Shakira przejęła Madryt. "Przeżyłam jeden z najlepszych koncertów w moim życiu" [RECENZJA]
Kolorowe uliczki, latynoskie rytmy i tysiące roztańczonych fanów. Shakira rozpoczęła swoją madrycką rezydencję oraz festiwal "Es Latina". 20 września spełniłam jedno z moich największych marzeń i znalazłam się w samym środku muzycznego świata.
Madryckie Iberdrola Music na kilka wrześniowych wieczorów zmienił się w świat pełen latynoskiej energii. Wśród kolorowych uliczek, palm, muzyki i wszechobecnego tańca wyrosła ogromna scena. Właśnie tam Shakira zaprezentowała swoją twórczość i korzenie. 20 września znalazłam się w tłumie tysięcy fanów, żeby przeżyć koncert jednej z największych ikon muzyki na własnej skórze.
Podobne
- Jak przeżyć dreamy Meet & Greet? Pamiętaj o tych 6 punktach [VIBEZ IN LINE]
- Fani 5 Second of Summer wydali 1600 zł na bilet na koncert? "Zawsze bierzemy VIP-a i zawsze jest warto" [VIBEZ IN LINE]
- Sombr zagrał pierwszy i ostatni klubowy koncert w Polsce? He made it [RECENZJA]
- Erste Letnie Brzmienia 2026 miłym zakończeniem wakacji. TOP 5 koncertów festiwalu we Wrocławiu [RECENZJA]
- Wydałam ponad 1600 zł na bilet na koncert Harry'ego Stylesa. Oglądałam show... na telebimie? [RECENZJA]
Shakira rozpoczęła europejską rezydencję koncertową. Stworzyła festiwal kultury latynoskiej
Europejscy fani Shakiry żyli nadzieję, że plotki o trasie koncertowej po za granicami Ameryki Południowej, Północnej i Bliskiego Wschodu okażą się prawdą. Artysta postawiła jednak na rezydencję w stolicy Hiszpanii, będącą częścią "Las Mujeres Ya No Lloran World Tour". W ramach wydarzenia zagra 12. razy na terenie madryckiego Iberdrola Music, gdzie specjalnie na tę okazję zorganizowała festiwal celebrujący muzykę latynoską. Podczas "Es Latina" można odwiedzić muzeum poświęcone kolumbijskiej piosenkarce, strefę z literaturą, kosmetykami, tańcem, zobaczyć występy wielu latynoskich artystów, spróbować tamtejszej kuchni czy zrobić sobie zdjęcie z wielkim wilkiem na dachu jednej z konstrukcji. Najważniejszym punktem wydarzenia jest jednak gigantyczna scena z wybiegiem otoczona miejscami stojącymi oraz trybunami. Właśnie tam Shakira prezentuje swoje show. W ubiegły weekend odbyły się pierwsze koncerty gwiazdy, podczas których zaśpiewała:
- "La fuerte"
- "GIRL LIKE ME"
- "Las de la intuición / Estoy aquí"
- "Empire / Inevitable"
- "Si te vas"
- "Te felicito"
- "TQG"
- "Don't Bother"
- "Can't Remember to Forget You"
- "Acróstico"
- "Copa vacía"
- "La bicicleta"
- "La tortura"
- "Hips Don't Lie"
- "Chantaje"
- "Loca"
- "Soltera"
- "Última"
- "Ojos así"
- "Pies descalzos, sueños blancos"
- "Antología"
- "Te dejo Madrid"
- "Suerte (Whenever, Wherever)"
- "Dai Dai"
- "Waka Waka (Esto es África)"
- "Loba"
- "BZRP Music Sessions #53"
Jak bawiłam się na "Es Latina"? Każdy znajdzie coś dla siebie
Shakira to niekwestionowana ikona i jedna z tych artystek, którą choć raz trzeba zobaczyć na żywo. 20 września spełniłam moje kolejne marzenie koncertowe i wraz z tłumem hiszpańskich fanów przeżyłam jeden z najlepszych show w moim życiu.
Na festiwal przyjechałam kilka chwil po godzinie 15:00. Już wtedy przed wejściem kłębiły się tysiące osób, a kolejka do wejścia liczyła co najmniej 200 metrów. Teren imprezy otwierał się o 15:30 i wbrew moim obawom wpuszczanie odbyło się na tyle sprawnie, że około 16:00 przekroczyłam kolorowe bramy "Es Latina". Wygląd festiwalowego miasteczka jest inspirowany fikcyjnym miastem stworzonym przez kolumbijskiego pisarza Gabriela Garcíę Márqueza w książce "Sto lat samotności". Ogromne wrażenie zrobiły na mnie drogi usłane kolorową, sztuczną trawą, do złudzenia przypominającą dywany; każda ścieżka prowadziła do innego namiotu z atrakcjami. Dodatkowo wszędzie rozstawione były palmy, a oprócz gwaru podekscytowanych fanów, dało się słyszeć tropikalne odgłosy puszczane z głośników. Niestety przez upał, ogromne kolejki i chęć zajęcia dobrych miejsc na koncercie, udało mi się skorzystać tylko z części atrakcji. Odwiedziłam gigantycznego wilka, strefę Disneya, food hall oraz przeszłam obok strefy beauty i literackiej.
W sprzedaży były dostępne różne rodzaje biletów. Ja zdecydowałam się na najbardziej podstawową wejściówkę na płytę główną. Finalnie zajęłam czwarty rząd w mojej strefie, co oznacza, że stałam oddalona o około 10 metrów od końca wybiegu - uważam to za strzał w dziesiątkę, ponieważ bardzo często z niego korzystała.
Shakira przejęła Madryt. "Przeżyłam jeden z najlepszych show w moim życiu"
Shakira od pierwszych chwil koncertu skróciła dystans pomiędzy nią a publicznością. Weszła na scenę przez specjalny korytarz usytuowany w samym sercu płyty, zbijając przy tym piątki z fanami i wymieniając ciepłe spojrzenia. Następnie w błyszczącym kombinezonie stanęła na piedestale i otworzyła show piosenką "La fuerte". Potem przyszedł moment na krótki speech i jedyne słowa po angielsku tego wieczoru - nie licząc fragmentów "GIRL LIKE ME", "Can't Remember to Forget You" oraz "Hips Don't Lie". Piosenkarka nie poszła na żaden kompromis, każde kolejne przemowy, a nawet największe hity jak "Loca", "She Wolf", "Whenever, Wherever" czy "Waka Waka" wybrzmiały w języku hiszpańskim. Czy jestem tym zaskoczona? Nie. Czy jestem zawiedziona? Również nie. Dzięki konsekwencji cały koncert był bardzo autentyczny, wręcz ociekał latynoską kulturą, co było spójne z konceptem wydarzenia. Jedyne, co według mnie można by dodać, to transkrypcję live na język angielski np. wyświetlaną na telebimach - szczególnie, że to jedyne koncerty gwiazdy w Europie, na które zjechały się osoby z różnych okolicznych państw.
Jak już wspomniałam, artystka nie zapomniała o swoich korzeniach - bo przecież, we krwi latynoskich dziewczyn płynie taniec. Na koncercie nie brakowało zarówno wyszukanych choreografii zespołowych, jak i solo dance breaków Shakiry. Co warto docenić, wokal nie cierpiał kosztem nierzadko intensywnych układów. Całość idealnie dopełniały stylizacje, które gwiazda zmieniała wraz z klimatem poszczególnych części show. Efekt "wow" robił również gigantyczny telebim i wizualizacje wyświetlane na nim - fakt, były animacje, które choć dopracowane, dla mnie balansowały na granicy kiczu. Ale jak to mówią: o gustach się nie dyskutuje. Nie mogę nie wspomnieć o wielkim, dmuchanym wilku, fajerwerkach, confetti z banknotów z twarzą Shakiry oraz wielu innych momentach, wymaganych od tak wielkobudżetowego wydarzenia. Jeśli mam być szczera, gdyby piosenkarka zatrzymała się na muzyce i tańcu to jej występ byłby dla mnie tak samo dobry, jak z wymienionymi dodatkami. Prawdę mówiąc moja obserwacja tylko dobrze świadczy o samej artystce - to nie rozpraszacze zrobiły robotę, a jej energia, kontakt z fanami i głos, fantastycznie brzmiący na żywo.
Mimo że nie byłam obecna podczas początków kariery Shakiry, to czułam ogromną nostalgię, gdy ta wykonywała piosenki wydane w latach 90'. Miło obserwowało się tłum, który tak dobrze znał każde ze słów bangerów stworzonych przez ich - można powiedzieć - dumę narodową. To był jeden z tych momentów, gdy na koncercie Myslovitz wlatuje "Długość dźwięku samotności" czy "Peggy Brown". Koncert Shakiry zupełnie zmienił moje podejście do tego, z jakim nastawieniem wybrałam się na to wydarzenie. "Choć raz" zdecydowanie mi nie wystarczy, dlatego mam ogromną nadzieję, że po takim sukcesie w Madrycie artystka wyruszy w pełnoprawną trasę koncertową lub odwiedzi któryś z polskich festiwali.





