inaczej. Chyba.

bCZQEAUP

Jakiś czas temu zasłuchiwaliśmy się w Polskim Tangu. Utworze, który do tej pory, po przesłuchaniu całej płyty, jest chyba jednym z moich ulubionych. Nic dziwnego, sam Taco mówił, że dość długo pracował nad tekstem i doskonalił go przez kilka miesięcy.

I rzeczywiście - przesłanie, frazy, bit - wszystko jest tu na swoim miejscu. Czy reszta albumu też tak nam się spodoba?

Po wersji A miało być jak we śnie Artura Rojka, w której możemy usłyszeć też Taco, wiedziałam, że jako pierwsze muszę przesłuchać te kawałki, które Taco nagrał właśnie z Rojkiem. Przyznaję, że nie zawodzą. Lubię je za ten stary, dobry storytelling.

Artur Rojek – A miało być jak we śnie (feat. Taco Hemingway)

Istotne kwestie Taco porusza chociażby przy utworze "W.N.P.", którego tytuł pochodzi od frazy "wychowani na pornografii". Dotyka tu tematu edukacji seksualnej, a konkretnej tego, że rodzice wstydzą się/nie potrafią/nie chcą rozmawiać ze swoimi dziećmi o seksualności.

bCZQEAUR

Ten brak rozmowy niestety kończy się tym, że młodzi szukają informacji w internecie, czerpiąc wzorce z pornografii. Przyznam, że moim zdaniem to jeden z lepszych (i ważniejszych) kawałków na płycie.

W filmie: są w formie najlepszej, ciągle chcą seksu i proszą najgrzeczniej// W filmie: nigdy nie dojdziesz za wcześnie, nikt nie poskarży się: "to za boleśnie!"// W filmie: nie biega nikt do apteki, bo wyjąć miał, a sobie został w najlepsze// W filmie: mężczyźnie nie znany jest sprzeciw, bo wie, że nikt mu nie grozi aresztem

Na najnowszej płycie nie rozstajemy się też z tematami politycznymi. W Influenzie Taco porównuje polityków do blogerów, którym też się trochę dostaje.

Najbardziej chyba za zabieranie głosu w dosłownie w każdej sprawie. Wymownie brzmi tu ostatnia fraza refrenu - "Ale pokaż tylko gdzie ten dyplom".

Publicystyczne tematy znajdziemy też na Panie, to Wyście!. Już sam tytuł utworu wydaje się idealnie opisywać scenę polityczną. Taco nie pomija też kościoła, któremu "dostaje się" w singlu Dwuzłotówki Dancing.

I to wszystko… w zasadzie nic odkrywczego.

Taco Hemingway - Panie, to Wyście! (prod. Pejzaż)

O tym, że kościół lubi pieniądze, kraj jest podzielony na tych i tamtych, a naszymi autorytetami stają się blogerzy i celebryci, napisano już chyba wszystko. Można byłoby powiedzieć - wow, brawo Filip, jaki Ty jesteś spostrzegawczy. Tylko że to nie do końca prawda.

bCZQEAUT

To, że coś jest banalne, porusza oklepane tematy, nie oznacza od razu, że do niczego się nie nadaje. Gdyby tak podejść do sprawy, okazałoby się, że wszystko, absolutnie wszystko, zostało już powiedziane.

Nie chodzi zatem o to, jakie tematy porusza Taco na najnowszym albumie, ale w jakim stylu to robi. I moim zdaniem, bo warto zaznaczyć, że żadną fanką Szcześniaka nie jestem, Jarmark jest dobrą płytą.

bCZQEAUZ

Dlaczego? Bo wyraźnie mówi o tym, co się dzieje, bez zagmatwanych metafor, ale i bez uproszczeń. I mam też cichą nadzieję, że te wyśpiewane prawdy trafią tam, gdzie trafić powinny. Właśnie dlatego, że są takie nieudziwnione.

Czego mi brakuje? Głębszego wejścia w temat. Nie tylko opisu tego, jak jest, bo to przecież (chyba) każdy widzi, ale odpowiedzi na pytanie - dlaczego tak jest (chociaż, kto w zasadzie zna na nie odpowiedź?).

Brakuje mi też trochę Szcześniaka w Szcześniaku - od dłuższego czasu mam wrażenie, że Taco nie pisze już "od siebie", a opowiada czyjeś historie, nie swoje.

Jarmark zatem. Z czym Wam się to słowo kojarzy? Mnie z bazarami, zamieszaniem, tłumem ludzi i sprzedawaniem. Z tym, że nikt nikogo w zasadzie nie zauważa, wszyscy skupiają się na tym, by coś kupić, sprzedać, utargować. Z chaosem i hałasem.

bCZQEAVa

Dlatego moim zdaniem tytuł albumu idealnie odpowiada temu, co na nim znajdziemy. Historie ludzi niezauważanych (tryptyk z udziałem Artura Rojka), masy, która na nic nie zwraca uwagi, krzyczących swoje racje celebrytów.

Czy to w takim razie album, który trzeba przesłuchać?

Nie, ale w zasadzie warto, chociaż ten jeden raz, od początku do końca. Może akurat któraś opowieść do Was przemówi?

A jak Wam podoba się nowy Taco?

Co o tym myślisz?
Komentarze (0)
arrow
5 książek, które najlepiej przeczytać w październiku