lifestyle
Co kupić na mikołajki? Niebanalne i tanie prezenty
Rosyjskie influencerki porównują zmobilizowanych żołnierzy do... frytek i żelków

Rosyjskie influencerki i akcja "Nie panikuj". Chwalą mobilizację za pomocą paczki frytek

Źródło zdjęć: © Kolaż: Vibez, Twitter
Oliwier NytkoOliwier Nytko,26.09.2022 12:00

Wojna w Ukrainie wywołana przez Rosję trwa. A rosyjskie influencerki rozpoczęły kampanię "Nie panikuj". Przyrównują zmobilizowanych do walki w Ukrainie obywateli Rosji… do frytek i żelek XD

Tysiące osób straciło życie, miliony musiały opuścić swoje domy. Wojna w Ukrainie nadal trwa. 21 września Władimir Putin, prezydent Rosji, ogłosił częściową mobilizację. W dekrecie ogłoszonym po wystąpieniu Putina wymienione są powody, dla których mężczyzna może uniknąć powołania do służby w wojsku. Wbrew pozorom nie ma ich zbyt wiele, co wywołało popłoch wśród części Rosjan w wieku poborowym.

Nie wszyscy chcą udać się na front, aby walczyć w Ukrainie. Jeszcze tego samego dnia na ulicach różnych miast Rosji wybuchły protesty. Ludzie skandowali m.in. "Nie dla wojny!" Zgłoszono dziesiątki aresztowań w całym kraju. Na zdjęciach, które przedostały się do zagranicznych mediów, widzimy rzesze głównie bardzo młodych ludzi, którzy skandują antywojenne i wolnościowe hasła.

"Nie panikuj" - nowa akcja rosyjskich influencerek

Jak podaje NEXTA, w rosyjskich social mediach pojawił się nowy trend. Niektórzy twierdzą, że wyszedł on na polecenie rosyjskiego rządu. W skrócie? Społeczeństwo nie powinno panikować, ponieważ 300 tys. osób - tyle obywateli oficjalnie chce zwerbować Putin - to "tylko 1 proc. całkowitego zasobu mobilizacyjnego".

Jak najłatwiej to przedstawić? Influencerki zdecydowały się na pozowanie z artykułami codziennego użytku. Według jednej, 100 proc. możliwości mobilizacji oznacza całe opakowanie frytek - więc jedna frytka = 1 proc. Albo 300 tys. osób ma oznaczać jednego żelka.

Gdzie tu sens? Chyba nigdzie. Najlepiej sami sprawdźcie, jak to wygląda na zdjęciach:

Rosyjskie influencerki w kampani "nie panikuj"
Rosyjskie influencerki w kampani "nie panikuj" (NEXTA)
Rosyjskie influencerki w kampani "nie panikuj"
Rosyjskie influencerki w kampani "nie panikuj" (NEXTA)
Rosyjskie influencerki w kampani "nie panikuj"
Rosyjskie influencerki w kampani "nie panikuj" (NEXTA)
trwa ładowanie posta...

Więc wiecie, nie warto się przejmować, ponieważ to taka liczba osób to pestka. Idąc tym tropem rozumowania, Rosja ma rzekomo mieć przygotowane 30 milionów żołnierzy, około 20 proc. populacji. Wciąż to tylko... 1/5 paczki żelek, nie?

Komentarze niszczą prowojenne influencerki

W sieci pojawiło się sporo komentarzy w różnych językach. Oto niektóre, najpewniej jedne z najlepszych:

"Szczególnie jeśli to frytki mniejszości z odległych wiosek" - śmieje się (i zaznacza trafny punkt) jeden internauta.

trwa ładowanie posta...

"Hahahha jakaś rozpieszczona laska, która mówi im "to nic wielkiego" na pewno nie wywoła odwrotnego, niż założone, działania. Btw: Czy frytki też mają dzieci, siostry, rodziców, pracodawców i przyjaciół?" - pyta się twitterowicz.

trwa ładowanie posta...

"Tym właśnie dla rosyjskiej oligarchii i gwiazdeczek propagandy jest reszta Rosjan: zastępowalną żelatyną" - zauważył polski internauta.

"Gorzej, jak ta frytka to twój ojciec, brat czy partner" - dodaje inna osoba.

Oto dehumanizacja wojskowych

Bo oto w tym chodzi. 1 proc. może brzmieć jak coś minimalnego, drobnego. Taka nic nieznacząca drobnica, która wcale nie ma sensu. Influencerki zdecydowały się na dehumanizację osób zmobilizowanych, odwrócenie uwagi, że każdy z nich to człowiek ze swoimi marzeniami, planami, rodziną.

Bo co łatwiej pokazać? Ludzi, którzy są wpychani do autobusów, a potem wysyłani na "specjalną operację wojskową"? Czy może przyrównać to do samotnej frytki, która leży na dnie torby z McDonald’s?

Chociaż, powtarzając słowa komentujących, frytka nie ma rodziny, znajomych, pracy.

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Jessica Mercedes wzięła ślub. Jej wybranką jest ona sama