"Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej". Prawdziwe strachy rodzą się w relacjach [RECENZJA]
13 marca na ekrany kin wszedł film "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" w reżyserii Emi Buchwald - opowieść, w której największe strachy nie kryją się w ciemnych kątach, tylko w relacjach, emocjach i codzienności czwórki rodzeństwa. To intymny portret dorastania, zagubienia i prób odnalezienia siebie w świecie, który rzadko daje proste odpowiedzi.
13 marca do kin w całej Polsce trafił film "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" w reżyserii Emi Buchwald. Produkcja opowiada historię czwórki rodzeństwa, która musi stawić czoła trudom codzienności. Najmłodszy - Benek - zmaga się z odrzuceniem ze strony starszego brata - Franka - z którym niegdyś byli nierozłączni. Dodatkowo coraz częściej miewa ataki paniki i paraliże senne, utrudniające mu funkcjonowanie. Wspominany Franek coraz bardziej oddala się od najbliższych i popada w kłopoty z narkotykami; oliwy do ognia dolewa burzliwa relacja z dziewczyną. Jego stan niepokoi Nastkę - siostrę bliźniaczkę - która stara się poukładać własne życie, ale przez ciągły stres, trudno jej się skupić na relacji z chłopakiem. Najstarsza z rodzeństwa - Jana - robi co w swojej mocy, aby wesprzeć Benka, Nastkę i Franka oraz załagodzić chaos. W międzyczasie walczy o własne marzenia artystyczne, które są dla niej odskocznią od świata realnego.
Podobne
- Mam 20 lat i śmiałam się na "Teściach III"? Obczaj polską wersję "Białego Lotosu" [RECENZJA]
- "Folie à deux". Narośl na plecach "Jokera" [RECENZJA]
- W 2025 r. skończą 30 lat. Jakie gwiazdy czeka zmiana kodu?
- Do jakich piosenek Tomasz Karolak zatańczy w "Tańcu z gwiazdami? [LISTA]
- "Heartstopper" bez czwartego sezonu. Szokująca decyzja Netfliksa
"Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej". Prawdziwe strachy rodzą się w relacjach
Film "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" wprowadził powiew świeżości wśród polskich premier. Nagrodzony dwoma Orłami dramat w artystyczny sposób obrazuje sytuacje występujące w życiu młodych dorosłych oraz reakcje na nie; jednocześnie nie moralizuje, nie zdradza gotowych schematów - widz sam musi wyciągnąć wnioski. Forma produkcji wymyka się z ram klasycznych filmów, jakie znamy - według mnie jest raczej materiałem, umożliwiającym rzucenie okiem na realia dzisiejszej młodzieży. Całość jest podzielona na segmenty, które nakreślają sytuację bohaterów. Autorzy "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" zrezygnowali z ciągłej fabuły, zamieniając ją na urwane sceny, które pozwalają w pewien sposób nadążać za życiem Benka, Franka, Nastki i Jany.
Seans trwający półtorej godziny był dla mnie czystą przyjemnością. Film był bardzo estetyczny, czuły, komfortowy i dopracowany. Widać, że zadbano o każdy najmniejszy detal - począwszy od montażu, po chłodne kolory, przemyślane kompozycje i idealnie dobrany soundtrack. Bohaterowie nie byli zamerykanizowani, a relacje między nimi raczej naturalne.
Szczyl debiutuje na wielkim ekranie. Kto jeszcze zagrał w "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"?
Produkcja skupia się na życiu czwórki głównych bohaterów - reszta aktorów pojawia się na ekranie epizodycznie. W roli Benka zobaczyliśmy Bartłomieja Deklewa, którego można znać z serialu "Absolutni Debiutanci" lub zeszłorocznej produkcji "Światłoczuła". Nastkę zagrała Izabella Dudziak, która również miała okazję występować w kilku alternatywnych filmach np. "Powiedz mi, co czujesz" czy "Końce i początki". Z kolei Karolina Rzepa, która grała w takich produkcjach jak "Dom pod Dwoma Orłami" czy "Polowanie na ćmy", wcieliła się w Janę.
Na szczególną uwagę zasługuje Tymoteusz Rożynek, dla którego "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" było filmowym debiutem. Przed rozpoczęciem aktorskiej przygody artysta, pod pseudonimem "Szczyl", działał głównie w muzyce. Jego kawałki takie jak "Cień" czy "Fenomenalny" zdobyły na platformach streamingowych miliony odsłuchań. Raper aktualnie ma przerwę od koncertów i wydawania nowości. Muszę przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona jego grą aktorską - widać, że złapał flow z postacią Franka, w którą się wcielił. Był mroczny, zimny, szorstki, ale też zagubiony emocjonalnie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczymy Szczyla na wielkim ekranie.





