Niall Horan stworzył album dla aesthetic girls i romantic guys.

Niall Horan stworzył album dla aesthetic girls i romantic guys. Jak bawiłam się na "Dinner Party"? [RECENZJA]

Źródło zdjęć: © Instgaram
Oliwia RutaOliwia Ruta,05.06.2026 16:00

Melancholia, miłość i odrobina letniego słońca. Niall Horan wraca z albumem "Dinner Party", na którym serwuje słuchaczom 12 utworów pełnych emocji, dopracowanych aranżacji i tekstów, w których łatwo odnaleźć cząstkę siebie.

2026 r. już od samego początku brzmiał jak spełnienie marzeń wielu fanów One Direction. Choć to nie moment, w którym artyści jednoczą się, żeby ponownie stanąć razem na scenie jako boysband, to uważam, że podarowali słuchaczom coś dużo cenniejszego - solowe albumy. Właśnie światło dzienne ujrzała płyta Nialla Horana "Dinner Party". Piosenkarz przekazał swoje emocje i przemyślenia w pięknych tekstach oraz hipnotyzujących aranżacjach.

Co serwuje Niall Horan podczas swojego "Dinner Party"?

5 czerwca swoją premierę miał czwarty studyjny album Nialla Horana. "Dinner Party" zawiera w sobie 12 utworów, których łączny czas trwania to blisko 37 minut. Piosenkarz promował wydawnictwo trzema singlami; tytułowym "Dinner Party", "Little More Time" oraz "End of an Era". Płyta obfituje w melancholijne ballady i piosenki z pogranicza tego gatunku. Momentami Niall eksperymentuje z indie-popem, ale jednak z większym naciskiem na znajome, popowe brzmienia. Oto pełna track lista nowego albumu:

  1. "Tastes So Good"
  2. "Dinner Party"
  3. "Monochromatic"
  4. "She Gets It from Her Mother"
  5. "Better Man"
  6. "Little More Time"
  7. "Flowers"
  8. "Boys Are Fun"
  9. "Fighting Over Nothing"
  10. "Pretty"
  11. "Die If I Don’t"
  12. "End of an Era"

Niall Horan stworzył album dla aesthetic girls i romantic guys

"Dinner Party" to jeden z bardziej refleksyjnych albumów Nialla; zarówno pod względem dojrzałych tekstów, jak i świadomych dźwięków. To podróż przez jego emocje, miłości i smutki okraszona popowymi rytmami i jednocześnie wartościowy materiał z aranżacjami na bardzo wysokim poziomie. W nowych utworach nie brakuje melancholii, estetyki i spójności; po drugim odsłuchu wiele z nich nabiera głębi.

Niall Horan - Dinner Party (Golden Hour Visual)

Album zaczyna się mocno popowym, ale przyjemnym kawałkiem "Tastes So Good". Na wstępie słyszymy charakterystyczną gitarę akustyczną i rytmiczną perkusję. Utwór zyskuje w moich oczach (a w zasadzie uszach) dzięki kulminacyjnemu bridge'owi, natomiast nie jest moim faworytem. Przechodzimy płynnie do pierwszego singla otwierającego nową erę artysty - "Dinner Party" - który traktuję jak uroczą laurkę dla ukochanej Horana. Zwykle jestem dość mocno zdystansowana wobec singli, ale ten wyjątkowo przypadł mi do gustu i nie przejadł podczas oczekiwania na całą płytę.

Koncept "Monochromatic" to pierwszy z momentów, w którym Niall zaskoczył mnie swoją indie-alternatywną odsłoną. Letniaczek będzie leciał na pętli w moich słuchawkach szczególnie, gdy pogoda będzie rozpieszczała słońcem. Ten sam kierunek muzyczny wyczułam również w "She Gets It from Her Mother""Better Man" - sennych, nieco przykurzonych, vintage balladach. Po dość depresyjnym akcencie przychodzi czas na odrobinę słońca i drugi z singli "Little More Time". Chyba każdy zgodzi się, że w tym wciąż pędzącym świecie przyda się moment wytchnienia, doceniania drobnych uczynków i celebracji czasu spędzonego z drugą osobą.

Niall Horan - Little More Time (Seaside Visual)

Drugą część płyty otwiera utwór "Flowers". Efekt pogłosu nałożony na głos Nialla i mocniejsze gitary powodują ciarki na całym moim ciele. Nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć piosenkę na żywo. "Boys Are Fun" to według mnie najsłabszy moment całego albumu, nie przekonuje mnie mimo pozytywnej energii. Z kolei "Fighting Over Nothing" daje mi pewnego rodzaju komfort i pozwala wrócić myślami do starszej twórczości artysty.

Tym sposobem zbliżamy się do końca - wielkiej trójcy. Moimi TOP3 z całego albumu są piosenki zamykające go: "Pretty", "Die If I Don’t" i "End of an Era". Choć każda z nich jest zupełnie inna, wszystkie mają w sobie coś magnetycznego. "Pretty" to prawdziwy zastrzyk energetyczny, "Die If I Don’t" urzekła mnie instrumentariami, a "End of an Era" wstrząsnęła emocjonalnie. Po raz kolejny, niezależnie od intencji Nialla, każdy odnajdzie pomiędzy wersami, kilka słów dla siebie - i za to doceniam "Dinner Party".

Jak bawiłam się na "Dinner Party"?

Niall przygotował naprawdę smaczną ucztę. Zaserwował słuchaczom album pełen emocji, nostalgii i dopracowanych aranżacji, który najlepiej smakuje bez pośpiechu. Nie wszystkie dania trafiły idealnie w mój gust, ale zdecydowana większość sprawiła, że z przyjemnością zostanę przy stole na dłużej. To jedna z tych płyt, która z czasem nabiera na wartości jak dobre wino. I właśnie dlatego będę wracać do niej przez długi czas.

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 0
  • emoji ogień - liczba głosów: 1
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 0
  • emoji złość - liczba głosów: 1
  • emoji kupka - liczba głosów: 0