ludzie
Olga Tokarczuk? A co to niby za autorytet? Minister Czarnek o noblistce, edukacji i autonomii szkół
Agnieszka Kaczorowska

„Moda na brzydotę” czy „moda na bycie człowiekiem”? Kaczorowska się myli, chociaż ma to jakieś plusy

Źródło zdjęć: © Instagram
Anna RusakAnna Rusak,07.06.2021 13:10

Ja się wciąż będę taplała w swoim błotku, ale jeśli chcielibyście przeczytać, dlaczego Wy powinniście przestać, to Agnieszka Kaczorowska ma dla Was odpowiedź. A tak serio, to tutaj trochę tłumaczę, dlaczego jestem jej za ten post właściwie wdzięczna.

bEhRACKX

Wczoraj poczułam się trochę tak, jakby ktoś wsadził mnie do kapsuły czasu i przeniósł kilka lat wstecz. Nie była to przyjemna podróż, raczej dość smutna i wkurzająca, a ufundowała ją Agnieszka Kaczorowska, którą możecie kojarzyć z roli Bożenki z „Klanu”. Aktorka uważa, że w sieci zapanowała moda na „brzydotę”.

"Jestem estetką. To prawda. Myślę, że głównie taniec to we mnie ukształtował. Lubię piękno kryjące się pod wieloma aspektami. O pięknie można byłoby rozmawiać długo, bo to pojęcie względne. Natomiast obserwuję obecnie modę na brzydotę. Trochę wydaje mi się, że wynika z chęci przeciwstawieniu się instagramowemu pięknu, które narzuciło pewne standardy, a z drugiej ze zbyt skrajnego pojmowania takich haseł jak body positive"

- Agnieszka Kaczorowska

W swoim wpisie na Instagramie podzieliła się przemyśleniami dotyczącymi jej spojrzenia na piękno. Napisała, że obecnie obserwuje „modę na brzydotę”, która miałaby być skrajnym pojmowaniem haseł bodypositive.

Poza tym Kaczorowska uważa, że robienie z siebie osoby zwyczajnej, prawdziwej i zmęczonej oraz eksponowanie swoich wad jest bez sensu. W końcu zamiast tego można „budować markę osobistą” i promować rozwój oraz wzrastanie. Kto by na własne życzenie chciał „taplać się w błotku”, prawda?

bEhRACKZ

Ja. W zasadzie jak pewnie większość z nas na co dzień „taplam się” w takim „błotku”.  Nie mam ani idealnie zrobionego makijażu (w zasadzie w ogóle go nie mam), ani wielkich ambicji, które sprawiłyby, że mogłabym „osiągnąć sukces”. W zasadzie chce mieć proste, zwyczajne życie i zamiast robić kolejny kurs, który pewnie pomógłby mi rozwinąć się np. w pracy, wolę upiec kolejny chleb.

Nie zawsze tak jednak było

Przez długi czas, zanim zapanowała moda na to bycie „brzydkim”, a raczej zwykłym, człowiekiem - myślałam jak Kaczorowska. Wpojono mi, że muszę coś znaczyć, muszę być kimś, robić rzeczy ważne i powszechnie akceptowalne. A gdy już je robiłam, to zaraz okazywało się, że powinnam ich robić więcej. Piąć się, wzrastać, wciąż nie wystarczać.

Nauczono nas, że mamy postępować wbrew sobie – oczywiście, o ile doprowadzi nas to na tzw. „szczyt”. Ktoś, kiedyś wymyślił sobie jakąś definicję sukcesu, w której na pewno nie mieści się np. praca na kuchni czy w Biedronce. Nie wziął tylko w tym wszystkim pod uwagę tego, że dla każdego ten rozwój i wzrastanie będzie czymś innym.

bEhRACLb

Trzeba też pamiętać, że nie wszyscy mają środki czy możliwości, żeby to robić, ale tutaj odsyłam już do pojęcia merytokracji, o którym szerzej na swoich socialach mówiła Karolina Bednarz.

Spełniasz się w pracy? To ciało też mogłabyś mieć idealne

Tak, byłam tą „chowającą się na zdjęciach za swoimi włosami czy rękoma...” nastolatką i wciąż trochę nią jestem, bo wstyd, który w sobie wtedy wyhodowałam, wciąż we mnie jest.

Przez niego nie wychodziłam z domu bez makijażu i nosiłam biustonosze. Przez niego nienawidziłam swoich ud i włosów na ramionach. Przez niego przestałam pływać i zmieniłam swoje zainteresowania. Nikt mi po prostu nie pokazał, nie powiedział, że można inaczej. I to, to się na szczęście dzięki tej „modzie na brzydotę” zmieniło.

Dlatego jestem Agnieszce wdzięczna

Ja się bardzo cieszę, że w mediach społecznościowych coraz więcej osób pokazuje swoje normalne życie, na które składa się sterta nieuprasowanych ubrań, nowy pryszcz na czole i kolejny projekt, który nie wyszedł. Cieszę się, że coraz więcej influencerek i influencerów pokazuje się czasem bez filtrów, że mówią o swoich problemach, normalizując chociażby terapię i depresję.

bEhRACLh

I w zasadzie po tym początkowym wkurzeniu na tekst Kaczorowskiej, został mi tylko smutek. Jest mi przykro, że Agnieszka Kaczorowska jeszcze nie wie, że nie musi i że może się w tym błotku taplać. Ale jestem jej też wdzięczna.

Każdy, każda z nas była kiedyś na jej miejscu. Dopiero po przeczytaniu kilku historii o niespełnianiu się w pracy i zobaczeniu kilku zdjęć z rozstępami, zrozumieliśmy, że nie musimy. Nie musimy nikomu wystarczyć. Już jesteśmy wystarczający_e. Dokładnie w tej a nie innej wersji. Może ona po prostu jeszcze tego nie wie?

Ostatecznie aktorka przeprosiła za swój tekst:

I tak, to prawda, może mieć swoje zdanie. I ja też będę miała swoje. Mam tylko nadzieję, że to jej wyłamywanie się z „mody na brzydotę”, chęć wzrastania i bycia „piękną” jest zgodne z nią samą.

bEhRACLi

W tym wszystkim chyba najważniejsze jest po prostu to, żeby każdy z nas był taki, jaki chce i żebyśmy się w tym nawzajem nie oceniali, prawda? Bez znaczenia jest to, czy ktoś chce nosić codziennie makijaż, czy nie; czy chce pracować w korpo czy może w warzywniaku. To wszystko jest bez znaczenia, o ile robi to w zgodzie ze sobą.

Także ja właściwie chciałam Agnieszce podziękować. Uświadomiła mi, ile się we mnie i – patrząc na komentarze w sieci – wokół mnie pod tym względem zmieniło. Ja, moje (nie)idealne ciało i bardzo zwykłe życie, jesteśmy jej wdzięczni. Mam tylko nadzieję, że ona też jest wdzięczna. I że wie, że jest wystarczająca. Tak po prostu.

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Komentarze (0)
arrow
Przerażające wyznania ofiar Pornhuba. "To dotyczy gwałtu, a nie pornografii"