sztuka
Polski artysta stawia "pojemnik na zwłoki" w Leroy Merlin. Koncern wciąż działa w Rosji
Swoje prace Kasia najpierw rysuje na papierze, a następnie skanuje i obrabia komputerowo.

Kasia Walentynowicz: estetyka w służbie edukacji

Źródło zdjęć: © Krzysztof Sklodowski /
Materiał partnera: ASUS
Monika RosmanowskaMonika Rosmanowska,18.03.2022 10:48

Ilustracje do książek, gry planszowe, ubrania, wystawy w kraju i za granicą – ilustratorka i projektantka graficzna Kasia Walentynowicz na nadmiar wolnego czasu nie narzeka. Jak udaje jej się wszystko spiąć? Talent i pasja to jedno, ale w tym zawodzie ważna jest także dobra organizacja.

bGlmBdDT

Ilustracje Kasi Walentynowicz zdobią najpiękniejsze książki dla dzieci. Doceniają je nie tylko polscy czytelnicy ("Coś i nic" zostało uznane Najlepszą Książką Dziecięcą 2020 roku w konkursie Empiku "Przecinek i Kropka"), ale też ci z zagranicy. Ilustrowane przez artystkę książki są tłumaczone na język hiszpański, francuski, rosyjski, chiński i koreański.

Kasia Walentynowicz jest także autorką ilustracji do wszystkich edycji festiwalu filmowego Kino Dzieci, identyfikacji i materiałów dla miejsca edukacji rodzinnej U Króla Maciusia w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz druków edukacyjnych dla Muzeum Narodowego w Warszawie – stworzyła te projekty razem ze studiem Homework. Tworzy też projekty dla Muzeum Fryderyka Chopina czy Cricoteki. Jest również współzałożycielką marki gier planszowych "Zagrywki".

Tyle tytułem wstępu. Kasi Walentynowicz w encyklopedyczne ramy włożyć się nie da, potrzebujemy nieco więcej przestrzeni, by zarysować tę jakże interesującą sylwetkę.

Niedoszła pani doktor

bGlmBdDV

Ciekawe są już początki artystki. Uczennica iławskiego liceum i córka lekarzy długo była przekonana, że biol-chem i medycyna to najsłuszniejszy kierunek jej dalszego rozwoju. Traf jednak chciał, że pewnego dnia w jej ręce wpadła "Filipinka" (nie wszyscy pewnie ją pamiętają, bo ostatni numer, wydawanego od 1957 roku czasopisma dla dziewcząt, wyszedł w 2006 roku). Kasię zainteresował wywiad z dziewczyną studiującą grafikę na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

– To było dla mnie niesamowite odkrycie. Nagle poczułam, że też chciałabym się kształcić w tym kierunku, że ten zawód daje ogromne możliwości, a studia na ASP to musi być przygoda życia. Wtedy zmieniłam dotychczasowe plany i zapisałam się na kurs przygotowawczy. Co tydzień w piątek wsiadałam w pociąg i gnałam 200 km do Warszawy, gdzie spędzałam weekend – wspomina Kasia.

Kolejny przełom nastąpił już na studiach. Jeden z profesorów malarstwa zauważył, że choć wszyscy jej koledzy malują na płótnie, to studentka sięga po małe kartoniki i tworzy coś, co wygląda jak ilustracje do gazet. Zasugerował wtedy, że powinna wysłać próbki swoich prac do kilku redakcji. Wysłała. Do co najmniej dwudziestu…

bGlmBdDX

– Pierwszą gazetą, która się odezwała i w której mogłam zilustrować artykuł na całej rozkładówce, była "Machina". To było dla mnie spełnienie marzeń – przyznaje.

Rysując, Kasia sięga też po zdjęcia z natury, które wyświetla na ekranie komputera.
Rysując, Kasia sięga też po zdjęcia z natury, które wyświetla na ekranie komputera. (Krzysztof Sklodowski )

Od razu po studiach zaczęła pracować w zawodzie. Przez chwilę w magazynie "HIRO", gdzie odpowiadała za skład kolejnych numerów, a następnie w studiu graficznym Homework, które – jak sama mówi – nauczyło ją projektowania, stało się jej trampoliną do dalszego rozwoju i wyznaczyło kierunek twórczości. Dziś Kasia Walentynowicz prowadzi własną działalność, ale nadal z radością współpracuje z Asią Górską i Jerzym Skakunem ze studia.

bGlmBdEd

– W pewnym momencie zapragnęłam stworzyć własny produkt. To wtedy założyłyśmy z przyjaciółką Magdą Stadnik Zagrywki, firmę produkującą gry planszowe. Wspólnie stworzyłyśmy osiem gier. To było memory, puzzle i gry karciane. Wszystkie dotyczyły zwierząt, w tym gatunków chronionych, zagrożonych wyginięciem i takich, które posiadają niezwykłe cechy. Zależy mi, by tworzyć rzeczy, którym towarzyszy ważne przesłanie, które dotykają istotnych społecznie tematów. Takie, które są nie tylko estetyczne, ale mają też edukacyjną wartość – zdradza Kasia.

Dziś nad kolejnymi grami graficzka pracuje już sama.

Z laptopem na kanapie

bGlmBdEe

Choć w rysunkach artystki nie brakuje szaleństwa, sama jest bardzo uporządkowana. Rytm pracy wyznaczają godziny funkcjonowania żłobka, do którego chodzi jej córka. Codziennie rano artystka przemierza na piechotę kilka kilometrów – taki spacer dobrze robi dla głowy. Jej biuro mieści się w trzypoziomowym domu jednorodzinnym na Ochocie. Przestrzeń wynajmuje ze znajomymi.

– W pracy spędzam sześć, siedem godzin. To bardzo intensywny czas. Na raz prowadzę kilka projektów, co sprzyja kreatywności. Gdy w danym momencie i temacie nie mam pomysłu, gdy dopada mnie twórczy zastój, sięgam po kolejny. To mnie wyzwala – przyznaje Kasia. I dodaje: – Najfajniejsze w tej pracy jest to, że każdy z tych projektów jest z innej dziedziny. Cenię też sobie pracę z ludźmi z kultury. To prawdziwi pasjonaci, którzy zarażają innych swoją energią. Uwielbiam też, gdy coś, co zaprojektuję, ożywa, na przykład książka z moimi ilustracjami służy komuś latami.

Wszystkie swoje prace Kasia Walentynowicz najpierw rysuje na papierze, korzystając z cienkopisów, kredek czy farb, a następnie skanuje i obrabia komputerowo. Siadając do rysowania, często sięga też po zdjęcia z natury, które wyświetla na ekranie komputera. Sprzęt w jej pracy odgrywa więc kluczową rolę. Ostatnio artystka testowała stylowy ASUS Vivobook Pro 15 OLED napędzany najnowszym procesorem Intel 11. generacji, wyposażony w kartę graficzną NVIDIA GeForce RTX 3050, z maksymalnie 16 GB pamięci oraz dyskiem SSD o pojemności 1 TB.

Vivobook Pro 15 OLED to doskonale narzędzie dla początkujących twórców.
Vivobook Pro 15 OLED to doskonale narzędzie dla początkujących twórców. (Krzysztof Sklodowski )
Vivobook Pro 15 OLED posiada certyfikację PANTONE® Validated
Vivobook Pro 15 OLED posiada certyfikację PANTONE® Validated (Krzysztof Sklodowski )
Książki ilustrowane przez Kasię są tłumaczone na wiele języków.
Książki ilustrowane przez Kasię są tłumaczone na wiele języków. (Katarzyna Walentynowicz )
Ekran OLED to bardzo żywe kolory z większym bogactwem odcieni.
Ekran OLED to bardzo żywe kolory z większym bogactwem odcieni. (Katarzyna Walentynowicz )

– Ten komputer ma doskonały system chłodzenia. Dwa wentylatory sprawiają, że mogę się z nim spokojnie położyć na kanapie i popracować nad ilustracją w domowym zaciszu – mówi Kasia.

bGlmBdEf

Wiele możliwości stwarza też 15-calowy ekran NanoEdge OLED o rozdzielczości 1920x1080 oraz 100-procentowym pokryciu przestrzeni barw DCI-P3, co sprawia, że kolory są bardzo żywe i charakteryzują się większym bogactwem odcieni. – Kolory są tak intensywne i doskonale odwzorowane, że prezentując projekt klientowi, nie mam wątpliwości, że widzi dokładnie to, co zaprojektowałam i co otrzyma po wydruku np. w kolorach Pantone lub w druku pigmentowym. Gwarantuje to certyfikat PANTONE® Validated. Co więcej, głęboka czerń sprawia, że prezentowane przedmioty wyglądają realistycznie. Nie muszę już na spotkania zabierać moich gier, wystarczy, że mam ważącego niewiele ponad 1,6 kg Vivobooka – cieszy się artystka.

Zdaniem Kasi Vivobook Pro 15 OLED doskonale sprawdzi się jako podstawowe narzędzie pracy twórców, którzy są na początku zawodowej drogi. – Zaczynając przygodę z grafiką czy ilustracją, nie ma konieczności inwestowania od razu kilkunastu tysięcy złotych w sprzęt, na przykład na czas studiów. Przez okres studiów ja projektowałam tylko na laptopie, dopiero później sięgnęłam po komputer stacjonarny – sugeruje Kasia.

Must have by Kasia Walentynowicz

bGlmBdEg

Artystce nie brakuje pomysłów. Inspiracji do pracy dostarcza jej każdy dzień.

– Staram się wychwytywać pewne niuanse. Często robię zdjęcia czegoś interesującego, co w przyszłości może mi się przydać. Zapisuję też luźne pomysły w notatkach w smartfonie. I cały czas staram się poszerzać swoją wiedzę. Pracując np. dla Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, dużo czytam o kulturze żydowskiej, o konkretnym święcie. To bardzo pomaga w kreacji – zdradza Kasia.

W pracy grafika na pewno potrzebna jest wyobraźnia. Ważna jest także umiejętność zarządzania projektem, uporządkowania strumienia myśli, także po stronie zleceniodawcy i ubrania ich w spójną graficznie formę. – Czasem trzeba zrobić kilka kroków w tył i na spokojnie zastanowić się, czy odbiorca będzie tym zainteresowany. Staram się szeroko patrzeć na każdy projekt. I choć jestem tylko trybikiem, elementem, to myślę o całości. Zdarza mi się coś podpowiedzieć autorom tekstu, sama także jestem otwarta na sugestie – zapewnia.

Na studiach projektowałam tylko na laptopie - mówi Kasia
Na studiach projektowałam tylko na laptopie - mówi Kasia (Krzysztof Sklodowski )

Projekty Kasi często zyskują drugie życie. Tak było w przypadku ilustracji z gier memory i puzzli, które trafiły na ubrania marki Medicine. Tak powstała kolekcja Kasia Walentynowicz i Zagrywki x Medicine.

bGlmBdFb

Ilustracje i plakaty Kasi Walentynowicz były prezentowane na wystawach m.in. w Japonii, Korei Południowej, Chinach, Tajwanie, Włoszech czy Francji. Artystka ma też na swoim koncie sporo nagród, w tym trzy statuetki Must Have przyznane przez Łódź Design Festival najlepiej zaprojektowanym produktom w Polsce (za serię gier "Zagrywki" razem z Magdą Stadnik, grę "Psiechadzka" oraz książkę "Kamasutra kociego snu").

– Te wyróżnienia są dla mnie ważne. Projektanci chyba tak już mają, że czasem powątpiewają w siebie. Mnie także zdarzają się kryzysy. Wtedy pytam samą siebie, czy zmierzam w odpowiednim kierunku. Każda nagroda jest w jakimś stopniu tego potwierdzeniem. To mnie napędza do dalszej pracy – zapewnia Kasia.

Wszyscy twórcy potrzebują wszechstronnego sprzętu, który idealnie dopasuje się do ich wymagań. Wychodząc im naprzeciw, ASUS stworzył wyjątkową linię laptopów dla osób kreatywnych. Można w niej znaleźć urządzenia, które łączą mocne podzespoły, świetny design i innowacje. Więcej informacji na ich temat znaleźć można tutaj.

Prace Kasi Walentynowicz można zobaczyć na jej stronie: https://kasiawalentynowicz.com/.

Co o tym myślisz?
  • serduszko
  • ogień
  • uśmiech
  • smutek
  • złość
  • kupka
Bez urazy ale to straszny chłam
Odpowiedz
0
like
0
dislike
Kala,zgłoś
Piękne!
Odpowiedz
2
like
0
dislike
iihbib,zgłoś
Nie przepadam za taką grafiką, taka mocno zdziecinniała. Wolę bardziej rzeczywiste obrazy albo całkiem fantastyczne. Po tych ciężko zgadnąć, że to dorosła osoba malowała. Ale co kto lubi.
Odpowiedz
1
like
3
dislike
Zobacz komentarze: 5
Komentarze (5)
arrow
Jan Borysewicz rzuca wyzwanie Sanah, by zdjęła majtki na scenie