pop-qultura
12-latka zarobiła MILIONY na pikselach. A nieistniejący statek został sprzedany za 2,000,000 PLN
Reboot Plotkary

Oglądam nową Plotkarę i płaczę. Dlaczego niszczycie ikoniczne gulity pleasure?!

Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Michał Dziedzic,
24.11.2021 13:00

Na platformie HBO GO ukazały się nowe odcinki wyczekiwanego reboota kultowego serialu. Ale czy warto go oglądać? Jestem pewien, że gdyby nowa "Plotkara" była uczennicą Constance, Blair Waldorf zmierzyłaby ją wzrokiem z pogardą i zabroniła siedzieć na schodach Metropolitan Museum of Art.

bEUzSNuH

Prawie dziesięć lat po emisji ostatniego odcinka Plotkary producenci postanowili wskrzesić uwielbiany przez miliony fanów serial i szumnie ogłosili reboot. Zapowiadało się ciekawie: nowi, nieprzyzwoicie bogaci bohaterowie, luksusowe apartamenty, intrygi, seks i niepowtarzalny klimat Nowego Jorku. Niestety niech porzuci wszelką nadzieję ten, kto łudził się, że młodsze pokolenie uczniów Constance & St. Jude's będzie jeszcze bardziej wyzwolone i zepsute niż ich poprzednicy. Nowi bohaterowie nie dorastają starym do pięt i udowadniają to coraz dobitniej z każdym kolejnym odcinkiem.

Fabuła pierwszego (i miejmy nadzieję ostatniego) sezonu toczy się głównie wokół relacji między zamożną influencerką o imieniu Julien i jej uboższą, przyrodnią siostrą Zoyą. Aż się prosi o zaciętą siostrzaną rywalizację, podkładanie nóg i ciągnięcie za włosy, prawda? A może nawet grande finale rodem z "Balladyny" Słowackiego. Dlaczego nie! To w końcu Plotkara, serial, który był ulubionym gulity pleasure całego pokolenia. Nigdy nie miał nieść wartości edukacyjnej i nawet nie aspirował do bycia "ambitnym". Po prostu wciągał, bawił i skłaniał do perwersyjnego fantazjowania o tym, jakby to było być bananem żyjącym na Upper East Side. Tym razem jest zupełnie inaczej.

Plotkara
Plotkara (Materiały prasowe)

Głównym problemem reboota jest to, że scenariusz pisała osoba, której obce jest nie tylko pojęcie "suspens", ale też "poczucie humoru". Oglądamy więc obrzydliwe mdłe postaci wygłaszające poprawne politycznie frazesy, które według starych ludzi wygłaszają Zetki. Super, że ktoś robił reasearch na lewicowym Twitterze - szkoda tylko, że go przedawkował.

Zamiast perfidnych intryg otrzymujemy dywagacje Julien o tym, że chyba była niemiła (!) dla swojej siostry i musi to naprawić. Wzruszające. Tak samo jak fakt, że jedna z pseudo-romantycznych scen rozgrywa się na proteście przeciwko pazernemu deweloperowi. Zacięcie protestują oczywiście nasi wielkoduszni główni bohaterowie... Wiecie co, może nawet chciałbym wierzyć w jakąś utopijną rzeczywistość, w której uprzywilejowani, młodzi milionerzy zamiast ćpać i chodzić na orgie walczą o lepsze jutro, ale NA BOGA, na pewno nie chcę tego oglądać. Oddajcie mi Georginę, która wymieniła kucyka na działkę kokainy!

Gossip Girl Part Two | Official Trailer | HBO Max

W reboocie Plotkary mamy plejadę źle napisanych i jeszcze gorzej zagranych bezbarwnych snowfleaków. Dowodem na to niech będzie fakt, że imię rzeczonej wyżej influencerki zapamiętałem dopiero po czterech odcinkach. Z góry też wiemy, kto jest tytułową Plotkarą (wykonującą swoje zadanie z miną zawstydzonej pensjonarki i subtelnością słonia w składzie porcelany). Pozbawia się nas frajdy z prowadzenia "śledztwa" i obstawiania, która z postaci prowadzi plotkarskie konto na Instagramie.

bEUzSNuJ

W ogóle to z niczego za bardzo nie mamy frajdy, bo większość działań naszych wiecznie trzymających smartfony w dłoniach bohaterów, sprowadza się do tego, żeby mieć więcej followersów. Widzimy kulisy powstawania InstaStory i dyskusje o tym, jak doświetlić twarz. Dlaczego ktoś choć przez sekundę uznał, że to ma być interesujące? Na namiętne romanse Sereny i wyrachowane gierki Blair po prostu chciało się patrzeć i (nie ukrywajmy) aspirować do tego zepsutego, acz niesamowicie ciekawego światka. Z kolei w nowej odsłonie nikt i nic ciekawe nie jest. Oglądając serial, ziewam i nawet trochę współczuję bohaterom, że mając tyle pieniędzy, wciąż są bejsikami.

To skandal, że reboot z tak wielkim potencjałem (i fanbazą) został zrealizowany tak fatalnie. Oprócz nazwy nie znajduje tutaj żadnego innego wspólnego mianownika ze "starą Plotkarą", która nie była produkcją najwyższych lotów, ale, co by nie mówić, działała na widza tak, jak Chuck Bass działał na Blair.

Jestem przekonany, że gdyby ten serial nie udawał kontynuacji kultowej produkcji i funkcjonował pod inną nazwą, przeszedłby zupełnie bez echa. Po wątpliwej jakości seansie "Plotkary z AliExpress", koję nerwy oglądając oryginał i krzyczę do producentów: skończcie tę farsę i przestańcie psuć ulubiony serial moich nastoletnich lat!

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Komentarze (0)
arrow
Lexy Chaplin i Dubiel robią daily NA SIŁĘ? Fani oburzeni