Kosma Król: "Całe życie underground, całe życie nisza"

Kosma Król: "Całe życie underground, całe życie nisza". Raper o muzyce, trendach i festiwalach [WYWIAD]

Źródło zdjęć: © Karol Gustavv Małecki / Instagram
Oliwia RutaOliwia Ruta,21.07.2026 16:00

Kosma Król tuż przed swoim koncertem na WROsound Festiwalu udzielił wywiadu portalowi Vibez. Artysta opowiedział nam o podejściu do obecnej sceny rapowej, undergroundzie i warszawskim zapaleniu opon mózgowych. Zróbcie shoutout dla następcy trueschoolowych gigantów.

Kosma Król to raper, który nie zamierza zamykać się w jednej szufladce. Choć bliżej mu do starej szkoły i trueschoolowych korzeni, chce łączyć treściwe teksty, świetne flow i eksperymenty z muzyką, której po prostu dobrze się słucha. Tuż przed swoim koncertem na WROsound Festiwalu porozmawialiśmy z artystą o festiwalowych trendach, cenach biletów, polskiej scenie rapowej i warszawskich zajawkach.

trwa ładowanie posta...

Kosma Król: "Całe życie underground, całe życie nisza". Raper o muzyce, trendach i festiwalach

Oliwia Ruta: Jesteśmy tuż przed twoim koncertem na WROsound festiwalu. Jakie emocje towarzyszą ci przed występem?

Kosma Król: - Dobre. Jaram się tym koncertem. Mimo braku świadomego stresu, to ciało naturalnie będąc tutaj wysyła sygnały, że coś się wydarzy. Czuję w sobie spięcie, ale raczej jest to na granicy ekscytacji, a nie czegoś bardzo nieprzyjemnego.

Oliwia Ruta: Mamy lato, sezon festiwalowy. Jak myślę o plenerkach w Polsce to od razu przychodzą mi do głowy Open'er Festiwal, OWF czy OFF. Co według ciebie jest bardziej hot - undergroundowe festiwale, czy raczej większe wydarzenia?

Kosma Król: Całe życie underground, całe życie nisza. Wiadomo gdzie jest hajs, wiadomo gdzie są więksi artyści. Ale dla mnie inicjatywy jak OFF, Spokój Festiwal, nawet jak 3ERA FESTIVAL, która nie powiedziałbym, że jest undergroundowa, ale jednak dużo bardziej wspierająca under aniżeli to, co się dzieje za granicą. Zawsze tam, gdzie jest większa zajawka od pieniędzy, jest super. Takie mam podejście do tego.

Oliwia Ruta: - Właśnie skoro jesteśmy przy pieniądzach. Topowe festiwale mają to do siebie, że trzeba jednak sypnąć kasą na bilet, spanie, jedzenie… Czy myślisz, że w przyszłości tego typu wydarzenia będą kwintesencją luksusu, niedostępną dla przeciętnego słuchacza? A może już są?

Kosma Król: Myślę, że już są. To są szalone pieniądze, ale z drugiej strony mam też poczucie, że nikt nie każe nikomu płacić takich pieniędzy. Nikogo nie hejtując, ani żadnego festiwalu nie hejtując - trzeba się zastanowić na ile bardzo często 1000 zł lub ponad 1000 zł jest warte dla tych paru dni. Stoję za tym, że mamy tak mocną - i w Polsce i w Europie - niezależną scenę; ludzi, którzy żyją muzyką, a niekoniecznie komercją. Można lepiej to wydać. W to ja wierzę.

trwa ładowanie posta...

Oliwia Ruta: Jakiś czas temu zdradziłeś, że wychowałeś się na kawałkach Łony, raczej takiego treściwego rapu. Czy według ciebie O.S.T.R, Peja czy właśnie Łona są raperami bardziej niż Oki, Taco Hemingway czy Otsochodzi?

Kosma Król: Nie wiem czy są bardziej raperami. Myślę, że to bardziej spektrum, gdzie jest więcej treści. Po prostu wierzę, że dla wszystkich trueschoolowych, bardziej oldschoolowi raperów zawsze meritum rapu była treść. Nagle z czasem się okazało, że rap też może być muzyką poza samą poezją i to też jest git. Nowa szkoła nie jest treściwa, bo treść też jest ciężej przyswajalna, ale nie są mniej raperami. Można ich włożyć w jakieś szufladki; że niektórzy (raperzy - przyp. red.) nie nawijają kawałków na żywo, niektórzy nie piszą samemu, niektórzy nie freestyle'ują. To są rzeczy, które sprawiają, że ktoś jest dla mnie mniej raperem, ale na pewno nie wynika to z samej treści.

trwa ładowanie posta...

Oliwia Ruta: A ty jak się czujesz w środowisku rapowym?

Kosma Król: Wierzę, że jeszcze mam dużo pola do rozwoju i mogę dać więcej treści, niż daję obecnie. Ja jestem po prostu raperem i chyba w dużym stopniu trueschoolowym, ale też nie zamykam się w ramach. Robię wszystko, co mi się podoba. Chłonę ten rap przez każdy podgatunek, jaki jest. Myślę, że bliżej mi do starej gwardii, ale wierzę, że jestem na tyle muzykalny, że mogę też komercyjnie odnieść sukces - jak ta nowsza gwardia. Wierzę, że to się da wszystko połączyć. Moim principium jest to, żeby być raperem: z świetnym flow, ze świetnymi tekstami, ze świetnymi bitami, z eksperymentem, a jednocześnie być słuchalnym; żeby też ludzie mogli tego słuchać dla przyjemności.

Oliwia Ruta: Od dziecka mieszkasz w stolicy i jesteś dumnym reprezentantem Żoliborza. Na pewno obiły ci się o uszy różne tamtejsze propagandy. Jaka jest najbardziej warszawska rzecz, którą zdarza Ci się robić? Może masz jakiś trend, któremu uległeś?

Kosma Król: Mam dużo takich rzeczy, niestety. Ja też jestem wyczulony na to i strasznie tego nie lubię, bo totalnie rozumiem, z czym to się łączy. Na przykład Kosma Król ostatnio zaczął grać w padla; z kolegami chodzimy na salkę i sobie odbijamy paletkami. To jest bardzo warszawskie. Zdarzało mi się - teraz już nie - ale miałem okres matchowy. Piłem sobie matchę. To są chyba takie dwie rzeczy, które najbardziej mi przychodzą do głowy. Wiem, z czym to się kojarzy, ale padel jest mega super sportem, a matcha mega smaczna. No co zrobić?

trwa ładowanie posta...

Oliwia Ruta: Już słowem zakończenia - czego będziemy mogli spodziewać się po twoim występie? Przygotowałeś jakieś niespodzianki dla wrocławskiej publiczności?

Kosma Król: Dzisiaj spontanicznie nasz najdroższy hypeman Krzaku rozchorował się, ponieważ ma odporność chomika i nie je w ogóle warzyw ani owoców. Generalnie co dwa tygodnie jest chory od jakiegoś roku. Pozdrawiamy Krzaku. Nie ma go dziś z nami, więc biorę na hypemana Kubę Więcka. Może bardziej instrumentalnie niż wokalnie, ale będzie bardzo dużo Kuby dzisiaj na koncercie.

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 0
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 0
  • emoji złość - liczba głosów: 0
  • emoji kupka - liczba głosów: 0