Suki Waterhouse to kolejna main pop girl. Poleciałem za nią do L

Suki Waterhouse to kolejna main pop girl. Poleciałem za nią do Londynu (było warto)

Źródło zdjęć: © Maja Kozłowska / vibez.pl
Maja KozłowskaMaja Kozłowska,28.08.2025 22:00

Modelka, aktorka, whatever. Suki Waterhouse JESZCZE nie zalicza się do panteonu popowych gwiazd z pierwszych linii festiwalowych plakatów, ale jej awans w hierarchii branży muzycznej to tylko kwestia czasu. Szczęśliwi ci, którzy usłyszą ją na żywo - zanim "wybuchnie".

Kilkukrotnie partnerowała na ekranie Samowi Claflinowi, chodziła na wybiegach dla Burberry, Alexandra Wanga czy Balenciagi, była twarzą kampanii Hugo Bossa czy Michaela Korsa. Jest matką, żoną Roberta Pattinsona i... artystką muzyczną. Ten aspekt kariery Suki Waterhouse niestety zbyt często bywa pomijany: spośród celebrytów, których profesje dzieli ukośnik, ona akurat na względy i przychylność publiczność zasługuje naprawdę.

Na swoją pozycję pracowała długo - wkrótce minie 10 lat od premiery jej debiutanckiego singla "Brutally". Brutalnie to potraktowała ją branża: pierwszą długogrającą płytę Suki wydała dopiero trzy lata temu. W 2024 r. (a więc bardzo szybko w stosunku do poprzednich) ukazał się jej drugi album "Memoir of a Sparklemuffin", a przez ten czas artystka rosła, rosła i rosła. Obecnie liczby wyraźnie wskazują, że jest na dobrej drodze do statusu kolejnej topowej wokalistki pop. Lub - powiem to głośno, być może powiem to pierwszy - to kwestia czasu i szykuje się dla niej los Sabriny Carpenter. Lata wytężonej pracy, ogólne rozpoznanie, fajerwerki, szybki wybuch i gwałtowny wzrost popularności. Szok, w rok w gwiazdę pop, z klubów prosto na areny, zupełnie naturalnie i całkowicie zasadnie.

W tym roku Suki Waterhouse grała w Europie cztery pełnoprawne koncerty plus kilka festiwalowych gigów. USA dostało całą trasę, dłuższe występy i lepszą setlistę (więcej piosenek i bopy, których u nas ewidentnie brakowało). Gdzie jest sprawiedliwość? - phi, nie ma jej. Niby powinniśmy być do tego przyzwyczajeni, ale to dalej boli, szczególnie, że Suki pochodzi z Wielkiej Brytanii, jest "nasza". Na jej zachowanie nie ma usprawiedliwienia - ale fani, zamiast obrazić się, tupnąć nóżką, zastrajkować przeciwko takiem traktowaniu - biegną, lecą za nią na złamanie karku. Tak, ja też. Z Polski wybrałem się do Londynu na dwa koncerty artystki i doskonale wiem, że jeśli sytuacja się powtórzy, ponownie wsiądę do samolotu, przelecę, przejadę czy przepłynę za nią te X kilometrów. Po pierwsze, egzystowanie w muzycznej banieczce powoli przyzwyczaja się do turystyki koncertowej i tego, że wkrótce stanie się ona nieuniknionym standardem. Po drugie: daję jej maks jeszcze jedną trasę, zanim zacznie headlinować lub co-headlinować festiwale i wyprzedawać hale na kilkanaście tysięcy osób. Intymne show? To już jest historia.

trwa ładowanie posta...

Suki Waterhouse - po prostu koncert czy AŻ koncert?

W tym roku byłem już na prawie 100 koncertach (obsesja), w tym na Pitbullu, Billie Eilish, Dua Lipie, Chappell Roan, Justinie Timberlake'u, Lennym Kravitzu czy Guns N' Roses. Oglądałem stadionowe show z fajerwerkami w tle i słuchałam muzyki w dusznym klubie na 400 osób. Londyńskie koncerty Suki Waterhouse plasują się w mojej tegorocznej czołówce i zupełnie szczerze mają podjazd do widowisk z teatralną oprawą i kilka(naście) razy większym produkcyjnym budżetem.

Suki Waterhouse to kolejna main pop girl. Poleciałem za nią do L
Suki Waterhouse to kolejna main pop girl. Poleciałem za nią do L (Maja Kozłowska , vibez.pl)

Artystka przypomniała, o co w tym wszystkim chodzi: jedynymi elementami dekoracyjnymi na scenie były disco kule (wystarczyły, robiły świetną robotę), band grał w naturalnym porozumieniu, z wdzięczną charyzmą i elektryzującą chemią. Występowały z nią chórzystki, miała nawet dęciaki (!): subtelny indie pop w równie subtelnej muzycznej oprawie premium. Suki była zaś prawdziwą gwiazdą, pewną wokalnie, totalnie swobodną i zabawną między piosenkami, performatywną w trakcie. Raz rozczulała i wyciskała łzy, by za moment uwodzić i zapierać dech w piersiach. Flirciara i łobuziara, najczulsza z ziemskich istot i pozbawiona hamulców trzpiotka: oto nowa odsłona Hanny Montanybest of both worlds. Wielka szkoda, że jej dalszy gatekeeping jest niemożliwy, bo chciałoby się, naprawdę chciałoby się zatrzymać ją tylko dla siebie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Suki Waterhouse - Model, Actress, Whatever (Official Video)

Suki Waterhouse - każda piosenka to małe widowisko

Nie kłamię: kiedy weszła na scenę, nie można było oderwać od niej wzroku. W życiu nie walczyłem tak z pokusą nagrywania, ponieważ dosłownie każdy moment prosił się o uwiecznienie. Performance Suki był zbyt emocjonalny, zbyt rozogniony, by przejść koło niego obojętnie, wszystko, co działo się na estradzie było interesujące.

Mam wyłącznie dwa zarzuty. Koncerty były po prostu za krótkie i nie mówię tego w odniesieniu do trzygodzinnego show Taylor Swift. Godzina piętnaście zostawiła po sobie niedosyt i poczucie braku ostatecznego zamknięcia. Trzy-cztery utwory więcej wypełniłyby tę pustkę i zarazem zlikwidowały kolejne zastrzeżenie dotyczące usunięcia z setlisty totalnych bangerów jak "Nonchalant" czy mojego absolutnie ulubionego utworu z całej płyty, "Helpless". Nadzieja matką głupich, ale mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane usłyszeć te numery na żywo.

Suki Waterhouse niedawno oficjalnie podpisała kontrakt z wytwórnią Island Records, która jest częścią Universal Music Group, co perfidnie karmi te deluzje. Skok na rynek europejski, koncerty, płyty - finger crossed, żeby kolejność i intensywność promocji pozwoliła doświadczyć popiarom z UE "Memoir of a Sparklemuffin" w formie nieokrojonej. Single to złoto, ale Suki tam głębiej skrywa prawdziwe diamenty.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Suki Waterhouse - Helpless (Official Lyric Video)

Co o tym myślisz?
  • emoji serduszko - liczba głosów: 0
  • emoji ogień - liczba głosów: 0
  • emoji uśmiech - liczba głosów: 0
  • emoji smutek - liczba głosów: 0
  • emoji złość - liczba głosów: 0
  • emoji kupka - liczba głosów: 0