gaming
"Stray", gra o kotach, przyciąga… KOTY przed ekrany 🐈
“The Sims 4: Ślubne historie”, recenzja

"The Sims 4: Ślubne historie". Czy piękne lokacje i niezliczona liczba opcji to ZA MAŁO?

Źródło zdjęć: © Materiały prasowe, Kolaż: Vibez
Oliwier NytkoOliwier Nytko,28.02.2022 06:10

"The Sims 4: Ślubne historie" to nowe rozszerzenie ostatniej, ale nietracącej popularności odsłony simsów. Czy dodatek otrzymał wystarczająco wiele nowości, aby było warto wydać na niego 89,99 zł?

bFYGOYur

Grę do testów podesłała firma EA. Wszystkie opinie zawarte w recenzji należą do mnie.

Seria "The Sims 4" to fenomen. Gra otrzymuje pełne wsparcie od EA od prawie ośmiu lat. Dla porównania: trzecia część otrzymywała dodatki tylko przez ~cztery lata. Czwórka z dość podstawowej gry stała się Behemotem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Ekologia? Oczywiście. Kociaki i psy? Zapraszam. Zdobycie sławy? Pfff, pewka. A teraz, w formie pakietu rozgrywki, nadeszło pełnoprawne rozszerzenie dla ślubów.

Czym jest rozszerzenie "Ślubne historie"?

The Sims 4: Ślubne historie
The Sims 4: Ślubne historie (Materiały prasowe)

Rozszerzeniem ślubów, masą dodatków oraz nowym światem. Może zaczniemy od tego ostatniego. "The Sims 4: Ślubne historie" dodaje nowy świat do gry, Tartosę - lokację inspirowaną słoneczną Italią.

MY WEDDING STORIES - Tartosa TIMELAPSE (Impressions) | TheSimser

The Sims 4: Ślubne historie, recenzja - warto?
The Sims 4: Ślubne historie, recenzja - warto? (Materiały prasowe)

Przepiękne, skąpane słońcem miejsce z niesamowitymi wzgórzami i magicznymi ścieżkami przypomina raj. Jest śliczne, cudowne i zapiera dech w piersiach. Jest co robić, odkrywać i zwiedzać. Tylko kurczaki, jest malutkie. Z drugiej strony, czego mamy oczekiwać po mniejszym dodatku?

The Sims 4: Ślubne historie, recenzja - warto?
The Sims 4: Ślubne historie, recenzja - warto? (Materiały prasowe)

Bez cienia wątpliwości jest to najpiękniejszy ze światów w czwórce. Ślicznie stworzony, wypełniony po brzegi i z masą nowości, które czekają na odkrycie. Pisząc o świecie, trzeba wspomnieć o dwóch rodzinach stworzonych dla tej paczki:

  • Markovic.
  • Laurent.

Sami pomyślcie, jakie dramy mogą wystąpić pomiędzy nimi. 

The Sims 4: Ślubne historie, recenzja - warto?
The Sims 4: Ślubne historie, recenzja - warto? (Materiały prasowe)

Trochu nowych przedmiotów i ubrań

Maxis dodało ponad 70 nowych przedmiotów, z czego znaczna większość, to "coś" na ślub. Czego oczekiwalibyście od takiego dodatku? Nie będziecie zawiedzeni ogromem nowości, gdyż one zrealizują większość waszych fantazji... I oby tak było!

bFYGOYut

To samo dotyczy nowych elementów ubioru. Garnitury, marynarki, suknie, sukienki - no wszystko, czego można oczekiwać po nowym rozszerzeniu.

The Sims 4: Ślubne historie, nowe elementy ubioru
The Sims 4: Ślubne historie, nowe elementy ubioru (Materiały prasowe)

Nawet znalazło się miejsce na reprezentację LGBTQ+! Chociaż wrzucenie flagi dumy to taka typowa klisza. Ważne, że firma stara się cokolwiek zrobić dla osób nieheteronormatywnych - jednak dałoby się to rozwiązać inaczej, mniej sztampowo.

bFYGOYuv

A ślub? No właśnie

Przecież największym ficzerem miał być ulepszony system ślubów z szeroką gamą opcji, nowinek i pierdółek do dostosowania. Wcześniej ślub wyglądał jak randka czy inne spotkanie - zróbmy to, to i to, i wszystko będzie super. Dodatek zapowiadał szumnie imprezy zaręczynowe, wieczory kawalerskie/panieństwie, kolacje, testowanie ciast itd.

I, co najważniejsze, wszystko zostało zawarte w dodatku. Więc super, "pora na CS-a"? Nie do końca. Ceremonia, czyli zdecydowanie newralgiczna część tego dodatku, jest zaprojektowana w pokaźny, wręcz w przeszacowany sposób. Opcji jest bez liku.

The Sims 4: Ślubne historie
The Sims 4: Ślubne historie (Materiały prasowe)

Podczas planowania można wybrać dla swoich simów stroje ślubne, ustalić motyw przewodni dla gości, kolorystykę - a ponadto wybrać czynności, w których będą brali udział. No i oczywiście dobrać możemy członków orszaku, simów udzielających ślubu, kompana z kwiatami, osobę przynoszącą obrączkę - czy gości.

The Sims 4: Ślubne historie
The Sims 4: Ślubne historie (Materiały prasowe)

Tylko że problem tkwi w szczegółach. A raczej w opcjach i systemach, które nierzadko nie chcą działać tak, jak powinny. Menu kontekstowe z opcjami "co teraz chcemy do roboty" to świetna lista życzeń.

bFYGOYuB

Możemy coś z niej wybrać, ale czy to zadziała? W obecnej formie mamy 50/50 szans, że coś się powiedzie. Simy zdają się niekiedy mieć gdzieś nasze prośby o określone działania… na naszym ślubie. I oto największy problem - problemy techniczne.

Nowe opcje w dodatku
Nowe opcje w dodatku (Własne)

Reszta wydarzeń działa o wiele, wiele lepiej. Rzeczy, które możemy wykonywać przed i po ślubie, są o niebo lepsze od "głównego dania", jakim powinno być wesele. Sorki, ale gdy przygotowania oraz wieczór kawalerski są przyjemniejszymi rzeczami niż ślub, to znaczy, że coś minimalne nie wyszło. Na plus także neutralne płciowo wesele oraz zaręczyny.

bFYGOYuC

Bugi, błędy i pierdółki

Problemami, które nawiedzają dodatek, są błędy. Gracze nie widzą nowego świata, niektórym nie działa któreś wydarzenie. Inni z kolei… sami zobaczcie, co Kotaku odnalazło:

Nie ma wątpliwości, że Maxis będzie aktualizowało grę i postara się naprawić wszystkie problemiki. Ale premiera tego dodatku w mediach odbierana jest dość negatywnie.

bFYGOYuD

"Ślubne historie" to dobry dodatek, ale miejscami niedoszlifowany

Za 90 zł dostajemy ogrom możliwości, kolosalny potencjał - oraz koszmarek w postaci ślubu. Gdy przymkniemy oko na wesele z uwagi na cenę wraz z resztą contentu, to całość wydaje się tworzyć świetną ofertę dla fanów "The Sims 4".

Bugi powinny być załatane w najbliższym czasie, poprawki wprowadzone na dniach/tygodniach. A wasi simowie mogą wreszcie cieszyć się porządnym weselem. Jak dla mnie mocne 7/10.

Chyba, że nienawidzicie denerwować się na półinteligentną sztuczną inteligencję. Wtedy ocena pikuje w kierunku -6/10.

bFYGOYuE

Jest problem z launcherem EA na PC

Krótki akapit o tym, dlaczego i wy możecie mieć problemy z językiem w nowych simsach. Przez lata EA pchało swój własny sklep i platformę z grami, Origin. I po kilku latach w miarę to działało. Ale gdy w Game Passie pojawiła się subskrypcja EA Pass, to na komputerach wprowadzono "aplikację EA". To najgorsza rzecz, która przytrafiła mi się od czasów Uplaya.

Gdy zainstalowałem grę i dodatek, okazało się, że jedynym dostępnym językiem jest j. czeski. Nawet zmiana w rejestrze nic nie dała. Dlaczego tak się stało? Bo miałem ustawiony język angielski w aplikacji - a to nie pozwalało mi zainstalować gry po polsku. Rozwiązanie? Ustawienie j. polskiego w aplikacji. Czy sam musiałem do tego dojść? Tak. Czy zajęło mi to pół soboty? Także.

A - w Origin, które nadal działa obok apki EA, nie mogłem zainstalować "The Sims 4". Bo mimo posiadania gry muszę posiadać subskrypcję EA Pass, którą mam aktywną w apce EA. ¯\_(ツ)_/¯

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Komentarze (0)
arrow
Netflix. Gry mobilne platformy to porażka. Statystyki dają do myślenia