Girl in red in her "BLUE" era. Wydała 11-minutowy wyciskacz łez [RECENZJA]
23 października girl in red wydała EP-kę "BLUE" - zaledwie cztery utwory, które składają się na spójną opowieść o rozpadającej się relacji, poczuciu winy i strachu przed bliskością. Czy nowa era artystki przynosi ukojenie, czy raczej zanurza słuchaczy w melancholii?
Instragram girl in red od dłuższego sukcesywnie przeobrażał się w tablicę pełną koloru niebieskiego: niebieska czapka, kubek, sweter, skarpetki - patrząc wstecz, wszystko nabiera sensu. Wraz z początkiem października piosenkarka zaczęła coraz jaśniej manifestować swoją nową erę - zmieniła profilowe na zdjęcie z lazurowym akcentem oraz nazwę użytkownika na "girlinblue". Choć na platformach streamingowych w dalszym ciągu figuruje jako dziewczyna w czerwieni, wówczas fani nie mieli wątpliwości, że niebawem wyda nową muzykę. 23 października w streamingu pojawiła się EP-ka o wdzięcznym tytule "BLUE". Niebieski to kolor smutku, ale też bezpieczeństwa czy odzyskania równowagi. Czy główny motyw albumu girl in red podąża za utartym znaczeniem koloru?
Podobne
- Szczęśliwego Dnia Polskiej Muzyki - to those who celebrate. TOP 3 polskie premiery [RECENZJA]
- Sombr zagrał pierwszy i ostatni klubowy koncert w Polsce? He made it [RECENZJA]
- TOP 5 koncertów na Orange Warsaw Festivalu [RECENZJA]
- Florence and the Machine dokonali niemożliwego - sprawili, że ludzie żyli chwilą [RECENZJA]
- Alex Warren zawitał na Broadway. "WILDCHILD" dostał ode mnie owacje na stojąco [RECENZJA]
Girl in red in her "BLUE" era. Z czego składa się nowa EP-ka?
"BLUE" to trwający 11 minut album, który zawiera cztery piosenki, łączące się w spójną historię o trudach w relacji i poznawaniu siebie. Zanim usłyszeliśmy pełny materiał, girl in red wydała singiel o tytule tożsamym z nazwą EP-ki. "BLUE" doskonale otworzył kolejny rozdział w karierze piosenkarki. Subtelny i czuły kawałek o miłości, zakończonej bitter endem, zachwyca złożoną formą. Połącznie gitary akustycznej z elektrycznym brzmieniem sprawia, że chce się go słuchać w zapętleniu, za każdym razem odkrywając nowe warstwy muzyczne.
girl in red - blue (Official Video)
Warto zatrzymać się również przy teledysku do "blue", który ma niepowtarzalny, filmowy klimat. Estetyczne kadry, zbliżenia i kolory oddające atmosferę utworu bardzo mnie satysfakcjonują. Jednak najbardziej urzekło mnie oryginalne zakończenie klipu wykonane analogową techniką drukowania klatek na jeansowym materiale. W dobie, gdzie sztuczna inteligencja jest niemalże na wyciągnięcie ręki, doceniam, że autorzy zadali sobie trud zrobienia czegoś oryginalnego i zarazem efektownego.
EP-ka "BLUE" to jeden długi singiel?
Jedziesz w samochodzie, za oknem pada deszcz, a ty czujesz się jak główny bohater smutnego teledysku - dokładnie tak brzmi nowa EP-ka girl in red. Z jednej strony piosenkarka dzieli się z fanami historią, która ocieka autentycznością, z drugiej jest na tyle uniwersalna, że słuchacze mogą się z nią utożsamiać i szukać zrozumienia. "BLUE" rozpoczyna singiel o tym samym tytule, do którego pałam ogromną sympatią. Następnie płynnie przechodzimy do akustycznego i sennego "missing person". To ten moment w relacji, w którym walczysz z poczuciem winy, starasz się zaakceptować rozstanie i starasz nie pogubić w swoich emocjach. Tempo utworu jest jednostajne, nadawane przez leniwą perkusję, a brzmienie ambientowe - za sprawą klawiszy.
Trzeci kawałek to, trwający niespełna dwie minuty, "worst case". Z początku traktowałam go jako pewnego rodzaju "skit", jednak mimo swojej długości jest niezwykle ważnym elementem płyty. W balladzie artystka przyznaje się do sabotowania własnej relacji i strachu przed bliskością. Koncepcyjnie to prosta ballada, w której po raz kolejny wracamy do akustycznej gitary - tym razem nadającej nieco szybsze tempo. Album kończy "clean slate" - mój osobisty faworyt. Przepadłam w ciekawych motywach muzycznych pojawiających się przez cały czas trwania utworu. Choć zdecydowanie żywsza melodia może mylić i dawać nadzieję na "happy end" całej historii, to niestety - uwaga spojer - wszystko kończy się raczej "bitter endem". Para zdaje sobie sprawę, że to koniec, ale jednocześnie żyje przyjemnymi wspomnieniami. Mój ulubiony moment kawałka to bridge oraz ostatni refren.
girl in red - clean slate (Official Visualizer)
EP-ka "BLUE" to koncepcyjna produkcja, która choć nie podniesie słuchaczy na duchu w czasie jesiennej pluchy, to napewno da poczucie zrozumienia. Jestem ogromnie ciekawa, co gdyby album został wydany w formie 11-minutowego singla - jak to zrobił chociażby YUNGBLUD przy promocji płyty "Idols", publikując 9-minutowe "Hello Heaven, Hello"...





