Daniel Godson zrobił "krok wiary" i rzucił pracę dla muzyki. Zagrał koncert na Open'erze, PGE Narodowym i support przed OneRepublic [WYWIAD]
Daniel Godson to debiutant, który od samego początku mierzy bardzo wysoko. Dzięki odwadze dziś występuje przed tysiącami osób, gra supporty przed największymi gwiazdami w Polsce i przygotowuje się do własnej trasy koncertowej. Przed występem na Open’erze porozmawialiśmy z nim o kulisach grania dla dużej publiczności, cenie autentyczności w show-biznesie i o tym, dlaczego czasem trzeba zaryzykować, żeby zacząć żyć po swojemu.
Są takie momenty w karierze artysty, kiedy wszystko zaczyna przyspieszać. Jeszcze chwilę temu tworzysz po godzinach, próbujesz znaleźć przestrzeń na muzykę między codziennymi obowiązkami, a potem nagle planujesz solową trasę koncertową. Daniel Godson coś o tym wie. Po koncercie przed Dawidem Podsiadło i supporcie przed OneRepublic przyszedł czas na kolejne duże wyzwania - w tym występ na jednym z najważniejszych polskich festiwali.
Podobne
- Sylvie Kreusch: "celebruję bycie w pełni niezależną" [WYWIAD]
- Livingston: "bycie artystą jest albo bardzo intensywne, albo bardzo ciche" [WYWIAD]
- Olivia Rodrigo przyjedzie do Polski? "Pewniaki" i delulu propozycje na festiwale
- Sombr zagrał pierwszy i ostatni klubowy koncert w Polsce? He made it [RECENZJA]
- Michu Kontrabas zagrał koncert w przebraniu małpy. "Ale to jest losowe"
W rozmowie z Vibez artysta opowiedział o tym, jak oswaja wielkie sceny, dlaczego ponad rok temu postawił wszystko na jedną kartę i zwolnił się z pracy, a także o wierze, która od początku jest ważną częścią jego twórczości. Bo choć droga piosenkarza dopiero nabiera tempa, on już wie, że najważniejsze jest jedno: być sobą, nawet kiedy patrzą na ciebie tysiące osób.
Dziennikarka: - Jesteśmy tuż przed twoim koncertem na Open'erze. Chciałam Czego możemy się spodziewać po tym występie.
Daniel Godson: No mam nadzieję, że będzie dużo dobrej zabawy, ale też, że tym koncertem pokażę, że jestem trochę dalej niż byłem nawet jeden koncert temu, czyli w sumie wczoraj. Daję sobie challenge w te wakacje, żeby na każdym koncercie czuć się jeszcze bardziej komfortowo, być jeszcze bardziej sobą, jeszcze bardziej ludzkim. Więc mam nadzieję, że dzisiaj się to uda.
Dziennikarka: Za tobą koncert przed Dawidem Podsiadło i support przed One Republic - jak się gra dla takiej dużej publiczności?
Daniel Godson: Tak, to jest z jednej strony coś naprawdę pięknego, z drugiej strony nie należą te koncerty też do najprostszych ze względu na to, że to nie jest stricte moja publika. To jest publika, która może kiedyś będzie moja; to jest taki moment, w którym musisz spróbować ich do siebie przekonać. Ale koniec końców już widziałem, jak po paru pierwszych numerach ludzie łapali to, zaczęli klaskać, skakać. Bawiliśmy się wszyscy razem dobrze, więc to było dla mnie najważniejsze. Jestem na maksa zadowolony. No i cieszę się, że dostałem naprawdę ogromne szanse.
Dziennikarka: A masz jakieś takie smaczki zza kulis u Dawida Podsiadło?
Daniel Godson: Właśnie to jest ciekawe, że tam (za kulisami - przyp. red.) jest wszystko takie normalne. Z jednej strony to jest ogromna produkcja, a z drugiej strony staramy się właśnie nie nakładać presji. Przynajmniej u mnie w zespole tak było. Wiadomo, oni organizatorzy pewnie mają presji na sobie trochę więcej. Z takich smaczków to wydaje mi się, że walka z ciepłem, żeby udało się wszsytko spiąć.
Dziennikarka: W wywiadach wspominałeś, że kilka miesięcy temu kierowany intuicją zwolniłeś się z pracy. Czy z twojej perspektywy debiutanta da się żyć z muzyki? Jakie masz doświadczenia z tą polską branżą muzyczną?
Daniel Godson: Tak, ja się zwolniłem z pracy już trochę ponad rok temu - to był styczeń 2025. Trochę zrobiłem krok wiary. Nie wiedziałem, co się dalej wydarzy. Nie miałem jeszcze, pewnego zarobku z muzyki, ale uznałem, że nie mam już czasu. Brakuje mi czasu na tworzenie, a widziałem, że idzie to w fajną stronę. Na ten moment czuję, że tak, da się z tego żyć. Trzeba wyczuć moment, kiedy właśnie pozwolić sobie na to; że muzyka zaczyna się zwracać; powoli można lekko zaryzykować. To jest, myślę warte, bo jak się nie ma też innej opcji, to się ciśnie w to (w muzykę - przyp. red.) na 100 proc.
Dziennikarka: Skoro jesteśmy już przy temacie branży, to co cię najbardziej zaskoczyło w świecie showbiznesu?
Daniel Godson: To jest ciekawe pytanie. Wiesz co, wydaje mi się, że to, że czym dalej, tym bardziej trzeba uważać na to, żeby twórczość była dalej autentyczna; żeby nie popadać w branżowe slangi, ani marketingowe triki. Z jednej strony chcę wypromować swoją muzykę, a z drugiej strony wiem, że łatwo nieświadomie łapać te rzeczy, a potem gubić się w tym. Myślałem, że będę wiedział, będę przygotowany, a jednak one próbują się tak wkradać, więc ta czujność - trzeba jej mieć dużo.
Dziennikarka: Jedną z twoich życiowych i muzycznych inspiracji jest Bóg. Czy łatwo jest tobie dzielić się swoją wiarą w social mediach i czy zawsze to było dla ciebie też takie naturalne, żeby wplatać to pomiędzy twórczość?
Daniel Godson: Kiedy zaczynałem tworzyć muzykę, chciałem, żeby to było autentyczne. Chciałem, żeby to było to, co ja czuję; nie próbując ani w jedną, ani w drugą stronę czegoś podkoloryzować. Więc przez to, że Bóg od zawsze był naturalną częścią mojego życia - myślę, że kluczową częścią mojego życia - to to, że się tym dzielę jest dla mnie teraz naturalne. Cieszę się, że mogę to robić właśnie w takiej naturalności. Wiadomo, czasami jednak pojawia się ten strach, a co jeżeli... Ludzie oceniają, jednak żyjemy w świecie, gdzie to nie jest codzienność. To nie jest też coś bardzo normalnego, ale w moim życiu jest. A skoro powiedziałem, że będę się tym dzielił, to nie będę tego ukrywał.
Dziennikarka: Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Oczywiście chodzi o plany muzyczne.
Daniel Godson: Jeżeli chodzi o najbliższą przyszłość, to lato mamy festiwalowe, dzieje się tam bardzo dużo. Już trochę na Instagramie opowiadam o tym. Będę na pewno opowiadał jeszcze więcej, a na jesień ruszam w trasę. Cieszę się bardzo, bo zaczynamy z tego co pamiętam 11 października we Wrocławiu i potem odwiedzimy sobie pięć miast. Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie.
W temacie muzyka
- WROsound nie uznaje gatunkowych granic. Ten line-up mówi sam za siebie
- "DESIGNER" nie wart żadnego sosu? Eryk Moczko z Żabsonem i MIÜ wydali dla mnie tani "fast-food" [RECENZJA]
- Czy opłaca się kupować bilety VIP? Prosta girl math [VIBEZ IN LINE]
- Fear Factory, Devin Townsend, Black Stone Cherry i Mammoth już wkrótce wystąpią w Polsce. Jesteście na to gotowi?





